Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Poczucie własnej wartości

1795045632_a2f42096a6_z

Photo by Beth77

Ile godzin dziennie poświęcasz na to, aby czuć się bardziej wartościowym człowiekiem? Większość ludzi poświęca całe swoje życie inwestując swoją energię w coś, co jest typowo syzyfową pracą. W budowanie poczucia własnej wartości na podstawie czynników zewnętrznych.

Zakupy, kursy językowe, certyfikaty, gadżety, samochody, drabina kariery… Czy cokolwiek z tych rzeczy jest wstanie świadczyć o Twojej wartości?

 

Wiedza nie sprawia, że jesteś kimś więcej

Możesz zamknąć się na rok w swoim pokoju i przeczytać setki książek. Czy gdy wyjdziesz po roku na światło dzienne będziesz kimś lepszym? Twoja wartość w jakikolwiek sposób wzrośnie? Każdą definicję, każdą regułkę możesz w tych czasach zdobyć w ciągu kilku sekund korzystając z wyszukiwarki google. Wiedzę możesz zdobyć w każdej chwili i możesz ją stracić w każdej chwili – ona nie definiuje Twojej wartości.

 

Certyfikaty nie sprawiają, że jesteś kimś więcej

Kolejne papiery świadczące o Twojej wiedzy mówią jedynie o tym, że poświęciłeś jakąś ilość czasu i włożyłeś określoną pracę w to, aby nauczyć się czegoś nowego i zdać pewien egzamin. Czy to jednak sprawia, że jesteś kimś lepszym? Czy ktoś, kto wybrał inną ścieżkę edukacji i nie zdecydował się na zdobywanie certyfikatów jest osobą mniej wartościową? Oczywiście zdobywanie wiedzy jest ważne – jednak zapisanie się na kurs tylko dla papieru nie ma wiele wspólnego z rozwojem intelektualnym.

 

Pieniądze nie sprawiają, że jesteś kimś więcej

Niesamowite jest jak umysł wierzy w iluzje, że kawałki papieru sprawiają, że człowiek czuje się lepszy od innych. Fascynuje mnie fakt jak numerki na koncie bankowym magicznie dodają pewności siebie ludziom, którzy oddali władzę nad sobą pieniądzom. Czy gdy straciłbyś cały swój majątek finansowy, byłbyś kimś mniej wartościowym?

 

Nowy samochód nie sprawia, że jesteś kimś więcej

Czy strata samochodu oznacza, że jesteś kimś mniej? Jak przedmiot nie mający żadnego związku z Twoim wnętrzem mógłby budować Twoją wartość?

 

Biżuteria i gadżety nowych technologii nie sprawiają, że jesteś kimś więcej

To, co posiadasz nie świadczy o Twojej wartości. Możesz mieć najwspanialsze diamenty świata i najnowsze komputery jakie istnieją – utożsamianie się z ich wartością to wciąż tylko iluzja.

 

Duża liczba znajomych nie sprawia, że jesteś kimś więcej

A nawet jakość relacji, które z nimi masz. To jest wynik Twoich nawyków – i w zależności od tego na ile jesteś otwarty możesz mieć tych relacji więcej lub mniej. Czy jednak fakt, że masz jednego wspaniałego przyjaciela a nie dziesięciu czyni Cię kimś gorszym? Czy można mierzyć wartość człowieka licząc jego znajomości?

 

Awans na wyższe stanowisko nie sprawia, że jesteś kimś więcej

Oznacza jedynie to, że będziesz mieć inne obowiązki i być może to, że będziesz zarabiać więcej papierków. Inni ludzie, którzy wierzą w magiczną moc statusu społecznego mogą uważać, że jesteś kimś więcej, ale Ty nie popadnij w tę iluzję – Twoja wartość nie zmieniła się ani o kawałek mimo to, że teraz masz inną, bardziej dumną plakietkę przed swoim nazwiskiem.

 

Wszystkie te rzeczy nawet razem wzięte nie sprawią, że będziesz kimś więcej. Dla Twojego starego systemu wartości może to brzmieć… przerażająco. Ale czy chcesz trzymać się schematów, które doprowadzą Cię donikąd?

Zrezygnuj z systemu wartości, według którego jesteś bezwartościową jednostką bez zewnętrznych „wspomagaczy”. Według którego musiałeś swoje życie poświęcić na zbieranie wiedzy, pieniędzy i znajomości tylko po to aby czuć się kimś więcej.

 

Gdy widzisz niemowlę, kategoria wartości tej istoty się rozpływa – nie jesteś wstanie określić czy to dziecko jest wartościowe czy nie. Bo jest bezwarunkowo wartościowe – nie może być mniej ani więcej.

Jakim cudem ludzie po drodze uwierzyli w to, że ich wartość jednak zależy od czynników zewnętrznych? Ma to zapewne swoje cele – bycie posłusznym i nie wychylającym się uczestnikiem społeczeństwa. Nie musisz jednak być tego uczestnikiem. Nie musisz wierzyć w to, że cokolwiek daje Ci wartość, bo wtedy zapominasz o wartości, którą już posiadasz.

 

 

 

Oczywiście z początku może wydawać Ci się trudne zrezygnowanie ze wspierania poczucia własnej wartości przez czynniki zewnętrzne – ale z czasem zaczniesz dostrzegać tą wartość w Tobie, jednocześnie nie odnajdując jej w rzeczach materialnych, certyfikatach czy liczbie znajomych na portalu facebook.

Najważniejszym więc krokiem w odnajdywaniu poczucia własnej wartości jest zrozumienie, że Twoja wartość jest w Tobie od zawsze – nienaruszona.

A zawsze byłeś, jesteś i będziesz wartościowy – bezwarunkowo. Jesteś istotą, która dostała szansę życia na Ziemi i niech to będzie wystarczającym powodem do tego, aby docenić swoją nieskończoną wartość. Zamknij oczy i zobacz jakie to wspaniałe uczucie, gdy powiesz do siebie: „Jestem bezwarunkowo wartościowy”. Witaj w świecie, w którym poczucie własnej wartości jest czymś naturalnym i prawdziwym.

Bez zrozumienia tej prostej prawdy będziesz nieustannie popadać w negatywne stany emocjonalne - wtedy, gdy nie będziesz już mógł polegać na rzeczy, na której dotąd opierałeś swoją wartość. Dlatego jedyne prawidłowe oparcie odnajdziesz wewnątrz. Możesz tego dokonać... w zaledwie 10 dni, dzięki naszemu kursowi Poczucie własnej wartości. Poprowadzi Cię on kolejno przez wszystkie filary poczucia własnej wartości i nauczy, jak szczerze docenić siebie.

Przeczytaj również artykuł Samoocena, w którym piszę o innych czynnikach, które wpływają na poczucie własnej wartości.

Zostaw komentarz

  • Bartosz Jezierski – rozwój osobisty na jezierskibartosz.pl

    Hej,
    bardzo, bardzo dobry artykuł! Naprawdę, uderza w samo sedno tego, jak w dzisiejszych czasach warunkujemy samych siebie. Bo człowiek w wieku 50 lat powinien mieć samochód, dom, żonę, dzieci i najlepiej wnuczęta w drodze – bo tylko wtedy jest „prawdziwym” człowiekiem. Co za bzdura!

    Świetny przykład z dzieckiem – rzeczywiście, rodzimy się i umieramy „nadzy”, to znaczy bez żadnych przedmiotów, które wyrażałyby wartość. Rodząc się jesteśmy tylko my, bez żadnych pieniędzy na koncie. A jednak kochamy i jesteśmy kochani, chyba nawet niekiedy bardziej prawdziwie niż kilkadziesiąt lat później.

    Fight Club jest genialnym filmem (książkę mam w planach przeczytać), który znakomicie ukazuje to, jak w dzisiejszych czasach wiele osób zależy od rzeczy, które mają na zewnątrz, zamiast szukać prawdy o sobie w środku. Moim zdaniem ogrom ludzi ma ogromne kompleksy lub źle czują się sami ze sobą, co sprawia, że potrzebują zabawek, kontaktów z innymi, tworzenia nowych relacji, ciągłych ekscytacji – bo bez tego czują zwyczajną pustkę. A prawda jest taka, że to my tę pustkę tworzymy, warunkując swoje szczęście, miłość i inne uczucia poprzez to, co możemy „zdobyć”.

    Nie chcę powiedzieć, że nie można zdobywać pieniędzy, kupować samochodów lub mieć wypasionego domu z najnowszymi systemami technologicznymi – tylko niech to będzie efekt uboczny bycia szczęśliwym, a nie jako cel mający to szczęście dać.

    Pozdrawiam,
    Bartosz Jezierski

  • paulina

    Mimo wszystko wiedza jest istotna – choć nie jest elementem niezbędnym dla wartości. Nie mogłam zmusić się do nauki angielskiego, bo ‚wszyscy go znają, w tych czasach to podstawa, bez tego nie znajdziesz dobrej pracy’, a zamierzam się go nauczyć teraz, ze względu na książkę, w której jest wiedza – dostałam do niej dostęp, a nie mogę jej przeczytać ze względu na moje ograniczenia językowe i nie chcę, aby tak było. Czy to głód wiedzy, czy podbijanie ego faktem, że zgłębię wiedzę, w której posiadaniu jest mój autorytet mentalny?

  • Agnieszka Wojciechowska

    Dobrze napisane! Możesz sobie wmówić, że staniesz się bardziej wartościowy jak osiągniesz coś dla ciebie ważnego, pozyskasz konkretną wiedzę etc. Zawsze jednak będzie tego za mało. Tak jak napisałeś – jesteśmy wartościowi bezwarunkowo. I to jest w tym wszystkim najlepsze ;)

    Pozdrawiam

  • Dawid

    Michale to jest według mnie Twój najlepszy artykuł jaki ukazał się na Twoim blogu !

    Pozdrawiam ;)

  • Coś niesamowitego jak wstrzeliwujesz mi się w tematy :P właśnie piszę równolegle o samoocenie i zarządzaniu czasem.

    Osobiście uważam, że pójście w całości w kierunku „masz wszystko, jesteś wartościowy” też nie jest dobre. Osobiście zrezygnowałbym w ogóle z tego konceptu.

    Dlaczego?
    Bo to obiektywistyczny punkt odniesienia. Może przestaniemy określać, czy każdy z nas ma wartość w ogóle. Każdy ma jakieś umiejętności i tylko to. Tak, tylko posiadanie miliona złotych daje umiejętność dysponowania nim ;)

    W tym momencie możemy oceniać i siebie i innych a jednocześnie nie popadać w wertykalny system ocen, czyli wartościowanie.

    Nie jest tak, że bezdomny ćpun jest dla mnie mniej wartościowy od wybitnego przedsiębiorcy. Po prostu w tej chwili ten pierwszy do niczego się nie przyda w moim świecie a ten drugi owszem.

    Nie jest tak, że głupi, gruby bez umiejętności i pomysłów byłbym mniej wartościowy niż teraz, co nie zmienia w żadne sposób faktu, że moje wartości lepiej będę realizował w aktualnej wersji. A aktualna wersja uwzględnia też, o czym powinienem zapomnieć, czego celowo a czego ze względu na koszt alternatywny nie będę umiał.

    Po co Ci pojęcie wartości jako takiej? Ego chce etykietek, zastanów się czy chcesz mu dać kolejną.

    To wszystko składa się na kolejny koncept. Można mieć źródło „czegoś” ustawione zewnętrznie, wewnętrznie albo zrezygnować w ogóle. Żadne opcja nie jest lepsza, ale każdej trzeba umieć używać.

    Bartosz: daruj sobie książkę, film jest lepszy. 100% powagi, pierwszy raz w historii film jest lepszy od książki. Choć może warto się o tym przekonać ;]

  • Adrian

    Prawda. Już od momentu narodzin, człowiek ma wielką wartość, bezwarunkowo. Trzeba dodać że niektórzy się zatracili w codzienności wypełnionej pogonią za dobrami materialnymi, tytułami itp. Uświadomić sobie trzeba że to człowiek jest źródłem tych bogactw i dóbr. Więc największa wartość, wypływa z nas samych. Właśnie ta reszta rzeczy, którym pozwalamy się zatracić byłaby bez nas bezwartościowa. Czyli mimo wszystko zawsze byliśmy, jesteśmy i zawsze będziemy bezcenni. Bez wyjątku. Możemy zbudować wokół siebie bogactwo, wiadomo że to nic złego, lecz pamiętajmy że źródłem bogactwa jesteśmy właśnie my sami. Pozdrawiam serdecznie.

  • paulina

    To chyba jeszcze przekracza moje granice pojmowania rzeczywistości. Abstrahując od kasy, samochodów, czy wiedzy jako takiej (przedmioty to nie moja bajka) – intelekt jest wartościowy. Pytanie tylko, czy istnieje coś takiego jak ‚głupi człowiek’ – moim zdaniem są tylko ludzie mniej rozwinięci i bardziej rozwinięci pod kątem zasobów, nie potrafię wyobrazić sobie głupiego człowieka. A tusza nie ma nic do tego, przecież można być grubym i nie musi z tego wynikać jakiś brak zasobów, tyle, że pod kątem rozrodczym można być mniej atrakcyjnym, ale to już czysta biologia.

  • Adrian

    Dokładnie, dusza ludzka jest wielka a ciało to tylko mieszkanie, bez względu, czy ktoś jest piękny ,gruby, czy szczupły lub młody, stary, lub brzydki.

  • Ciekawy, poruszający dosyć podstawowe rozwojowe zagadnienie artykuł.

    Mówimy tutaj jednak o wartości duchowej, wartości rdzenia, która jest obecna z samego faktu Istnienia.

    Nie możemy jednak zapominać, że tak czy inaczej poruszamy się w świecie programowania społecznego i operowania wartością socjalną.

    To, że ktoś ma więcej zer na koncie, nie definiuje jego wartości duchowej, jednakże często jest jednak wskaźnikiem odpowiednich cech i zasobów wewnętrznych danej osoby (błyskotliwości, przedsiębiorczości, kreatywności, zaradności etc.).

    Tak, wiem, nie zawsze.

    Zgadzam się z tym, że dobrze być absolutnie niezależnym od wartości nadanej, jeżeli chodzi o poziom emocjonalny. Nie mamy tak na prawdę nic. I jednocześnie mamy wszystko.

    Całą kasę, wszystkie dobra materialne, wszystkich otaczających nas ludzi możemy stracić w ciągu kilku sekund. I jak się będziemy wtedy czuli?

    Jeżeli obawiamy się, że coś stracimy, nie żyjemy na prawdę. Prawdziwe życie zaczyna się gdy wkraczamy na ścieżkę nie-strachu. Gdy porzucimy wszystkie wyuczone lęki staniemy się w pełni wolni.

    Rzeczy nas nie definiują ale dobrze jest umieć się nimi cieszyć.

    Z drugiej strony dobrze pamiętać o tym, że istnieje coś takiego jak wartość socjalna i będąc emocjonalnie od niej niezależnym, umieć się nią posługiwać w świecie programowania społecznego.

    Bo, nawet jeżeli nasze serca i umysły są wolne, żyjemy w Systemie.

    Bartek – Fight Club niszczy system :)

    Kuba
    -hmmm, czy nie jest tak, że subiektywistyczne i utylitarne podejście do ludzkiej wartości dopuściło do takich tragedii (rozumiem, że „tragedia” też będzie relatywna w Twoim przekonaniu :) jak holocaust i inne zbrodnie ludobójstwa, z którymi mieliśmy do czynienia np. w minionym stuleciu?, pomijając naturalnie aspekty ekonomiczno, polityczno, społeczno -inne

    -ego chce etykietek opartych na relatywności i porównaniach, jeżeli każdy człowiek po prostu ma wartość i nie ma ludzi lepszych ani gorszych, ego nie znajduje w takim kontekście nic dla siebie, ani nie jest zagrożone, ani tez nie może być karmione

    -mówienie o wartości ludzkiej pozostaje w sferze ideowej, jak zresztą większość rzeczy, o których tutaj sobie dyskutujemy, jednak uważam, że przekonanie o niezbywalnej wartości ludzkiej przysługującej każdej jednostce bez względu na jej cechy psychofizyczne, jest bardzo korzystne i prowadzi do obdarzania ludzkiego życia większym szacunkiem i uznaniem

    It’s just that simple.

    Pozdrawiam
    Rafał Cupiał

  • Rafał: do holocaustu itp. doprowadził głównie strach ;]
    To zdecydowanie nie było utylitarne podejście z prostego powodu: usunięcie takich ilości ludzi wymagało makabrycznych kosztów, w tym marketingu propagandy. Nie jestem zbyt dobry z historii, ale wydaje mi się, że raczej nie można powiedzieć, żeby w ogólnym rozrachunku ten proces miał choćby w założeniu być opłacalny. A skoro był to koszt, to ewidentnie nie o to chodziło ;]
    Subiektywistycze i utylitarne podejście doprowadziło do całego mnóstwa rzeczy, od szczęśliwych związków po ludobójstwo. To nie jest kluczowy parametr :)

    -Nie całkiem. Skoro wszyscy mają taką samą wartość, to po co ją w ogóle uwzględniać? Boże broń mnie przed obroną praw zwierząt albo wegetarianizmem ideologicznym, ale dlaczego tylko ludziom miałaby ta wartość przysługiwać? I od którego dnia po poczęciu do jakiego poziomu obumarcia kory mózgowej oraz przy jakich zmianach genotypu? Dodawanie dodatkowego parametru, który nic nie rozwiązuje a wprowadza problemy jest filozoficznym marnotrawstwem.

    -szczerze mówiąc obdarzanie życia większym szacunkiem nie jest dla mnie celem samym przez się. Zdecydowanie bardziej zależy mi na tym, żeby ludzie funkcjonowali świadomie tak długo, jak długo żyją. Ot, kwestia priorytetów.

    Nadanie ludziom w pełni wewnętrznego uzasadnienia wartości prowadzi prostą drogą do sztywnej ramy. Za duże ryzyko imnho.

    Enjoy ;]

  • Alen

    Generalnie dość trafny artykuł, nie zgadzam się tylko do końca z punktem o przyjaciołach.
    Moim zdaniem owszem liczba kontaktów nie ma żadnego znaczenia, szczególnie jeśli chodzi o portale społecznościowe (w których osobiście nigdy się nie babrałem i jakoś nie mam wciąż potrzeby) bo tam pojęcie ‚znajomych’ jest wypaczone do granic ale jakby nie patrzeć to to jakimi ludźmi się otaczamy warunkuje naszą osobowość i to kim jesteśmy.

    Zdaję sobię sprawę, że to nie do końca trafnie odnosi się to do tematu ale w moim odczuciu człowiek bez drugiego człowieka jest nikim i wadził mi strasznie ten punkt.

    No, to tyle,
    Keep up

  • Łukasz

    Drogi Michale wyjątkowo ale za to całkowicie się nie zgodzę z zawartością tego artykułu.

    Przykład z niemowlęciem jest na pierwszy rzut oka ciekawy ale jak możemy mówić o poczuciu własnej wartości u osoby, która jeszcze nie ma w ogóle świadomości własnej wartości? Możemy jedynie ocenić wartość drugiej osoby wg. naszego subiektywnego wzorca ale wtedy to nie ma nic wspólnego z tytułem artykułu bo będzie to ocena cudzej wartości a nie poczucie własnej.
    W kwestii wiedzy jest to dla mnie kompletna nieprawda. Człowiek to nie mebel, który w momencie wyprodukowania ma pełną wartość a z ścieranym lakierem ją traci. Wiedza i inteligencja (która wg. mnie jest jednak głównie wrodzona) są kluczowe. Czy ktoś się nie zgodzi, że Einstein był bardziej wartościowy od wielu innych ludzi? Albo czy ktoś powie, że tzw. „dres” pisząc kolokwialnie, zajmujący się ćpaniem i chlaniem jest osobą bardzo wartościową? Podobno nie należy się porównywać z innymi bo jeżeli się z kimś porównujemy to znaczy, że mu czegoś zazdrościmy a wtedy jesteśmy już skazani na niższą pozycję w porównaniu ale jak można się porównać nie z kimś innym? Naszą wartość oceniamy z perspektywy czasu, patrząc gdzie jesteśmy i gdzie byliśmy, a jeżeli tam spojrzymy to zobaczymy także i innych ludzi, którzy będą poziomem odniesienia. Nie znamy innych całkowicie wiemy tylko co osiągnęli, co nam przekazali czyli co wydali na zewnątrz a jak ktoś powiedział im bardziej człowiek jest osobowością tym bardziej jest człowiekiem. Nasza wartościowość zależy od otaczających nas wartości dla tego może być tak dziwna dla innych. W końcu w więzieniu morderca cieszy się większym szacunkiem niż osoba, która odsiaduje za alimenty. Podsumowując wiedza i pracowitość (czyli te m. in. te papierki) wzmacniają poczucie wartości. Czy to będzie student, który skończył kierunek z pasją czy tylko cwaniak, który zrobił to dla papierka to ich wartość zostanie zweryfikowana i nie będzie miało znaczenia że ten pierwszy ma ją niską a drugi zbyt wysoką.

    Pieniądze, zgodzę się że nie są koniecznym wyznacznikiem wartości ale zwiększają pewność siebie, która jest składnikiem własnej wartości. Zwiększają ją ponieważ pieniądz jest zamiennikiem na inne dobra czyli stan konta mówi nam na co nie mogę sobie pozwolić, czyli ustala zakazy: tego nie możesz mieć a to ogranicza swobodę, która jest potrzebna do czucia się pewnie i wartościowo. Reszta przedmiotów o których pisałeś jest wymienna na pieniądze więc to to samo.

    W twoim artykule chodzi o bezwarunkowe utopijne poczucie wartości u każdej osoby, pozytywne doładowanie bez żadnych wymagań ale to tak nie funkcjonuje. Jeżeli mają je wszyscy to nie ma go nikt i jednocześnie każdy ma największe ze względu na sprzeczność pomiędzy tym, że każdy jest inny a jednocześnie wszyscy podobni. Można by zaryzykować stwierdzenie, że dałeś czytelnikom coś cennego za darmo ale jest to złudzenie jak praca i pieniądz w prl-u, które tworzą deficyt w innym miejscu. Osoby upojone swoją świetnością szkodzą innym, którzy patrzą na swoją wartość w inny sposób i jednocześnie mogą zaszkodzić sobie samym. Własna wartość to „wartość” a takową zwiększyć można tylko pracą i nie chodzi tutaj o etat.
    Jak uważasz?

  • Jakub Mikołajczak

    Tak jak opisujesz Michał, że każdy jest bezwarunkowo wartościowy, tak ja staram się szerzyć pogląd, że każdy mężczyzna jest bezwarunkowo męski. Nie potrzebuje pięknej kobiety, szybkiego samochodu czy nowego zegarka, aby poczuć się lepszym facetem. Myślę, że współcześnie wielu mężczyzn (chociaż może kobiet też?) przyodziewa strój pozera i ważniejsza jest dla nich koszula od Armaniego niż to, co nosi w sercu.

    „Gdy widzisz niemowlę, kategoria wartości tej istoty się rozpływa”

    Najbardziej poczułem to wszystko o czym piszesz w momencie, gdy przeczytałem właśnie to zdanie :)

    Dzięki! Trzymaj się!

    • paulina – zawsze sprawdź w jakim celu uczysz się czegoś – jeśli robisz to po to aby móc tą wiedzą się pokazać i wzmocnić swoje JA, wtedy wiesz, że jest to cel ego. Jeśli uczysz się z czystej ciekawości lub dlatego, że potrzebujesz tej wiedzy w swoim życiu – motywacja płynie z naturalnej potrzeby rozwoju.

      Dawid – miło mi to słyszeć :)

      Jakub – schemat bezwarunkowej wartości nie podlega wartościowaniu, bo coś co jest bezcenne nie może mieć swojej ceny. Kwestią tylko jest to jak na to spojrzysz, bo oczywiście równoważnym jest fakt, że nie ma czegoś takiego jak „wartość człowieka” i ja się z tym absolutnie zgadzam. Jednocześnie jako ludzie zostaliśmy obdarzeni pewną umiejętnością dostrzegania piękna w otaczającej nas rzeczywistości i patrząc na istotę ludzką, z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że jest bezwarunkowo wartościowa. Stwierdzenie „wartość nie istnieje” jakoś nie rezonuje z tym, co dostrzegam w ludziach, których spotykam.

      paulina – a jeśli z jednej strony mamy gościa, który rozwija się intelektualnie, a z drugiej strony gościa, który poświęca swoje życie na rozwój duchowy – na jakiej podstawie stwierdzisz, który jest bardziej wartościowy?

      Rafał – ooczywiście, dopóki kreowanie wartości socjalnej opiera się na przekonaniu, że to tylko „gra”, która ma pomóc nam osiągnąć pewne cele a nie świadczyć o naszym istnieniu, inwestowanie w certyfikaty, wiedzę czy inne rzeczy materialne może być zdrowe – bo robimy to świadomie i nie dla pożywienia naszego ego, ale dla zrealizowania naszych życiowych celów.

      Alen – „człowiek bez drugiego człowieka jest nikim” – zastanów się, czy to przekonanie jest dla Ciebie korzystne, bo może się zdarzyć, że uzależnisz się od bycia z ludźmi – a wtedy celem nie jest przebywanie z nimi dla nich, ale przebywanie z nimi dla siebie (bo będziesz bał się być bez ludzi, bo bez nich jesteś nikim). Gdy siedzisz sam w pokoju, jesteś sam – czy wtedy jesteś nikim? Co do treści artykułu – tak jak dla Ciebie, dla mnie również obszar relacji międzyludzkich to jeden z najważniejszych w życiu – jednocześnie wiem, że ludzie, z którymi się relacjonuję nie definiują mojej wartości.

      Łukasz – Rozpatrując temat z poziomu priorytetów ludzkich zawsze będziesz musiał wziąć pod uwagę setki, a nawet tysiące kryteriów aby ocenić wartość danego człowieka. Nie jesteś wstanie tego zrobić obiektywnie – dlatego aby spojrzeć na to inaczej, możesz wyjść poza te wszystkie kryteria, które zawsze są subiektywne. Gdy wychodzisz poza te kryteria, jakakolwiek ocena nie ma sensu. Bo jakim cudem ja po przeczytaniu jednej książki więcej jestem bardziej wartościowy od mnie, który tej książki nie przeczytał? W końcu to jest tylko kwestia poświęconego czasu i kilku regułek, które znam. Ta wiedza jest oczywiście wartościowa, ale nigdy nie wpływa na moją wartość jako człowieka. Widzę, że dość mocno siedzisz w schemacie usilnego zdobywania własnej wartości – powiedz kiedy według Ciebie już ją zdobędziesz? Skąd będziesz wiedział, że już jesteś wartościowy? Mając sportowy samochód, trzy certyfikaty i dużo pieniędzy? W jaki sposób to czyni Cię bardziej wartościowym od buddysty zen, który nie pracuje w ogóle, a medytuje na zielonej polanie i mieszka w szałasie?

      Dzięki za wszystkie komentarze!

  • paulina

    Łukasz: Albo czy ktoś powie, że tzw. „dres” pisząc kolokwialnie, zajmujący się ćpaniem i chlaniem jest osobą bardzo wartościową?

    Ja powiem. Może być. Pojęcia nawet nie masz jak ;) Tyle, że marnuje swój potencjał, tudzież wykorzystuje go niezgodnie z mapą tego, kto patrzy na te poczynania w kontekście ‚marnowania’.
    BTW Mógłby np. zaczytywać się w Wilsonie i Crowleyu i otwierać sobie 5 wymiar, a przy okazji lubić chodzenie w dresach – i byłby wtedy mega bogatszy w zasoby od przeciętnego człowieka – a tego nie wiesz ;) „Nie znamy innych całkowicie” :)

    Michał – na mojej mapie intelekt i duchowość są tożsame, chyba, ze masz na myśli rozwój bardziej religijny, niż ‚istota bytu’, czy ‚kondycja człowieka w świecie’ – wówczas są to po prostu inne ścieżki i ich ‚wartość’ nie jest weryfikowalna. Pokazać – nie. Za Whartonem: Jestem głodna, jestem zgłodniała poznania. Cholera mnie strzela, że mam obszar do eksploatacji i nie mogę go wykorzystać z racji swoich ograniczeń. O sam autorytet też nie idzie – wtedy myślałabym w jaki sposób on może wykorzystać mnie w swoim świecie i rozwijała te dziedziny, zamiast powielać to, co on już wie. I wracamy do tematu -po prostu nie czuję się mniej wartościowa. Pętla się zamyka :)
    Dobra metoda, zakonotuję :)

  • Kuba

    Proponuję się zapoznać z genezą holocaustu. W grę wejdzie tutaj dużo płaszczyzn od społeczno- gospodarczej sytuacji Niemiec w 20-leciu między wojennym, przez czynniki polityczne, ideologiczne, filozoficzne i psychologiczne.

    I… kwestie „czystości” genetycznej…

    Co do sztywnej ramy.

    Moim zdaniem takie podejście właśnie uwalnia Cię od ram i ograniczeń. Masz wartość po prostu. Nikt Ci nie jest w stanie jej odebrać, ani dodać bo jesteś tą wartością.

    Uzyskujesz wolność emocjonalną.

    Nawet jeżeli wychodzimy z utylitarnego założenia, że „skuteczność jest miarą prawdy” to uważam, iż jest to korzystne przekonanie.

    Bardziej wyzwalające niż zniewalające.

    Pozdrawiam

  • Pure&Simple

    Poczucie własnej wartości – a raczej brak tego poczucia, jest chorobą cywilizacyjną naszych czasów. Jest wręcz epidemią.

    Co za smutny paradoks – w czasach, w których niemal wszystko jest dostępne w sklepach i na wyciągnięcie ręki jesteśmy bardziej nieszczęśliwi i samotni, niż wtedy gdy o wszystkie sprawy typowo materialne trzeba było naprawdę się starać:(

    Jakby fakt, że jesteśmy bardziej zamożni w sensie materialnym powodował, że ubożeją nasze wnętrza. A tak nie jest – my po prostu przestaliśmy dostrzegać jak bardzo jesteśmy wartościowi, bo bardziej naszą uwagę przykuwa gromadzenie gadżetów, najnowszych sprzętów itp. Cała ta cholerna pogoń za… niczym.

    Jesteśmy zagubieni i nieszczęśliwi, gdyż wpadliśmy na pomysł, że spokój i satysfakcję możemy osiągnąć jedynie poprzez kolekcjonowanie (w większości niepotrzebnych nam) przedmiotów, tytułów, certyfikatów. Ignorując tym samym naszą duchowość. Rzadko kiedy uświadamiamy sobie, że to własnie o ten aspekt powinniśmy zadbać w drodze do szczęścia.

    Ja również jestem „fanką” filmu Fight Club. Sporo w nim gorzkiej ironii, lecz jakże trafionej.
    Chyba każdemu, kto oglądał ten film, utknęła w glowie scena, w której głowny bohater pyta sam siebie: „Jakie meble do jadalni podkreśliłyby moją osobowość?” Czy to własnie nie jest obraz współczesnego człowieka?:(

  • Mariusz K.

    witam zgromadzonych,
    czytam bloga od pewnego czasu, dzisiaj się wypowiem. mam kilka swoich uwag, które wpływają na sens toczonych tutaj dyskusji.
    nawiązując do dzisiejszych protestów na świecie, jestem „oburzony” ;)

    co wy obywatele za „bzdury mówicie”?

    poczucie własnej wartości (PWW) to nie to samo co RZECZYWISTA wartość człowieka. można mieć to poczucie zaniżone, albo takie w sam raz (o nich zazwyczaj mówi się w tym kontekście).
    poczucie własnej wartości bywa także zawyżone (typowy arogancki burak nie przedstawiający swoją osobą zbyt wiele, o wysokim mniemaniu na temat własnej osoby).

    teraz zapytajmy siebie szczerze. wszyscy. czy jesteśmy kompetentni, aby o temacie rozmawiać w ten sposób? większość ludzi trafiających tutaj za hasłem „budowanie poczucia własnej wartości” oczekuje sensownych rad i wsparcia, a nie „mądrych” frazesów (które tutaj znalazłem).

    przykład z dzieckiem jest doskonały, ale rozwinąłbym temat w kierunku: dziecko ma ogromną wartość, jak każdy … ale o tym nie wie! eureka!
    lata dzieciństwa – przede wszystkim rodzice odgrywają wtedy bardzo ważną rolę. niektórzy rodzice robią to doskonale, inni słabiej, a inni tej roli w ogóle nie odgrywają, albo (co gorsze) biją, piją i znęcają się bez litości.
    dziecko nie wie o tym, że jest bardzo wartościowe – wręcz przeciwnie. jest przekonane o tym, że jest nic nie wartym dla ludzi śmieciem. nie ma zbudowanego fundamentu, na którym powinno zbudować zwoje własne, dorosłe życie.
    młody człowiek nie kroczy, a wlecze się przez życie nie wiedząc, że mając wrodzony potencjał ma możliwość i prawo się rozwijać, ma prawo kochać i być kochany, jest ważną częścią w życiu innych ludzi.

    ludzie, ogarnijcie się. dotychczasowa rozmowa wygląda jak omawianie tematu biedy w afryce przez polityków USA.

    ludzie nie wiedzą jak to poczucie wartości choć trochę ruszyć z miejsca i choć odrobinę przybliżyć je do tego stanu, który rzeczywiście reprezentują.

    poruszę jeszcze temat bezwarunkowej męskości: be-ze-du-ra …
    mężczyzna to charakter, dojrzałość, poczucie własnej wartości! … bez tego ani rusz. to trzeba najzwyczajniej w świecie czuć. a dużo facetów się w ten sposób najzwyczajniej w świecie nie czuje.

    a tak btw. blogerzy … jak to mówią najstarsi górale (i indianie): content is the king ;]
    jeśli chcecie wypromować swoje blogi – piszcie z sensem, zwłaszcza, że podpisujecie się swoim nazwiskiem, dając również link do strony.

    dziękuję,
    dobranoc :)

  • SteV

    Przeczytałem w tej chwili artykuł + wszystkie komentarze. Podpisuje się pod tym co napisał Mariusz K.

    Dodam od siebie jeszcze jedynie tyle. Wszystko tutaj rozważane jest w kontekście INDYWIDUALNYM. Wszystko ok. Kiedy jednak spojrzy się już w kontekście tego, że owe nic nie znaczące cyferki na koncie przyczyniają się do tego, że nie musimy kraść ani zabijać ażeby nie umrzeć z głodu to wtedy zaburzają one troszke jednak cały obraz. Bo wtedy okazuje się jednak, że NASZA WARTOŚĆ jest oceniana przez owe papierki świadczące o edukacji, o dyscyplinie, chęci poświecenia tych godzin na czytanie, rozwijanie się. Godzin które mogłoby być przeznaczone na chlanie przed tv czy żerowaniu na rentach czy zasiłkach z czystego lenistwa (pomijam inne przypadki). I właśnie na podstawie tych nic nieznaczących przymiotów PRACODAWCA decyduje się kogo zatrudni, a kogo nie.

    Te przymioty sprawią, że będziemy lub nie wartościowymi osobami na dane stanowiska. Ale tutaj znów wracamy do tego co napisał Mariusz. Bardzo ważne jest rozgraniczenie tych dwóch rzeczy. Poczucia własnej wartości a realnej wartości człowieka w odniesieniu do danej sprawy.

    Pozdrawiam

  • pesymista

    a jakby cały ten wpis napisać, że jesteśmy BEZwartościowi?

    A zawsze byłeś, jesteś i będziesz BEZwartościowy – bezwarunkowo.

    Wiedza nie sprawia, że jesteś kimś więcej.
    Certyfikaty, pieniadze, nowy samochód – nie sprawią, że będziesz kimś wiecej.

    Dla Twojego starego systemu wartości może to brzmieć… przerażająco.

    To, że jesteś istotą, która dostała szansę życia na Ziemi – nie sprawia, że jesteś kimś wartościowym.

    zawsze byłeś, jesteś i będziesz BEZwartościowy – bezwarunkowo.

    Wszystkie organizmy żywe dostały szansę życia na ziemii, jak dla mnie to nie sprawia, że są bezwarunkowo wartościowe.
    Wartościowe jest dla mnie to, co w jakiś sposób służy i pomaga innym. A to co szkodzi i niszczy ma znacznie mniejszą wartość albo nawet jest bezwartościowe.
    To co szkodzi – ‚szkodnik’ – może mieć wartość chyba jedynie dlatego, że dzięki niemu mamy selekcję naturalną.

  • J.C

    ja mam ciekawe zdanie na ten temat

    ja uważam że ze wszystkiego co ma wartość dodaną trzeba być dumnym i przekładać to na budowanie swojej wartości
    każda cegiełka buduje obraz mojej osoby w oczach moich i innych, czy to moja cecha, umiejętność, rzecz, osiągnięcie – cokolwiek

    każdy powód dobry jest do dumy i tego żeby cieszyć się z samego siebie

    natomiast z drugiej strony
    trzeba pomijać to wszystko czego na dzień dzisiejszy nie mamy, a przez co czujemy sie gorsi, bo nigdy nie będziemy mieli wszystkiego i nie mamy obowiązku wszystkiego mieć, osiągnąć czy umieć…
    zawsze będzie coś czego nie mamy, tak więc każdy na świecie musiałby się czuć źle…

    podsumowując: buduje swoja wartość na wszystkim co mam, i nie rozbija mojej wartości to czego nie mam

  • paulina

    Wydaje mi się, że to idzie dalej i głębiej, niż przekonania ‚muszę mieć cośtam i wtedy’. Myślę, że to kwestia naszych wewnętrznych blokad – ‚muszę być jakiś tam, bo ludzie’. Nie mieć, tylko być.

    Fajnie, jeśli jesteś w środowisku rozwojowców, którzy zasadniczo cię akceptują. Ale poza tym jest jeszcze świat, w którym ludzie przetwarzają cię przez swoje filtry i pakują w swoje schematy. Można to załatwić dopasowaniem, ale to jest przecież taki sam teatr jaki robiłeś wcześniej ciuchami, czy furą. Wydaje mi się, że nasze poczucie ja ciągle się w czymś rozpływa, bo całe multum rzeczy robimy pod innych ludzi.

  • AnetaB.

    Mnie zastanawia czy przypadkiem będąc przekonanym o bezwarunkowej wartości nie przestaniemy chcieć się rozwijać?

  • Emilia

    @paulina- zgadzam się z Tobą..super to ujęłaś.Właściwie nie mam nic do dodania, bo to samo chodziło mi po głowie ;)

  • Witam!

    Już od jakiegoś czasu mam zaszczyt zaglądać na Twojego bloga i zaczytywać się w bardzo dobre artykuły. Ten wpis również jest wysokiej jakości :)

    Oczywiście większość (jak nie wszystkie) z wymienionych przez Ciebie rzeczy są ważne w naszym życiu. Bez pieniędzy nie byłoby niektórych dróg, możliwości, bez istotnych dla nas ludzi nie moglibyśmy być sobą, bez certyfikatów nasze opcje wyboru drogi życiowej byłyby na pewno ukrócone. Tym niemniej bardzo często ludzie zapominają o koncepcji, tzw. JA JESTEM. Istota ludzka niesie możliwość do zmiany na wielu płaszczyznach – zarówno duchowej jak i materialnej. JA JESTEM ogniskuje w człowieku autonomiczność jeżeli chodzi o jego nastrój, decyzje podejmowane w obrębie własnego świata. Wiele osobników żyjących (co też podlega wątpliwościom, bycie „egzystencjalnym zombie” to dziwny stan „zawieszenia”) na globie oddaje swoje szczęście i poczucie własnej wartości – dokładnie tak jak napisałeś – innym osobom, przedmiotom, papierkom w różnej formie (pieniądzom, certyfikatom, aktom własnościowym) porzucając koncepcję JA JESTEM, tym samym oddając „pilota” do sterowania własnym życiem komuś/czemuś innemu.

    Pozdrawiam i czekam na kolejne jakościowe wpisy, Raimeyuu :)

  • Artur

    Bardzo dużo fajnych instalacji, wystaczy przeczytać i juz, dzieki. :)

  • Karolcia

    To jest chyba odpowiedź na to co stało się ze mną kilka dni temu ,co kompletnie mnie załamało.Do tego stopnia ,że nie mogłam złapać tchu i gdyby nie specjalistyczna pomoc ,nawet nie chcę myśleć jakby się to skończyło.
    Jakiś czas temu zaczęłam się męczyć sama ze sobą ,nie podobałam się sobie ,nie lubiłam się poprostu nieakceptowałam tego kim i jaka jestem.Byłam bardzo zamknięta w sobie i poprostu mówiąc kolokwialnie gruba.Postanowiłam ,że schudnę i to da mi więcej pewności no i w moim rozumieniu tak się stało schudłam 17 kg.,zmieniłam kolor włosów.Gdy ludzie wreszcie mnie dostrzegli ,zaczęłam bardziej myśleć czym poza swoją fizycznością mogę ich zainteresować ,mam dość duże i charakterystyczne poczucie humoru więc szybko stałam się bardzo pożądaną częścią wszelkich spotkań i imprez.Miałam zrobić coś dla siebie ,wciąż robiłam wszystko by zadowolić innych.Tak się w tym wszystkim zakręciłam ,że poczułam się pewnie.Byłam ulubienicą wszystkich współpracowników, szefów,gdy pojawiałam się w innych miastach w ramach pracy natychmiast byłam rozpoznawana.Aż kilka dni temu usłyszałam kilka gorzkich słów na swój temat pierwszy raz od 2 lat i chociaż wiedziałam ,że to nieprawda zabolało mnie tak ,że trudno mi się z tego stanu pozbierać.Na początku nie rozumiałam tego.Ja taka pewna siebie?i kilka słów tak mnie załamało?
    Ale czytając twój artykuł zrozumiałam ,że cała moja pewność siebie brała się z opini innych ludzi ,z tego jak oni mnie widzą ,z bańki w której żyłam przez 2 lata.Teraz ciężko mi żyć ,bo nie wiem co było prawdą a co kłamstwem.I jak żyć obok ludzi niestarając się za wszelką cenę być ich przyjaciółką.

    • Ewa Bartosik

      Karolcia: piszesz o kryzysie emocjonalnym, który przydarzył się nagle i zachwiał Twoją równowagę. Powrót do niej wydaje Ci się trudnym przedsięwzięciem, ale naprawdę warto przepracować kilka rzeczy, by potem płytki oddech zastąpić głębokim, podytkowanym wewnętrznym spokojem i zgodą z samym sobą. naprawdę warto! polecam Ci kilka słów Michała w tym artykule: http://michalpasterski.pl/2010/01/jak-przestac-martwic-sie-tym-co-mwia-inni/

  • Marek Gigoń

    O poczuciu własnej wartości świadczy to jak się czuje człowiek, ale wewnętrznie. Ważne jest to by wszystkie jej gwaranty ustanowić wewnątrz, wszystko ma być zależne od nas samych. Jeśli gwaranty jej będą na zewnątrz, wtedy nie będzie zależna od nas, i przy najbliższej okazji sypnie się jak domek z kart.

  • Marek Gigoń

    „Wiedza nie sprawia, że jesteś kimś więcej”
    Ja bym zwrócił uwagę na coś innego. Owszem wiedza, nigdy nie będzie definiować twojej wartości, bo co z tego że ktoś ją ma skoro nie potrafi pokazać, co z tego że ma wiedzę jak ma klepniętą czyt. słabą osobowość. Nie wiedza tylko osobowość świadczy o twojej wartości. Jeden będzie miał wiedzę, dobrą osobowość będzie potrafił ją sprzedać, i mimo że będzie miał wiedzę na poziomie 5/10, będzie wyglądał jakby posiadał 7/10. Z drugiej strony osoba która posiada wiedzę na poziomie 7/10, a ma lipną osobowość i nie potrafi tego przedstawić, będzie wyglądał jakby miał wiedzę na poziomie 5/10. Innymi słowy super osobowość wszystko podkręci, słaba obniży w dół.

    Mógłbym analizować tak każdy podpunkt, ale mniej więcej w każdym chodzi o to samo. Wszystkie gwaranty są umieszczone w naszym umyśle, a nie w hmm… wartościach materialnych, czy statystykach.

    • Marcin

      To czy potrafisz się sprzedać czy nie wcale nie świadczy o Twojej wartości

    • A

      Dla ciebie wartość to chyba akceptacja innych ludzi. Tu chodzi o to, aby czuć się wartościowym, a nie to udowadniać wszystkim dookoła.

  • dystans

    zostawic to co budowalem przez 25 lat… przerazajace… nie chce, ta mysl mnie meczy. Dla mnie rozwoj ma sprawiac, ze jest mi przyjemnie.Chce sie cieszyc życiem codziennym. Kocham to zycie ! Kocham ta moja subltelna próznie :) Czuje sie w niej komfortowo… dobrze to wszystko sobie ułozylem ;) Jestem doskonale swiadomy swojego ego ale to mnie nie przeraza, nie przeraza mnie to ze ono sprawia ze nie czuje sie samotny, niespelniony. Nie ! nie musze byc silny ! akceptuje ta ułomnosc. Kocham ja ! Czasami płacze po nocach bo ktos zniewazył moja nadymana osobe, ale wiem ze te lzy sa potrzebne, bo pokazuja mi roznice miedzy moim ja a moim ego i wiecie co ? to daje mi poczucie takiej akceptacji siebie, ze czasami tancze z radosci :) tancze caym moim boskim cialem ! biore swoje ego za reke i zatracam sie w tym tancu ! i teraz… czytam, ze mam znienawidzeic siebie, swoja jak wazna czesc siebie , odrzucic ! mam swoja osobe zredukowac do prawdziwego, naturalnego poczucia ja ! mam byc czysty niczym Budda ! Byc jak Jezus Chrystus ! Byc jak sam Bog ! to wzbudza we mnie wstyd, ze jestem tym czym teraz jestem… lęk, przed tym, ze straciłem 25 lat… a było mi tak dobrze :) całe szczescie, ze mam swoja wiedze i swoja inteligencje i swoja jak, ze cudowna intuicje ! Dzieki sobie , dzieki temu co stworzyłem, czym sie stałem wiem, że to nie droga dla mnie. Chce życ czystym zyciem, chce byc naturalny! jasne, że chce. Być swiatłem , nie ciemnoscia. Tylko, że zanim zrzuce ciezar ego to chce go pokochac, bo to jak że ogromna czesc mnie ! fałszywa, zla, sztuczna ! ale to ja. Bezapelacyjnie ! Nie chce siebie nienawidziec…
    Jeszcze jedno dla nadymania swojego Ego…:) jezli zamierzasz porzucic swoje ego to wiedz, ze jezeli nie jestes na tyle „przebudzony” to bedzie to tylko kolejna jego droga do nadymania sie. Bedzie to kolejna gra. Bedziesz bawił sie w człowieka, skromnego , prawdziwego itd. ale to bedzie to tylko na pokaz. Jezeli otworzysz sie szczerze na siebie, to nie bedzie takiej potrzeby zrzucania ego, pozbycia sie jego , ego wtedy samo straci swoja wartosc…

  • spyrka4

    witam
    mam pytanie, może trochę nie na temat a może i na temat. Czy istnieje możliwość pozbycia się tzw. ”słomianego zapału”????Nie potrafię dokończyć żadnej zaczętej sprawy, biorę się za coś, np. za naukę jakiegoś języka,poświęcam temu góra tydzień albo i mniej i biorę się za coś innego , np. zaczęłam się interesować starociami potrwało to może ze 2 tygodnie i przeskoczyłam na naukę koncentracji, która również potrwała parę dni:/ Mam to od zawsze, bardzo mi to przeszkadza w życiu. Może wiecie jak temu zaradzić?
    Jeśli pan Michał miałby chwilę czasu to również prosiłabym o jakąś może małą podpowiedź. Z góry dziękuję

  • Candies

    A idac w druga strone, wielu trenerow mowi o tym ze niektore rzeczy zanizaja poczucie wlasnej wartosci, takie jak zabijanie, klamanie. Czy sam fakt ze ktos kogos zabil, np. ostatnio Breivik ktory zabil kilkadziesiat osob oznacza ze jest gorszy? …

  • Joana

    Naczytalam sie ksiazek motywacyjnych w ktorych napisane jest to samo o czym mowa w tym artykule czyli:jestes wartosciowy sam w sobie, masz wartosc w swoim wnetrzu. Zgadzam sie z tym ze rzeczy zewnetrzne jak pieniadze, wyksztalcenie itp nie czynia cie bardziej wartosciowym. jednakze ilekroc czytam o tym ze mamy wartosc w swoim wnetrzu troche mnie to drazni poniewaz jest to dla mnie niejasne. Co niby takiego sprawia ze jestesmy wartosciowi sami w sobie? Nikt tego tak naprawde dobrze nie wyjasnia. Z tego powodu jak czuje sie zle z jakiegos powodu, wtedy trudno mi uwierzyc ze jestem taka wartosciowa sama w sobie.

    • Joana,

      a w co wierzysz zamiast tego? W którym miejscu brakuje Ci wartości?

    • 99Dansky

      Wydaje mi się, że ludzie oceniają swoją wartość na podstawie tego, co udało im się wcielić w życie z tego co planowali. Czy dali z siebie wszystko czy może zaprzepaścili okazje. Wiadomo, że nie można się na tym zatrzymywać i isć dalej, wyznaczać nowe cele.
      Tutaj jednak taka rada, że nic zewnętrznego się nie liczy, tylko twoje wewnętrzne szczęście jest takim ogólnikowym laniem wody bez żadnych konkretów.

  • leon

    Pieprzenie głupot. Kto jest bardziej wartościowy? Świetny,zaradny, inteligentny, przedsiębiorca, który tworzy miejsca pracy i na dodatek zakłada fundację pomagającą innym ludziom czy facet, który nic nie potrafi, nie pracuje, albo pracuje w jakiejś mało ambitnej pracy i w sumie jest tylko konsumentem? Rywalizacja wśród ludzi jest czymś naturalnym i słabszy odpada z gry. Życie…

  • „Czy strata samochodu oznacza, że jesteś kimś mniej?” Tak. Poważnie nie dostrzegasz tego?

    Ten wpis to niestety utopia. Pieniądze to główna wartość, dla których człowiek żyje. Zmień swój samochód na Fiata 126 p, przeprowadź się do starej kamienicy na przedmieściu i odpowiedz sobie czy poczucie własnej wartości spadło, a może jest większe.

  • Stach

    Adrian, poczucie własnej wartości, to koncept umysłowy. Nie rodzimy się z nim, ale go nabywamy.

    Faktycznie jest tak, że dla wielu osób wysokie poczucie własnej wartości jest związane z tym jaki posiadają samochód, jakie posiadają mieszkanie. Ale tak nie musi być i lepiej żeby tak nie było. Bo jeśli uzależniasz swoją wartość od dóbr materialnych, to jesteś ciągle na głodzie posiadania więcej. To nie jest zdrowe.

    Tak nie musi być. Powtarzam i podkreślam – poczucie własnej wartości, to koncept nabyty i może zostać zmieniony. Jeśli piszesz „Ten wpis to niestety utopia” to podejrzewam, że masz przekonania, które ograniczają cię w tym kontekście. Sprawdź to i przekonaj się sam.

  • Stach

    Canadies, pytasz czy to, że Breivik zabił oznacza, że jest gorszy. Ale to nie o to chodzi. Chodzi o to, że człowiek poprzez swoje myśli i zachowania sam zaniża poczucie WŁASNEJ wartości. To jak my go oceniamy, to nasza sprawa.

  • Stach

    Joana, pytasz „Co niby takiego sprawia ze jestesmy wartosciowi sami w sobie?” i piszesz „trudno mi uwierzyc ze jestem taka wartosciowa sama w sobie.”.

    A w którym momencie uwierzyłaś, że nie jesteś wartościowa sama w sobie? W którym momencie swojego życia nauczyłaś się tak myśleć?

    Czy twoim zdaniem 2 miesięczne dziecko jest wartościowym człowiekiem?

  • alberta

    Dopiero po latach dotarlo do mnie ze jestem jednak wartosciowym czlowiekiem a to po tym jak wszystko stracilam.Doslownie w 90% klapa totalna. Dzis jestem z siebie dumna, z tyloma sprawami sobie poradzilam, czasem przy pomocy innych ludzi ale w wiekszosci sama. Czy to nie powod do dumy?Czy nie jest to powod do dumy, ze zyje sobie teraz szczesliwie, w miare dostatnie , nikogo swiadomie nie krzywdzac po drodze? Mysle, ze tak- w takich sytuacjach przejawia sie wartosc czlowieka. Dla mnie wartosciowosc przejawia sie w tym JAK radzimy sobie z problemami a nie ile ich mamy , co z nas wtedy naprawde wylazi. Jedni maja naprawde klopoty i walcza o zmiane, inni usiada i jecza no i na tym sie konczy.Ludzie- majatek, samochody, pieniadze ok to wazne, nawet bardzo. Wyobrazdzie sobie, ze naraz wszystko tracicie np. wojna czy cos innego. No i wartosc kazdego z nas objawi sie w tym jak bedziemy stawac na nogi, jakimi metodami bedziemy sie poslugiwac:szlachetnymi, ludzkimi czy wrecz odwrotnie. Uczylismy sie historii w szkole i kazde pokolenie tracilo prawie wszystko, nastepne podnosilo sie i tak to na okrago. Wiec w takich wypadkach wylazi szydlo z worka – albo jestes wartosciowym czlowiekiem albo nie. Mlode pokolenie do konca tego nie rozumie- wcale sie nie dziwie, ma inne doswiadczenia- a ja mam inne i szanujemy je wzajemnie.

    • Alberta, bardzo trafne spostrzeżenia. Prędzej czy później szydło wyjdzie z worka :)

  • Katarzyna

    Witam, przeczytałam uważnie wszystkie wpisy i sam artykuł i mimo wszystko myślę, że nasze poczucie wartości wynosimy z dzieciństwa. Rodzimy się bez tego problemu, nie zastanawiamy się nad tym, czy jesteśmy wartościowi, a potem rodzice i środowisko wpędza nas w kompleksy i w większości przypadków obniża nasze poczucie własnej wartości. Potem różnie sobie z tym radzimy, jak autor w artykule wymienił. Ważne jest to, z jaką intencją coś robimy, nie ma nic złego w robieniu pieniędzy, ale gdy się robi to dla samej radości robienia pieniędzy, to jest to ok, nie załamiemy się, gdy je stracimy. Ale gdy pieniądze są podstawą, na której budujemy nasze poczucie własnej wartości, to strata jest totalną klęską. Bardzo bym chciała podchodzić do życia tak, jak bohater książki Hessego „Siddhartha”. Współczuję ludziom, którzy budują swoje poczucie wartości na posiadaniu czegokolwiek.
    pozdrawiam

    • Marcin

      Cały świat reklamy i mediów jest tak skonstruowany, żeby obniżać nasze poczucie własnej wartości gdyż wtedy jesteśmy bardziej podatni na konsumpconizm i napędzamy gospodarkę, szukamy porad, zaczynamy się do innych porównywać itp.. Jako dzieci nie reagujemy na to bo nie wszystko rozumiemy i nie możemy napędzać gospodarki z powodu braku pieniędzy. Uważam, że głównie dlatego w dorosłym życiu czasami mamy z tym problemy. Jednak porównując się do innych uświadamiam sobie, że wcale z nami nie jest tak źle. Spójrz co się dzieje w USA pod kontem konsumpcjonizmu :)

  • Ola Ziubińska

    Nie jestem pewna czy ktoś już o tym nie wspominał w komentarzach ( bo trochę ich jest : ] ) .. Twój artykuł wspaniale obrazuje prawdziwą wartość człowieka; fakt, rzeczy materialne same w sobie nie nadają człowiekowi jego wartosci. Ale myślę, ze . . np. duże zarobki, mogą świadczyć o pewnych umiejętnosciach człowieka czy jego cechach. Może to być staranność w wykonywaniu swoich zadań, wytrwałe dążenie do celu czyli zdobywanie awansów ( i to raczej nadaje im pewną wartość). Tylko ludzie często właśnie nie postrzegają swoich sukcesów w ten sposób.. że to zasługa ich cech, zalet czy umiejętności, ograniczają tylko do rzeczy materialnych. Ograniczają to do kwestii materialnych, zapominając o tym co mają wewnątrz siebie.

  • adam

    Panie Michale ma Pan 100 proc. racji pisząc często rzeczy zupełnie oczywiste. Ale najbardziej mnie nurtuje jedno pytanie. Czy psychika jest wystarczająco plastycznym „organem”, który można zmienić. Ja np. czuję, że mam głęboko wdrukowane pewne schematy, których za nic w świecie nie mogę wykorzenić. Czy to jest realne?

    • Ola

      Jest. Polecam serię książek Beaty Pawlikowskiej „W dżungli podświadomości”.

  • Stresssol

    Hej , mam takie pytanie : Co sprawia że rozwijamy się intelektualnie ?

  • samson

    Nie mogę się w pełni zgodzić że wszyscy są warci tyle samo,
    czy nasze czyny nie nadają nam wartości ?
    Czy zbrodniarze mogą mieć taką samą wartość jak osoby które uratowały wiele osób ?
    Nie potrafię uznać ich za równych, czy naprawdę to co zrobili nic nie znaczy ?

    • Tabasco

      Bardzo spodobał mi się artykuł ale również nie zgadzam się z zanegowaniem pewnych wartości. Też jestem zdania że majątek, status społeczny, ilość znajomych czy inteligencja nie wartościują człowieka. Natomiast chęć zdobywania wiedzy czy jakość relacji z ludźmi już tak. Moim zdaniem jeśli ktoś ma prawdziwych przyjaciół czy choćby jednego przyjaciela to znaczy że w jakiś sposób na to zasługuje, że dał tym ludziom coś dobrego, że czas który mógł przeznaczyć na wiele innych rzeczy przeznaczył na relacje z nimi, może pomógł w trudnych sytuacjach. A nie każdego na to stać, więc myślę ze taka cecha jest godna pochwalenia. Podobnie z wiedzą. Myślę że to godne uznania jeśli komuś chce się ruszyć tyłek i się czymś zająć, czegoś się dowiedzieć samemu z siebie. Uważam że każdy człowiek jest wartościowy już przez sam fakt że jest człowiekiem, ale świadczy o nas co zrobiliśmy w swoim życiu. Nie chodzi mi o to że powinniśmy się móc pochwalić wypasioną bryką lub super zdolnymi dziećmi. Na ich zdolności rodzice mają określony wpływ. Ale powinniśmy się móc pochwalić że te dzieci nas kochają. Bo to już o czymś świadczy.Mój chłopak np ma przeogromną wiedzę na temat samolotów, to jego pasja która sprawia mu przeogromną frajdę, to widać. I bardzo go podziwiam ale nie tyle za samą wiedzę ale za fakt że sam z siebie ją zgłębia choć oczywiście nie kochałabym go mniej gdyby tej pasji nie miał. Moim zdaniem po prostu nie można sobie powiedzieć że nic nie ma wpływu na naszą wartość bo wtedy stalibyśmy w miejscu, ale trzeba uważać żeby zdrowo do tego podchodzić.

    • Ewa

      Tak, wszyscy ludzie mają TAKĄ SAMĄ wartość. Tylko, że każdy popełnia różne błędy. Wiąże się to ze sposobem myślenia, a ten sposób to „zasługa” przebytych doświadczeń i otoczenia. Zbrodniarze noszą gdzieś tam w sobie jakąś ranę wewnętrzną. Nie zrozumiesz takiego człowieka, bo nie wiesz, co przeżył i jak zostało ukierunkowane jego myślenie. Często sam zbrodniarz nie wie, skąd się biorą jego takie i nie inne zachowania…. Jedyna rada – wybaczyć. Sobie i innym. Jasne, że nie usprawiedliwiam zbrodni. Ale czasem może warto pokornie i obiektywnie postawić się w miejscu drugiego człowieka?

  • Pingback: … o samoocenie … | Medycyna naturalna, nasze zdrowie, fizyczność i duchowość()

  • Monika

    Tu chodzi o to jak my o sobie myślimy. Większość ludzi uważa się za gorszych od reszty. To sprawia, że wszystko co wykonujemy mogłoby by być o wiele lepsze, gdybyśmy uwierzyli w swoje możliwości.

    Ja od zawsze sądzę, że jestem gorsza. Wychowywała mnie mama, której także brak poczucia własnej wartości. Ojciec też ma niską samoocenę. Podświadomość przechwytuje schematy myślenia rodziców, dlatego tak się dzieje.
    Mama pewnie stwierdziła, że dzięki bezinteresownemu pomaganiu innym i uczeniu mnie tego samego podbuduje swoją samoocenę. Samo w sobie to brzmi bardzo dobrze, ale zawiera w sobie też prace, które aż proszą się o zapłatę. Dlatego, gdy ktoś z czystej wdzięczności, kupuje mi drogą czekoladę w podziękowaniu za coś co dla tej osoby zrobiłam, ja nie przyjmuje, mimo iż ten ktoś nalega, bo miałabym wyrzuty sumienia. Druga część mojej osobowości czuje się wykorzystana, bo nie jestem w stanie zaakceptować zwykłego „dziękuję”. Robię dla innych to o co mnie poproszą, choćby czasami zdrowie mi nie pozwalało. Natomiast na pomoc od innych nie mogę się zgodzić. Bo „potrzeby wszystkich innych ludzi są ważniejsze ode mnie”. Doprowadziło to do tego, że zamknęłam się w sobie i nikomu nie mówię, o tym co myślę, czego potrzebuję i co czuję, bo przecież „to nieważne”.

    To jest powód dla którego nie uważam, by dobre uczynki świadczyły o tym, że jesteśmy bardziej wartościowi.