Prokrastynacja

Prokrastynujesz? Nie tym razem. Przed Tobą 10 minut lektury, której nie odłożysz na później. Sprawdź, jak przyjemnie jest zrobić coś od razu, tu i teraz, natychmiast.

"Prokrastynacja jest jak karta kredytowa. To świetna zabawa, dopóki nie dostaniesz rachunku." CHRISTOPHER PARKER

Czy nie byłoby to piękne, gdybyś mógł rzucić okiem na swoją dzisiejszą to-do listę i bez żadnego zawahania po prostu zabrać się do działania? Gdybyś odhaczał jedną pozycję za drugą, jak burza idąc przez dzień, tak aby po południu z poczuciem dumy oddać się relaksowi i przyjemnościom?

Być może wydaje Ci się to niemożliwe... w takim razie czytaj dalej, bo jest na to sposób. Sposób na to, aby raz na zawsze poradzić sobie z prokrastynacją.

Istnieje wiele powodów, dla których nie działasz, nawet wtedy, gdy tak bardzo chcesz działać. Co Cię może blokować przed konsekwentnym realizowaniem swoich celów? Być może brakuje Ci motywacji, bo planujesz zrobić coś, czego w głębi serca nie chcesz robić; być może masz nawykowe, ograniczające schematy myślowe; a być może Twój stan psychofizyczny Ci na to nie pozwala. Co jest źródłem Twojej prokrastynacji?

Jak radzić sobie z prokrastynacją

Jestem bardzo zajęty robieniem rzeczy, których nie muszę robić, po to aby uniknąć robienia czegokolwiek, co powinienem robić.

Przez kilka lat sam byłem całkiem skutecznym "prokrastynatorem". Pewnego dnia, gdy zacząłem liczyć liczbę marnowanych godzin w ciągu miesiąca (czego efektem był mentalny "kop w dupę", czyli motywacja OD w czystej postaci) postanowiłem położyć kres temu wrednemu nawykowi.

Metodą prób i błędów zgłębiałem temat prokrastynacji i odkładania rzeczy na później długimi miesiącami. Błędów było więcej, ale to dzięki temu w końcu poznałem alchemię radzenia sobie z prokrastynacją. No i wyrwałem ten chwast ze swojego życia w 100%. Okazuje się, że istnieje kilka naprawdę dobrych sposobów na poradzenie sobie z odwlekaniem, a dzisiaj poznasz jeden z nich.

Przejdźmy do konkretów. W jednej ze swoich książek Kevin Hogan opisał badanie, które uczy nas czegoś bardzo ciekawego. Na podstawie wyciągniętych wniosków zaproponuję Ci za chwilę bardzo trafne ćwiczenie na prokrastynację. Badanie było przeprowadzone przez dr. Sean McCrea na uniwersytecie Konstanz w Niemczech.

W eksperymencie brała udział grupa studentów. W pierwszym z badań połowa grupy została poproszona o napisanie, dlaczego ktoś mógłby chcieć otworzyć konto bankowe lub pisać pamiętnik. Druga połowa miała napisać kilka zdań o tym, w jaki dokładnie sposób oni sami by otworzyli konto bankowe lub pisali pamiętnik.

W drugim badaniu połowa studentów została poproszona o nazwanie członków jakiejś grupy, na przykład konkretnych rodzajów ptaków. Druga połowa miała za zadanie nazwać ogólne kategorie (typy), do których należą ptaki.

W trzecim badaniu wszyscy studenci otrzymali pieniądze i określony czas na dokładne obejrzenie obrazu z 19 wieku. Połowa grupy otrzymała szczegółowe informacje na temat metody, jaką został namalowany ten obraz. Druga połowa usłyszała ogólny opis stylu malarstwa, nie poznając metody malarza. Następnie obie grupy miały za zadanie subiektywnie ocenić 13 innych obrazów w kontekście stylu, który został im opisany wcześniej.

Wyniki wszystkich trzech badań były bardzo klarowne. Okazało się, że prawie wszyscy studenci, którzy otrzymali zadanie wyjaśnione w sposób konkretny i dokładny (wiedzieli dokładnie, co mają zrobić) wykonali swoje zadanie. W przypadku, gdy instrukcje były ogólne i niejasne, zadanie wykonała tylko połowa grupy. Reszta ulegała pokusie prokrastynacji.

Sprawdźmy. Jak sądzisz, kiedy jest większe prawdopodobieństwo, że zabierzesz się do działania?

  • Gdy ktoś Ci powie „Zadzwoń i załatw nocleg nad morzem“, czy raczej „Zadzwoń do hotelu X, zapytaj o termin Y, powiedz, że Z, i zarezerwuj dwa pokoje z łazienką.“
  • Gdy ktoś Cię poprosi o napisanie artykułu na temat X, czy gdy poprosi o napisanie na jutro artykułu na 2 strony A4, w którym weźmiesz pod uwagę kwestie A, B i C?
  • Gdy ktoś zaproponuje „Zapisz się na kurs językowy“, czy raczej „Zapisz się na kurs języka hiszpańskiego, w szkole X, do osoby Y, na poziom Z“?

No właśnie. Sposób przedstawienia zadania w dużej mierze decyduje o tym, czy w ogóle zaczniesz je wykonywać. Jeśli coś jest określone zbyt ogólnie, istnieje mała szansa, że zabierzesz się do pracy już zaraz. Im bardziej szczegółowo zadanie zostanie przedstawione, tym łatwiej będzie Ci się za nie zabrać.

Dlaczego tak się dzieje? Za wszystko odpowiadają nasze strategie myślenia i wewnętrzne wyobrażenia. Każda informacja mówiąca o tym, jak dokładnie wykonać to, co mamy do zrobienia, stanowi osobną, wizualną reprezentację w Twojej głowie.

Oznacza to, że myśląc o samym zadaniu „Zapisz się na kurs językowy“ możesz wyobrażać sobie tylko gmach szkoły językowej. Myśląc o tym, nie widzisz z czego składa się zadanie i masz wrażenie, że to coś dużego. Nie wiesz dokładnie jak się za to zabrać, jaki jest pierwszy krok. Ani jaki jest następny krok. Więc odkładasz to na później.

Gdy wiesz, że na zadanie „Zapisz się na kurs językowy“ składa się większa ilość mniejszych zadań i rozumiesz, jak je dokładnie wykonać (wiem jaki kurs, wiem do jakiej szkoły się wybrać, wiem do kogo się zapisać, wiem na jaki poziom, wiem jaki papier mam złożyć i w jakim terminie rozpocznę zajęcia) to „ugryzienie“ tego pierwszego kawałka jest bardzo łatwe. Masz świadomość, że każdy kolejny krok będzie pojedynczym, małym zadaniem i masz całą tego wizję w swojej głowie. Widzisz zestaw wyobrażeń, który motywuje Cię do działania.

Jak to wykorzystać w praktyce?

To bardzo proste. Zawsze, gdy wpisujesz nowe zadanie w swojej to-do liście, opisz dokładnie jego etapy:

1. Najpierw na papierze - wypisz słowa klucze w podpunktach, stwórz szczegółowy plan realizacji zadania,
2. Następnie w wyobraźni - wyobraź sobie po kolei wszystkie etapy tego zadania.

Pokaż sobie, że Twoje wyzwanie nie jest jednym wielkim arbuzem, którego trzeba zjeść na raz. To raczej kilka lub kilkanaście małych i lekkich kawałków, które możesz z łatwością schrupać na deser, jeden po drugim.

Wizualizując zadanie, zwróć uwagę na każdy, pojedynczy aspekt procesu realizacji. Pomyśl osobno o każdej czynności i zobacz siebie wykonującego jedną po drugiej.

Nie bądź zdziwiony, jak od razu poczujesz narastającą potrzebę zabrania się do działania. Tym razem się jej nie opieraj, po prostu zrób to, co masz do zrobienia.

Takich metod jest więcej. Łącząc je, jesteś wstanie poradzić sobie z prokrastynacją raz na zawsze. Wyobraź sobie, że każde zadanie, jakie sobie zaplanujesz, przed końcem czasu pracy zostaje odhaczone. To zdecydowanie gra warta świeczki. Pełny proces radzenia sobie z nawykiem odkładania rzeczy na później przedstawiłem w programie zmiany osobistej Life Architect – Zarządzaj Swoim Czasem.

To 15-dniowy, multimedialny kurs, podczas którego przećwiczysz zestaw narzędzi i metod organizowania swojego czasu pracy. Bardzo polecam dla osób, którym chronicznie brakuje czasu, produktywności oraz poczucia porządku i organizacji.

Na koniec - zawsze pamiętaj, że im więcej szczegółowych informacji na temat zadania, tym mniejszy opór przed działaniem i tym większa skłonność do zrobienia czegoś od razu.

Wypróbuj tę metodę. Najlepiej zrób to... teraz (tak, teraz, teraz, właśnie teraz!) i jak tylko to zrobisz, podziel się swoimi wrażeniami w komentarzach.

A jeśli chcesz wiedzieć więcej o prokrastynacji - dobrze trafiłeś, bo napisałem o tym więcej artykułów:

Napisz komentarz

  • karikari

    Metoda na mnie nie działa, nie chce mi się, straszny upał dzisiaj. Aż dziw bierze, że chciało mi się komenta napisać... ;(

    Wszystkie te metody są dobre zakładając, że ktoś coś robi. Ale co jak zupełnie nic sie nie chce? Można wypisać TODO na wszystkie dni do końca życia i NIC. Można trzysta razy podchodzic do wykonania czegoś i dalej nic. Nie chce mi się. Położe się spać albo poczytam sobie trochę książke a potem zasnę.

    • karikari, piszesz: "Metoda na mnie nie działa", co jednoznacznie wskazuje, że przerzucasz odpowiedzialność za DZIAŁANIE na metodę - podczas gdy tylko TY jesteś odpowiedzialny za to czy będziesz działać czy nie. Ty działasz, nie metoda. Ona ma na celu ułatwić Ci zabranie się do działania. Jeśli tak się nie dzieje, to oznacza, że problem leży gdzieś indziej. Absolutnie nic Ci się nie chce? Może starasz się zmotywować siebie do rzeczy, których wcale nie chcesz w życiu robić?

    • karikari

      Nie, nie przerzucam, oczywiście, że to moja wina, w końcu mam problem i szukam rozwiązania, a nie na odwrót ;)
      Po prostu ta (jak i wiele innych) niestety w moim przypadku nie pomaga zwalczyć problemu.

      Absolutnie nic. Zmęczenie życiem, problemami, kłopotami.

      Staram się zmotywować do pracy bo przecież za coś żyć trzeba. Czy nie chce tego robić - to trudne pytanie, które często sobie zadaje. Wydaje mi się, że mimo wszystko moja praca jest bardzo blisko kręgu moich zainteresowań i jeżeli już by szukać dziury w całym to na pewno nie znoszę pracy dla wielu klientów - praca z nimi to udręka (a zrezygnować nie można bo kasa potrzebna).

      Ale nawet jakby zwalić winę na wypalenie poprzez wrednych klientów to nie wiem czy to tłumaczy fakt, że nawet swoich rzeczy nie chce mi się robić. Skoro już zawalam terminy z klientami to przynajmniej własne projekty mógłbym robić - a tak to nie robię niczego. Książki sobie czytam.

      A najcześciej to schodzę na dół do sklepu po piwo. O tak, to lubie robić: pare mocnych piwek dziennie i można iśc spać, zapomnieć o dniu a jutro najwyżej skoczy się po nastepne piwko... ;)

      pozdrawiam, zazdroszczę samozaparcia.

    • Tunia

      Weź skończ z chlaniem, odłóż trochę hajsu i ogarnij temat pracy. i skończ pieprzyć jak cipka, że wszystko jest do dupy bo po Twoim stylu wypowiedzi od razu widać, że życie Twoje jest całkiem spoko tylko lenistwo i kompleksy się wdarły i Cię zjadają po trochu. na wszystko najlepsza jest robota! a więc do dzieła leniuszku

    • Daniel Kotowski

      karikari,

      Zastanawiam się czy Twoja wypowiedź, to żart, rezygnacja, czy hejterstwo.

      Zakładając, że jesteś wypalony zawodowo, zastanów się co konkretnie chciałbyś zmienić. Jeśli chcesz zmienić wszystko naraz, to przytoczy Cię to.

      Dalej zastanów się co przeszkadza Ci w pracy i na ile może to zmienić? Może warto poznać dobrze swoich klientów, może znaleźć klientów, z którymi nadajesz na tej samej fali. Jeśli swojego nastawienia do pracy nie możesz zmienić, to zastanów się nad zmianą pracy.

      Kto powiedział, że kasa jest potrzebna? Jeśli jesteś singlem, nie masz kredytów na głowie, to może warto oderwać się od Twoje rzeczywistości, wyjechać w tzw. Podróż Bohatera i wrócić z nowym doświadczeniem. Jeśli jednak masz osoby od siebie zależne to chyba warto stać się dla nich autorytetem i zrobić coś wartościowego.

      Udanych wyborów

    • Grzesiek

      Ciekawi mnie ile masz lat? Zero potrzeby samorealizacji, bazujesz na niezbędnym minimum "byleby przetrwać". Otóż człowiek myślący nie rozumuje w ten sposób. Celem nie jest wyłącznie przetrwanie i nic poza tym, celem jest wnieść coś nowego na ten świat, zostawić coś po sobie tudzież przeżyć to życie korzystając w pełni dobrodziejstwa jego możliwości. Piękno doświadczeń dla niektórych jest już wystarczającą marchewką na końcu kija. Marnujesz dzień za dniem nie chcąc nawet przyjrzeć się temu co oferuje życie oparte o wysiłek. Jeśli w Twoim życiu szybko nie nastąpi jakiś przełom, proliferacja motywacji, chęci i wartościowania priorytetów to obawiam się, że całe Twoje życie będzie można streścić w drodze do wspomnianego monopolowego, a po tym streszczeniu upić się ze smutku. Marnowanie potencjału człowieka jest dla mnie (jak i reszty czytelników bloga Michała, że o samym autorze nie wspomnę) bardzo smutnym zdarzeniem. Przemyśl to bo naprawdę nie chcę Ci źle, popracuj nad przewartościowaniem priorytetów. Pzdr

    • karikari

      @TUNIA:
      -----------
      Nie wiem jak po 3 zdaniach stwierdziłaś, że "moje życie jest spoko", dzięki za doping ale niestety bluzganie na mnie, czy to czyjeś czy moje własne nie przynosi żadnego rezultatu ;) Nie jestem w amerykańskim wojsku aby zwyzywanie mnie mogło do czegoś pozytywnego doprowadzić ;)

      @DANIEL:
      -------------
      Czemu hejterstwo (to słowo jest zbyt często używane w Polsce bez powodu)? Przecież nawet niczego nie skrytykowałem. Nie wiem tez czemu to ma być żart. Nie każdy jest taki MEGA STRONGMAN aby radzić sobie bez względu na wszystko w każdych warunkach.

      Nie, niestety nie mogę wyjechać: zona, dzieci, kredyty... Bycie singlem to faktycznie jest proste ;)

      @GRZESIEK:
      ----------------
      Mam 35 lat. Tak, diagnoza trafna, też ją sam sobie postawiłem jakiś czas temu. Problem w tym, że nic z tego nie wynika. Nie ma działania. Żaden rodzaj motywacji nie działa. NIC. Zupełnie. Problemem jest BRAK PRACY, BRAK jakiegokolwiek DZIAŁANIA.
      Raz na 20 dni mam może jeden pełen pracy, to wtedy jak już po 20 dniach walki udaje mi się zebrać w sobie. A potem od nowa.. ;)

      Zazdroszczę wszystkim, którzy są w stanie zmusić się do działania dzień w dzień. Chciałbym tak.

    • Katarzyna

      A ja świetnie Cię rozumiem. Codziennie rano wstaję i nawet mi się nie chce wstać z łóżka. Od lat szukam czegoś, co by mogło stać się moją pasją i nic, nic mnie po prostu nie wciąga. A uwagi "pozytywnie myślących" (mój syn) zamiast pomagać rozwalają jeszcze bardziej. Wciąż tylko myślę, że gdybym nie miała dzieci, domu etc. Ale też w końcu codziennie wstaję i ruszam do przodu. Wciąż realizuję jakieś pomysły, nawet jak nie wciągają mnie w stu procentach. I czasem coś z tego co robię jednak mnie cieszy, a czasem nawet daję kasę :).
      Pisałam w innym komentarzu, że ludzie z problemem uzależnieniowym mają większy problem z tym i warto sięgnąć do książek na ten temat albo iść na psychoterapię. Uciekanie w piwko nie jest dobrym sposobem, niestety.

    • Grzesiek

      karikari

      Widzę, że sama potrzeba zmiany u Ciebie jest. Jesteś też świadom tego, że obecny stan nie jest szczytem Twoich możliwości i że stać Cię na znacznie więcej, a to już sporo. Myślę, że brak Ci zaangażowania. Problem nie tkwi tyle w samej prokrastynacji co w motywacji i sposobie myślenia. Z tego co piszesz rozumiem, że powinieneś dysponować dość dużą ilością wolnego czasu (stosunkowo). Polecam zatem regularne czytanie bloga Michała. Jeśli o mnie chodzi, to wiedza tu zawarta pomogła mi znacznie poprawić swoją skuteczność i produktywność. Otwórz sobie po prostu spis artykułów i wybieraj po kolei co uważasz za najbardziej dla siebie wartościowe. Myślę, że powinieneś zwrócić szczególną uwagę na wpisy o osiąganiu celów, motywacji i co bardzo ważne nastawieniu wewnętrznym. Ludzie mający zapatrywanie zewnętrzne lubią obarczać winą za swoje niepowodzenia otoczenie i czynniki niezależne od nich. Myślę, że dużo zmieni w Twoim życiu jak się przekonasz, że to Ty trzymasz ster swojego statku i tylko Ty możesz zmienić jego kierunek. Żegluga pod prąd może być niełatwa, ale naprawdę wysiłek wart wymarzonego portu. Czytaj i powodzenia!

    • Krzysiek

      Myślę, że czasem w ten stan wpędza nas myślenie o pracy, jak o pasji. Taki trend, który przyleciał w książkach z Ameryki i w programach o tańcu i śpiewaniu w TV. A może warto pomyśleć o pracy, jak o służbie? Tak jak strażak. Pracuję, aby innym pomóc, a nie żeby realizować swoją pasję sikania w stronę ognia. Tak można zdefiniować potrzebę wykonywania prawie każdej pracy.

      Innym, chyba dosyć drastycznym sposobem na prokrastynację jest powrót do typowej pracy, w której stoi nad nami szef i wymaga. Ciężko jest wymagać od siebie. A najlepiej do takiej, w której to rzeczywistość wymaga od nas pracy - np. przesuwająca się linia montażowa.

      Ja na razie drugiego sposobu nie będę wdrażał w swoim życiu. Po dwóch latach zachłysnięcia informacjami o pasji powiązanej z pracą i wynikłą z tego prokrastynacją, dochodzę do tego, że to jest wpierw służba dla innych. Zobowiązanie wobec innych, które trzeba wykonać. Mój wkład w ich sprawy i życie, który mogę dać od siebie. Efektem ubocznym są pieniądze, które pozwalają mi przeżyć. Ale prokrastynacja jest i przeszkadza.

    • Fabian

      karikari. Większość rad jakie otrzymałeś od różnych ludzi tutaj jest prawdziwych i wdrożenie ich w życie z pewnością pomogło wielu osobą podjąć produktywne działania w swoim życiu doprowadzając do jego zmiany na lepsze. Niepodważalnym jest fakt, że wszystko, absolutnie wszystko zależy od sposobu myślenia jednostki. Na sposób ten można wpływać takimi metodami jakie zostały podane tutaj przez Pana Michała i komentatorów. W psychologii jest ogrom tego typu sposobów zaczynając na opisanym rozbijaniu swego celu na mniejsze wyzwania kończąc bardzo drastycznie: nawet na karach psychicznych i fizycznych. Jednak nie każdemu udaje się dokonać pożądanych zmian jedynie za pomocą podobnego, że tak to ujmę placebo. Na sposób myślenia wpływa także twoja fizjologia, a konkretnie mam tutaj na myśli poziom neuroprzekaźników takich jak serotonina czy dopamina. Ich zaniżony poziom skutkuje gwałtownym obniżeniem nastroju. Oczywiście ów poziom zazwyczaj reguluje się sam utrzymując w normie, jednak nie zawsze nasza przysadka mózgowa jest w stanie wyprodukować odpowiednią ich ilość neuroprzekaźników do samoregulacji. Wówczas obniżony nastrój staje się naszym nastrojem wyjściowym. Nie jest do końca wyjaśnione naukowo w jaki sposób dochodzi do trwałego spadku ilości owych neuroprzekaźników, ale wiadomo, że na ilość wydzielania serotoniny mają wpływ np. silne pozytywne doznania o zabarwieniu emocjonalnym czy nawet zwyczajne przebywanie na słońcu :) Można też pomagać sobie doraźnie np. poprzez kokainę. Wówczas przez 15 min występuje tzn. kop dopaminowy, jednak ten narkotyk powoduję trwałe uszkodzenie receptorów, także lepiej sobie darować. Zmierzam jednak to tego, że zaniżony poziom owych neuroprzekaźników jest dobrze znaną chorobą zwaną depresją. Wiem, że może wydawać Ci się to straszne, ale jest prawdopodobieństwo, że może to dotyczyć Ciebie. Depresja jest już określana mianem choroby cywilizacyjnej. Na 1 na 10 osób jest chora na depresję. Oczywiście nie musi być to zaawansowane stadium, jednak rozwija się ona bardzo szybko. Należy też zwrócić uwagę, że alkohol sam w sobie jest depresantem. Ponad to pogłębia stany emocjonalne. Zatem jeżeli będąc totalnie zdołowanym i źle nastawionym do życia, strzelisz sobie kilka małych mocnych i uderzysz w kimę następnego dnia będziesz czuł się jeszcze gorzej. Michał pisał już na bogu także o tym, że rodzaj myśli z jakimi zasypiamy (negatywne/pozytywne) ma duży wpływ na wygląd naszego kolejnego dnia. Nie wiem jak długo prowadzisz taki tryb życia, ale ja polecam Ci pójść ze swoim problemem do lekarza. Nie jest to żaden wstyd, ani problem. Wystarczy iść do zwykłego ogólnego, a w 10 minut wystawi Ci on wstępną diagnozę. Jeżeli zareagujesz szybko możliwe, że obędzie się bez długoletniej terapii. Trzymam za Ciebie kciuki i życzę powodzenia w wychodzeniu na prostą. :)

      Pozdrawiam
      Fabian.

    • Mikołaj Grząślewicz

      Ta medota działa rewelacyjnie. Od wielu miesięcy stosuję takie podejście i też widzę po każdym kto zaczyna, że po kilku dniach nie wyobraża sobie działać inaczej.

      Zapisywanie sobie z jakich kroków składa się zadanie ma multum korzyści potwierdzonych badaniami. Najbardziej oczywista jest ta, że po prostu się łatwiej pracuje.

      Do tego pozwala
      - szybciej kontynuować przerwane zadanie
      - lepiej oszacować czas wykonywanego zadania
      - zmniejsza opór przed zabraniem się do pracy
      - można łatwiej wyciągać wnioski na podstawie zapisanego przebiegu zadania
      .. i wiele więcej. Po prostu trzeba zacząć to stosować :)

      Wartościowy artykuł

  • terefere

    Mam taki problem... W pracy realizuję się bardziej niż na studiach (ASP). Jest to głównie spowodowane moim podejściem, czuję się przez uczelnię trochę oszukana, więc być może stąd to wszystko. Chciałam studiować niestacjonarnie + praca, na początku się udało było naprawdę super, ALE to wszystko do czasu. Te studia kosztowały mnie przeszło 1000 zł miesięcznie... Czyli wszystko to, co zarobiłam jeszcze na stażu w zawodzie. Do tego rozwiązali mi kierunek i przenieśli na drugim roku na dzienne. Paranoja :( Muszę się utrzymywać sama... Po takich wydatkach nie stać mnie na przeprowadzkę do miasta gdzie jest uczelnia. Co teraz, kiedy każdy pracodawca słysząc "dzienne" grzecznie dziękuje za współpracę? Zostaje mi praca jako freelancer. Nie powiem, radzę sobie dobrze, jestem zadowolona z tego co robię. Skutecznie jednak olewam studia. Nie ma mnie na większości zajęć, zaliczam wszystko we wrześniu... Nie mam w ogóle chęci żeby to nadrobić. Myślę, żę to nie jest kwestia lenistwa, bo dostaję naprawdę duże zlecenia, ale złego nastawienia i nie potrafię go zmienić :( Nie potrafię znaleźć tam żadnego punktu zaczepienia. Codziennie się zastanawiam co ja tam jeszcze robię. Tak, chcę zrezygnować. Najgorsza jest jednak opinia najbliższych, że nie mam być głupia i że szkoda zainwestowanych już w to pieniędzy. Jeżeli zaliczę sesję to będę na 3 roku. Błagam pomóżcie, co robić? :/ Wiem jak będą wyglądały przyszłe semestry... Wszystko na 'pół gwizdka' i na ostatnią minutę

    • Aga

      To nic, że w ostatnim terminie, masa osób tak przechodzi z roku na rok, nie marnuj trzech lat i pieniędzy. Dokończ studia, a po nich będziesz mogła robić to co naprawdę lubisz;]

    • Daniel Kotowski

      terefere,

      Jesteś w świetniej sytuacji. Zobacz ile możliwości jest przed Tobą! Studia na ASP vs duże zlecenia jako freelancer. Przed Tobą okazja do nauki przedsiębiorczości, zarządzania sobą w czasie, samodzielności i odpowiedzialności.

      Odpowiedz sobie na następujące pytania:
      1.Czym byłyby studia na ASP gdybyś nie musiała na nie pracować?

      2.Jak czułabyś się gdybyś mogła w 100% oddać się pracy, którą obecnie wykonujesz?

      3.Jak widzisz swoją przyszłość za 5 lat? Czy możesz to połączyć z wiedzą jaką zyskasz na ASP czy bardziej łączysz to z obecną pracą?

      4.Co musiałabyś zrobić żeby połączyć studia i obecną pracę? Indywidualny tok studiów? Praca freelancera po godzinach?

      5.Czy zawsze zdanie najbliższych było dla Ciebie ważniejsze niż Twoje? Na ile udało Ci się przeciąć pępowinę emocjonalną z rodzicami?

  • Katarzyna

    Ja też mam problem z metodą. W zasadzie znam ją od dawna, wciąż od nowa próbuję ją stosować i z dość miernym skutkiem. Np dziś przez wstaniem z łóżka miałam w głowie mnóstwo rzeczy do zrobienia, cały plan działania, żeby zacząć nowy projekt i co? Otworzyłam nieopatrznie pocztę zamiast wziąć się od razu za projekt i znów czytam kolejny raz o tym jak się wziąć do działania i nie odwlekać :). A potem przychodzi syn i on też koniecznie musi odebrać pocztę i tak czas ucieka. A wymówek mam zawsze mnóstwo, w końcu jak się ma dom, dzieci i td to zawsze coś się znajdzie, a jak nie, to zawsze można sobie powiedzieć, że kręgosłup boli i już.
    A poważnie to myślę, że osoby ze skłonnościami do uzależnień mają większy problem z odwlekaniem wszystkiego na potem.
    pozdrawiam

    • Grzesiek

      Polecam artykuł "Produktywność - najpierw duże kamienie" z tego bloga. Zaplanuj szczegółowo to co masz zrobić, zapisz to. Łatwiej Ci się będzie trzymać planu w którym wyszczególnisz rzeczy najważniejsze.

      Myśl w ten sposób, że jeśli nie zrobisz tej ważnej rzeczy zaraz po wstaniu z łóżka to później inne obowiązki i rodzina jeszcze bardziej to odwleką. Z tą świadomością weźmiesz się za to od razu.

      Najważniejsze jednak jest to, żebyś nie trzymała tego planu w głowie, tylko go zapisała. To naprawdę dużo zmieni. Wiem po sobie. Powodzenia!

  • Prokrastynator

    nie chciało mi się do końca tego czytać, idę po kosiarkę

  • terefere

    Przyznam się szczerze... :))) Twoje artykuły bardzo pomagają, niektóre porady i zasady skutecznie wprowadzam w życie, ale z tym zostawianiem wszystkiego na później i wczesnym wstawaniem... coś czuję, żę to będzie dłuższa bajka :O

  • Mam na dzisiaj wiele zaległej roboty. Zamiast pracować zacząłem czytać blogi.
    Czyli prokrastancja ma swoje zalety też. Można poczytać coś ciekawego, napisać komentarz, obejrzeć film na Youtube itp.
    W końcu życie nie polega tylko na pracy, też nam się coś więcej należy.
    Niestey później czuję się winny że marnuję tyle czasu. Mam moralnego kaca.

  • LL

    świetny artykuł. postanowiłam natychmiast wypróbować i tym sposobem przerobiłam zaplanowany na dziś materiał do sesji :)

  • Lukas

    Przeczytam to sobie, ale później...

  • Kamil Kwolek

    Michal bardzo fajne inspirujace zdanie napisales "im więcej szczegółowych informacji na temat zadania, tym mniejszy opór przed działaniem i tym większa skłonność do zrobienia czegoś od razu" Wyprobuj to już teraz jeżeli nie wiesz jak zadaj sobie pytanie co musalbym się dowiedziec bym wiedział jak? i zapisz przy tym zadaniu.
    (dodalem do Twojej genialnej inspiracj konkretna strategie jesli pozwolisz:pp)

    A sam krok napisania jej i powieszenia w jakims szczegolnym miejscu jest krokiem ktory jasno wskazuje ze bierzemy odpowiedzialnosc za swoje zycie i chcemy zmienic prokrastynacje.

    -odpowiedzialnosc polega na szukaniu odpowiedzi w sobie nie u innych
    -odpowiedzialnosc to szukanie odpowiedzi nie wymowek
    -zadanie sobie odpowiedniego pytania ii szukanie odpowiedzi to odpowiedzialnosc

    ciekawe ilu z was wzielo kartke ii to zrobilo? mialo zadanie i napisalo przy nim pytanie: co musialby sie dowiedziec by zaczac dzialac/ jakie sa poszczegolne elementy tego zadania? i rozpisalo odpowiedzi dookola tego zadania.

  • Lukas

    Zauważyłem, że taką strategię można równie dobrze zastosować, przy negocjacjach. Np. Heniu, zróbmy grila - źle. Heniu, mam świetny plan. Może masz ochotę abym przyjechał po Ciebie autem i pojedziemy do sklepu po piwko i jakieś mięsiwo na grilla, które później skonsumujemy z resztą naszego Taboru rozpalając u Ciebie w altance grila? Tylko nawet sobie nie wyobrażaj jak będziesz świetnie się przy tym bawić, gdy z chłodnym piwem w jednej ręce a soczystą kiełbasą z chlebem polane Twoim ulubionym kjeczapem w drugiej będziesz wesoło i rytmicznie przytupywał przy muzyce Don Wasyla słuchając przy tym mojej opowieści, która nota bene przytrafiła mi się podczas wczorajszego Clubbingu. Stary, musisz to usłyszeć...

    A tekst, ogólnie spoko ;)

  • Małgosia

    jest sobota, czas zacząć sprzątanie - bo lubię porządek...
    ale jak sobie pomyślę w ten upalny poranek, że cały dom czeka na porządki to nawet dla takiej porządnisi jak ja jest to przerażająca wizja - po przeczytaniu Twojego artykułu zabiorę się do tego inaczej - pomyślę o konkretnych, małych kroczkach - najpierw uporządkuje ten sklep z butami, który się otworzył w moim przedpokoju, później pościeram kurze, na koniec zajmę się podłogami - to brzmi konkretnie i nie tak przerażająco :)

  • Tulipanowiec

    Podziękowanie dla autora o prokrastynacji .
    Dobrze byłoby gdyby doba liczyła 48 godz , wtedy wszystko byłoby zrobione .Niestety , więc ja radzę sobie z brakiem czasu wybierając priorytety. Kiedy czuję , że za dużo mam do zrobienia ,wtedy segreguję co ma pierwszeństwo i w kolejności-do działania ...i jestem happy .
    Pozdrawiam serdecznie .

  • Witam
    Bardzo cenne wskazówki, a i przynoszą efekty. Zwłaszcza spodobało mi się porównanie do arbuza w ten ciepły letni dzień :) Dodając od siebie to warto też na początek wybrać sobie prosty cel, nie od razu przenoszenie lodowe góry, tak by naprawdę pokazać (a może nawet udowodnić) sobie, że mogę!
    I jeszcze w kwestii tekstu z newsletter'a na ten temat. Zauważyłam, że jest jeden ważny powód dla którego często nie mamy siły do działania - mamy względem siebie zbyt wysoko postawioną poprzeczkę. Objawia się to np. zbyt dużą ilością narzucanych sobie zadań (coś w środku nam podpowiada, że i tak nie damy rady zrobić wszystkich, więc po co wogóle je robić?).
    Pozdrawiam i miłego weekendu :)

  • Mariola

    Podświadomie czasem stosowałam tę metodę. Np. zauważyłam, że piszą pracę magisterską, to jeśli założyłam sobie: "napiszę dziś trochę magisterki" to średnio mi to wychodziło lub kończyło się na dosłownie 1lub 2 stronach. A gdy zaplanowałam sobie: "napiszę dziś 2 rozdział" to napisałam. ;)

    • Marta

      Oj, a mi wychodzi odwrotnie... Z tym, że nastawienie powinno być na "mało". Wtedy nie przeraża mnie myśl o kilku(nastu) stronach, a gdy się wciągnę - przychodzi samo. :)

      Jakiś czas wychodziło mi planowanie kalendarza i odhaczanie zadań. Ale po jakimś czasie narzucone z góry zadania zaczęły mnie stresować. Poranny dreszczyk zamienia się w ciągu dnia w poczucie obowiązku. Może czas przysiąść i przewartościować pewne sprawy...

  • Patryk Cużytek

    Faktycznie sposobów na zwalczenie prokrastynacji jest sporo, jednakże trzeba trochę chęci, żeby się za to wziąć, bo odkładanie zwalczania odkładania też wchodzi w grę :) Zawsze trzeba próbować i starać się od nowa, pomimo nawet tego, iż nasze zadania z listy nie będą skreślane. Taki sposób z pewnością lepiej wpłynie na nasz umysł i łatwiej będzie nam się zabrać do roboty. Dlatego walczyć, skreślać, i starać się, a będzie dobrze ;) Super artykuł :) Pozdrawiam

  • Kamil Kwolek

    Przy takiej totalnej bezradnosci, prokrastynacji mi najbardziej pomoglo i pomaga docenianie tego co zrobilem, poprzez zadawanie sobie pytania (codziennie) "co zrobilem czego tak naprawde chcialem?" w mysl slowom ciesz sie z dzialania ktore podjales aa nie wyniku ktory osiagnales. Zadna technika nie pomoze jezeli startujesz z poziomu oczekiwan, przepelniony poczuciem winy, zalu, krytyki itp. Bez doceniania nie ma dzialania a sa jedynie oczekiwania. Nie musimy byc swietni zeby zaczac ale musimy zaczac aby byc swietni. Czesto skupiamy sie bardziej na celu niz zeby wogole dzialac:)) milego dzialania

  • Rafał

    Tak się zastanowiam jak metodę tę zastosować w pracy do delegowania zadań:
    1. Z jednej strony widać od razu że dokładniejsze określenie potrzeb powoduję, że praca jest dobrze i szybciej wykonana.
    2. Z drugiej strony dokładniejsze określenie zadań powoduje, że ja tracę, za dużo czasu na przygotowywanie zadań, oraz że jeżeli nie przewidzę jakiejś okoliczności w dokładnie zaplanowanym zadaniu to zadanie może utknąć.

    Ja preferuje ogólne postawienie celu w stylu "Zadzwoń i załatw nocleg nad morzem", ale bywają z tym problemy.

  • Sylwia

    Fajny artykuł ale mam pewien problem. Ogólnie rzecz biorąc problemu z prokrastynacją nie mam ; uczestniczę w rajdach, spędzam aktywnie czas z przyjaciółmi, czytam książki, maluję a w przeważnie w wakacje pracuję.

    Mój problem dotyczy języków obcych najbardziej angielskiego przez cały rok musiałam się wręcz zmuszać do nauki i chciałabym bardzo kontynuować naukę, rozpisałam cały plan nauki krok po kroku co umiem a czego jeszcze nie. Tyle że nie wiem czemu ale jak się go uczę to wydaje mi się tak strasznie nienaturalny że nie potrafię skleić prostego zdania (oprócz tych wykutych na pamięć ). Wszelkie zasady gramatyczne znam i chciałabym wykorzystać to w praktyce np. pisząc. i tak też robiłam pisałam, pisałam , pisałam ale cały czas robiłam masę błędów których nie zauważam :/ to samo ze słówkami uczę się i powtarzam regularnie ale i tak zapominam. Efektem takich kłopotów jest moja obecna bierność codziennie się próbuję ponownie zabrać za naukę i zaraz rezygnuję..... Czy może mieć na to wpływ dysleksja ?
    Mam problemy z nauką ale do takiego stopnia że ciężko mi było dostać 4+ / 5 ale oceny miałam nie złe.
    Nie wiem już co mam robić z tym angielskim dla mnie te 9 lat nauki języka jest jak syzyfowa praca uczę się ucze, powtarzam, powtarzam a i tak zapominam w efekcie materiał z podstawówki musiałam powtarzać w gimnazjum i liceum :/ :/

    Proszę o pomoc / radę cokolwiek !!!

    • Marta

      Wydaje mi się, że brakuje Ci używania języka w praktyce - może jakieś czaty, wyjazdy, są miejsca, gdzie ludzie poznają się także na Skype'ie, by szkolić język. Jeśli zauważysz, że potrafisz się dogadać, nawet mimo błędów gramatycznych, na pewno doda Ci to pewności siebie. Także wykuwanie słówek bez używania ich na co dzień kończy się raczej ich zapominaniem po czasie. :)

    • Sabina

      Mam to samo. Jedynym rozwiązaniem jest wyjazd do kraju, gdzie mówią w języku jakiego chcesz się nauczyć. Ale nie wolno ci rozmawiać tam z ludźmi w j.polskim. Będziesz miała wybór: 1.nauczyć się języka, 2. zginąć śmiercią głodową lub inną też drastyczną.

  • Klaudia

    Mniej gadania- więcej działania. Just DO IT :) Działanie-rezultat-wiara-potencjał-satysfakcja-sukces:) Na prawdę warto działaś, gdyż satysfakcja z wyników jest nie do opisania. Wake-up with determination and go to sleep with satisfaction. Wtedy człowiek jhest dowartościowany i pełen wiary w siebie. Fajny artykuł:) Pozdrawiam

  • Kamil

    Polecam jeszcze filmiki na youtube Mateusza Grzesiaka "O prawdzie"

  • Piotrek

    Sylwia;
    Poczytaj coś o szybkiej nauce, gdzie możesz znaleźć np. Coś o powtórkach.

  • Sabina

    Robię tak od dłuższego czasu. Karteczkę z zadaniami piszę jednak wieczorem, tuż przed spaniem, bo inaczej nie umiem zwlec się z łóżka, albo już do niego nie wrócić.

  • wskaźnik bmi

    Najgorszy jest niestety początek, bo bez niego nie ruszymy dalej. Dopiero gdy już wpadniemy w rytm działania, wtedy posuwamy się dalej i dalej, aż natrafimy na kolejną przeszkodę, która może nas zatrzymać. I cały czas takie kółeczko ;)

    • Mateusz O

      "Nie ma porażek , są tylko informacje zwrotne"
      "Jeżeli życie stało się nagle trudniejsze, to gratuluje właśnie wszedłeś na kolejny poziom"
      "Zamień słowo problem na wyzwanie, wtedy życie nabierze większego smaku"
      "Przeszkody są po to byś mógł stawać się silniejszy przy ich rozwiązywaniu, ale jeszcze silniejszy gdy nie dasz rady, a za chwile zrozumiesz gdzie tkwił błąd i ruszysz dalej."

  • Mateusz O

    Metoda o którą nam tu przedstawiłeś Michale zawarta jest w filmie i książce "Sekret" Jeżeli będziemy wizualizować to co chcemy z szczegółami i myśleć o tym czego chcemy do czego dążymy w końcu osiągniemy to przyciągając nasze pragnienia do siebie.:)
    Jedyna ograniczenia jakie nas zatrzymują są w nas samych, to nasze myślenia sprawia że nasze życie wygląda jak wygląda.
    Bardzo fajny Artykuł
    Pozdrawiam ;)

    • Krzysiek

      Przecież już sam pan Vitale przyznał, że Sekret, to była "papka" służąca tylko do sprzedaży książek... Ale wiem, o co ci chodzi, film rzeczywiście robił wrażenie i dawał kopa.

      Polecam link prosto z bloga Doktora Mistera Fajera (Joe Vitale) http://blog.mrfire.com/henry-fords-money-attracting-advice/

    • Mateusz, z tą różnicą, że kluczem do sukcesu w tym co ja proponuję jest podejmowanie się działania i wzięcie odpowiedzialność za działanie, nie przyciąganie celu do siebie :)

    • Mateusz O

      Dobrze przemyślę to, dzięki za odpowiedź :)

  • Blanka

    Mój problem polega na tym, że aby zrealizować swoje wielkie marzenie, o którym jestem pewna, że da mi sporo radości i będzie dla mnie spełnieniem, muszę najpierw zrobić rzeczy, których nie lubię, które mnie odtrącają. Gdyby realizacja tych rzeczy miała trwać chwilę- wtedy nie byłoby problemu. Wiem jednak, że muszę robić je solidnie, przez cały rok, mimo, że tego nie cierpię.

    Wiem jak, wiem z jakich elementów się składają, wiem, że to jedyny sposób by spełnić marzenie... mimo to bardzo ciężko jest mi zabrać się do działania.

    • Pomyśl jednak, jak wielka będzie Twoja satysfakcja, gdy w końcu dotrzesz do celu. Gdy na te rzeczy, których nie lubisz, będziesz mogła patrzeć tylko zerkając za plecy:)

  • Zazdroszczę osobom, które lubią zrobić wszystko od razu. Ja od dziecka lubiłam odkładać rzeczy na później co się dla mnie źle kończyło. Z wiekiem nauczyłam się trochę z tym walczyć. Kilak bitw wygrałam ale wojna wciąż trwa.

    • Marlena

      Polecam książkę "Getting things done". Ogólnie rzecz biorąc - odkładanie rzeczy na później, "otwieranie pętel" sprawia, że nasz umysł musi pamiętać o wielu rzeczach jednocześnie i tak naprawdę nie możemy się na niczym skupić w 100%. Dlatego odkładanie spraw na później nie jest dla nas korzystne, zwłaszcza w kontekści różnych konepcji zarządzania czasem:)

  • To jest bardzo dobry sposób, robię tak od jakiegoś czasu, oczywiście wymaga silnej woli i motywacji, jeśli taka metoda nie działa na kogoś (karikari) to albo musi znaleźć inną, dobrą dla siebie, albo zawsze będzie to tylko wymówka, własne chęci i silna wola są konieczne dla każdej zmiany, nie przestaniesz pić tylko dlatego, że rodzina wysyła Cię na odwyk, musisz sam tego chcieć, nie schudniesz tylko dlatego, że koleżanka ciągnie Cię na trening, a wieczorem i tak pochłaniasz zawartość lodówki i rezygnujesz z treningu jak tylko koleżanki brakuje, sam nie będziesz miał chęci; wszystko musi wyjść od nas samych!
    A że jesteśmy dorosłymi ludźmi, odpowiadamy sami za swoje życie, nikt za nas tego nie zrobi. Im szybciej więc zabierzemy się za panowanie nad sobą, swoimi słabościami i pracę nad swoją osobą - tym lepiej dla nas.
    pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim, a sobie najbardziej, wytrwałości!

  • pesymistyk

    Wydaje Mi się ze prokrastynacja to po prostu jakiś wymysł "lekarzy" którzy w ten sposób otwierają sobie furtkę (a nawet bramę) do pisania różnego rodzaju poradników i książek. Od razu na myśl przychodzi mi stwierdzenie "kup ten poradnik za jedyne 29;99$ a powiem ci jak się wzbogacić". Sam mam problemy ze zmotywowaniem się do roboty ,ale jak trzeba to potrafię zasadzić sobie mentalnego kopa w d... Chociaż teraz mogła przemawiać moja paranoja (czy wychowanie w przekonaniu że ludzie są pazerni i fałszywi) to gdyby się nad tym zastanowić to ma to jakiś sens. Ale jeśli ktoś w to wierzy to jego sprawa. Pozdrawiam Pesymistyk.

    • Piszesz: "jak trzeba, to potrafię", no właśnie, też tak mam, że jak trzeba, na chwilę przed, np. posiedzieć i pouczyć się do sesji to i 4h snu wystarczają i jakoś wchodzi wiedza, jak trzeba posprzątać, bo goście dzwonią, że za 30 minut wpadają, to też potrafię,
      ale dlaczego nie zrobić tego wcześniej, regularnie, każdego dnia? bo jutro, bo od poniedziałku, bo potem, bo nic się nie stanie itd. więc rozumiem problem doskonale i w sumie cieszę się, że został zdefiniowany;
      osobiście walczę z tym każdego dnia, bo mnie to wkurza i przeszkadza w życiu.

      chociaż coś jest w tym definiowaniu :) też czasami zastanawiam się n nad "chorobami/zaburzeniami", przykład dla mnie abstrakcyjny - dysortografia, wielu zasad ortograficznych trzeba się po prostu nauczyć, jak się nauczysz to zastosujesz i już - ale podobno tak nie jest, cóż więc będę dyskutować, skoro ja się na ortografii znam, a jak nie mam pewności - zastanawiam się nad zasadą, jaką trzeba zastosować albo wiem, że to wyjątek, bo tego uczyli mnie w szkole, jak ktoś nie wie, znaczy, że musi sobie wrócić do tego i się douczyć - dla mnie tak się sprawa ma i już! :)
      nie zrozumie głodny sytego :)

    • Bozena Łępa

      Brawo, zgadzam się co do zasad ortograficznych. Trzeba ich się nauczyć albo powtórzyć. Najlepiej z dobrym słownikiem ortogr. w ręku.
      A co do zmobilizowania się gdy nóż na gardle- też tak mam. Nie jestem systematyczna, pracuję nad tym, ale z różnym skutkiem. Przeszkadza mi też impulsywność- zdarza mi się pod byle pretekstem odrywać się od np nauki hiszpańskiego, bo coś tam się stało Potem przeważnie wracam do słówek i gramatyki- ale czas umknął i czuję niesmak. Ech...Pozdrawiam Cię..

  • drzewolik

    normalnie siedze i wyje, mialam pojsc na upragnione studia...
    przerazalo mnie to, wyjechalam z kraju....
    tu gdzie jestem podjelam sie fizycznej pracy, potem poszlam na prywatna ale po 3 latach znow wrocilam do pierwszej pracy z checia zrobienia kursow ktore mi dadza wieksza opcje w znalezieniu lepiej platnej pracy...kiedy pisalam eseje, nie moglam uwierzyc co sie ze mna dzieje, obserwowalam siebie z boku i glowilam sie jak moglo do tego dojsc i jak z tym walczyc....by bylo lepiej...
    przyjaciele powiedzieli mi ze chyba mam prokrestynacje...kiedys uczylam sie 3 jezykow na raz, czytalam 300 strnicowa kiszke w 1.5 dnia,chodzilam na multum kursow, a teraz nic...
    budze sie codzien z reka w nocniku stwierdzajac ze chyba czas wybrac sie na studia ale jesli mam tak nadal funkjonowac to szkoda wydawac jakiekolwiek pieniadze.
    u mnie system nagradzania sie nie dziala, dochodze do takiego pulapu zestresowania gdzie musze odlozyc 'wszystko na jutro', kocham pisac, pisze kiedy mnie nachodzi ale nie umiem pracowac nad systematycznoscia, mecze sie drobiazgowoscia...wydaje mi sie ze cos jest w tym ze chce sie nam sprawdzic w tych duzych wyzwaniach berdziej niz w tych drobnych kroczkach do celu... zawsze tak mialam ze bylam usatysfakcjonowana tym ze cos osiagnelam skaczac na wysokosci na ktorych inni musza sie wdrapywac pietrowo...i to chyba jest podswiadome, ta potrzeba perfekcjonizmu...rysuje. zajmuje mi godzine narysowanie jednej linii, gumkuje rysuje, rysuje, gumkuje..ale robie to, bo chce cos wyrazic, na koncu nie daje mi to w ogole satysfakcji bo namecze sie przy tym i nastresuje zamiast odnalezc w tym zadowolenie...i tu tkwi caly szkopul..obejrzalam ciekawy film, w ktorym stwierdzono ze szczescie to wedrowanie a nie dojscie do celu...
    ale wlasnie ten perfekcjionizm rozbija wszystko...
    prokrestynacja wydaje mi sie schorzeniem bardziej zlozonym, nie da sie jej zwalczyc sposobami jesli nie wyciagnie sie z srodka korzenia.
    pamietam jak mialam depresje...
    nie wstawalam z lozka dniami, tygodniami...wierzylam ze sepresja to ja, ze te uczucia i mysli ktore sie pojawiaja w mojej glowie to moja osoba, i ze ja juz taka jestem wiec w sumie progres byl nijaki, do momentu kiedy se uswiadomilam ze depresja moze byc czegos wynikiem i wcale nie jest to zadna prawda opisujaca mnie jako osobe, i ze nie jest czescia mnie samej. kiedy se uswiadomilam ze ja jestem oddzielona od depresji ze ona mnie nachodzi zaczelam zamykac drzwi wewnetrznie. nie wpuszczalam jej postanowilam ze naucze sie siebie na nowo tej wolnej od depresji i wolnej do przezywania zadowolenia.
    wiec podobnie pewnie bedzie z prokrestynacja, leczymy skutki a nie przyczyny wiec nijak dochodzi sie do zmian wewnetrznych, warto wiec uswiadomic se co wywolywalo w nas takie podejscie do nauki czy danych czynnosci ktore mamy zrobic, na ile byl to wynik wplywu kogos lub czegos na nasze podejcie do zadan postawionych przed nami...
    i uswiadomic sobie ze to ja wlasnie ja bede teraz podejmowala moja wlasna decyzje ze nie bedzie to presja z gory nakladana na mnie ze nie bedzie to chec pokazania sie innym, czy ze musze dorownac jakims standartom gdzie w tym wszystkim mnie nie ma... ale ze zrobie cos co pomoze mi odkryc siebie, swoje mozliwosci. ze bede chciala na nowo robic to co lubie i kocham...
    moj terapeuta kiedys powiedzial ze poddaje sie jesli chodzi o prace ze mna, powiedzial ze juz wiecej nie potrafi mi pomoc...
    bylam w szoku ale to mnie zreflektowalo troche, stwierdzilam ze wlasnie tak!! ze ma racje, to ja jestem tak silna w swoich pogladach tak silna w swoich utartych drogach myslenia i dzialania wiec dlaczego nie odwrocic tego i nie zaczac byc silna w dazeniu do pozytywnych zmian. Powiedzial mi tez ze kiedy mnie nachodzi depresja i nie chce mi sie zyc, wazne jest by wrocic do tych prostych dzialan i rzeczy ktore kocha sie robic, do momentu kiedy nabierze sie sil na nowo!! na nowo pojawia sie pragnienia i chcenie..i wazne tez jest to by byc wsrod ambitnych ludzi ktorzy w wielu momentach sa zapalnikiem dla nas. prokrestynacja to kamien milowy ale jesli go poddam obrobce, zapelni conajmniej polowe sloika ktory moge w parafrazie nazwac moim dazeniem do osiagniecia celu... warto podjac wyzwanie bez wzgledu na wiek, czy to co wlozyli w nasz srodek inni, tworzymy wlasny niepowtarzalny scenariusz warto napiscac cos pod czym bedziemy chcieli sie kiedys podpisac..w biblii napisane jest ze pies lubi wracac i zlizywac wlasne wymiociny, ale my jestesmy ludzmi, jesli zostawiamy cos, nie wracajmy do tego piszmy nowe rozdzialy, przeszlosci nie da sie cofnac, mozemy napisac jedynie lepsza na nastepnych stronach, a po kilku latach obejrzymy sie w stecz i powiemy: oto jestem :)! ucieczka jest objawem prokrystynacja jest objawem czegos co tkwi w naszym wnetrzu... moze to cos wcale nie jest nami nie jest tym co chcemy by w nas bylo, warto uporzadkowac wnetrze by w koncu zaczac byc szczesliwym a nie tylko czytac o szczesciu innych, miec satysfakcje z wlasnej pracy a nie tylko zaslyszec czy przeczytac o tym ze ktos ja ma a nam ja odebrano...
    nie pozwolmy sobie odbierac tego co jest naszym prawem..
    mamy prawo do szczescia i do realizacji...
    dobra metoda tez moze byc odkladanie nagrody. pamietacie jak kiedys potrafilismy czekac na swieta bozego narodzienia i prezenty pod choinka?? to ze mamy teraz to co chcemy na skinienie palca odbiera nam radosc z malych rzeczy.. a kiedy odsuniemy od siebie na jakas odleglosc czasowa, tych rzeczy tak latwo dostepnych jak slodycze czy dobry posilek (heheh) bedzie to cos fajnego na nowo, a nie powszedniego o co nie warto sie starac...
    to co czlowiekowi jest potrzebne do szczesia to minimum...woda jedzenie, praca sen, odpoczynek, ludzie..zapominamy jaka to wszystko ma wartosc dla nas i dlatego jestesmy nieszczesliwi, mamy wszystko co zaczyna nam powszedniec i nie ma nowego budulca...a kiedy odstawimy to na jakis czas...szybko powroci determinacja do dzialania, polecam!!! dziala, pomoglo mi wyjsc z proby samobojstwa z anoreksji, z roznych zaburzen emocjonalnych ktore psychologowie tak pieknie ubieraja w definicje, choc zajmuje im lata by zmienic to w innych, nam potrzebna jest 'ta' chwila, wlasnie ta nie inna, by zaczac od nowa, no i ten wlasnie krok za krokiem...do wlasciwego zrodla! pracowalam w szpitalu psychiatrycznym, wiem z jakich chorob ludzie sie podnosza, i zaczynaja na nowo!! Warto!!
    Pozdrawiam, i sorki ze tak sie rozpisalam, ale chyba potrzebowalam, piszac to pisalam tez do siebie samej...:)

    • PeDe.

      Brawo!!!

  • Frouzen

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja

    Wlasnie uswiadomilem sobie jaki mam problem w zyciu , po przeczytaniu artykulu na wikipedii. Chce pracowac nad soba i pozbyc sie tego jak najszybciej. Chcialbym nawiazac kontakt z ludzmi majacymi taki sam problemem jaki ja mam. Sadze ze rozmowa lub czat bedzie dobra terapia ;)

    Moj skype: rav_mro

    Pozdrawiam

    • Melania

      Możesz także porozmawiać z ludźmi tutaj, w komentarzach. Nawet nie wiesz, ile możesz tu spotkać życzliwości:)

  • Aleksander

    Michał - cieszę się, że pokazałeś inne, jak najbardziej ciekawe podejście do zarządzania czasem i produktywności :). Słyszałem już wcześniej o wizualizacji w kontekście osiągania życiowych celów, ale już w kontekście, który przedstawiłeś powyżej to nie za bardzo. Ciekawa sprawa, na pewno sprawdzę!

  • Beata

    Wykonalam teraz zadania. Najpierw napisalam na kartce przeczytac do konca ksiazke, ktora juz dawno zaczelam czytac:-) nastepnie napisalam plan szczegoowy, czyli przeczytam ksiazke pt "Urzekajaca" ktora lezy na biurko, owinieta jest czarna owijka i czeka az sie ja przeczyta.i aktualnie ja czytam, bardzo ciekawy artykul i mysle ze zmieni moje zycie na bardziej funkcjonalne :-) . Pozdrawiam

  • Pardon:

    Uniwersytet Konstanz to po polsku po prostu Uniwersytet w Konstancji.

    Pozdrawiam!
    Igor od Morświna

    • Rad

      No tak. I jeszcze rażą mnie te "dupy", "gówna" itp. Ale ja starej daty jestem.

  • Dyna

    Ja jestem 100% przykładem prokrastynacji.. oprócz tego ,że przekładam wszystko na później mam wielkie problemy z koncetracja , a to tez jest z tym zwiazane ,czytalam .. prosze o porady, bardzo trudno mi sie z tym żyje .. chciałabym to naprawde pokonac , odniesc sukces i byc z siebie dumna .. prosze o odp na maila . Z góry dziękuje. K.C

  • Agnieszka

    Masz rację z tym szczegółowym określaniem - kiedy wypisuję sobie listy do zrobienia to często piszę główne zadanie, a potem strzałkę i ogólne np. ćwiczenia -> 15 brzuszków, 10 przysiadów, albo czytanie książki o matmie -> str. 17 do 28.
    I takie zadania rzeczywiście częściej wykonuję niż te po których nie piszę strzałki ze szczegółami (no chyba że są baardzo krótkie).
    Teraz będę robić więcej strzałek :D
    Pozdrawiam :)

  • trek

    tylko, że te 5 przysiadów to kolejny sposób, żeby trochę odłożyć obowiązki w czasie ;)

  • Pingback: podaj dalej | moje drobnostki()

  • Tomasz

    Dzięki WIELKIE, Michał! Od ostatniego czasu staram się ulepszać swoje życie i udawało mi się to, ale zauważyłem, że zawsze jak się za coś zabierałem np. za ćwiczenia fizyczne, albo naukę, po jakimś czasie po prostu odpuszczałem. Tak samo teraz... nagle, budzę się i nie mam na nic ochoty. Wstaję i zamiast biegać siadam do komputera i tak mi mija dzień.. Wkurzony na swoje lenistwo zacząłem szukać rozwiązania i znalazłem.. Prokrastynacja... jednak nie zamierzam się poddać! Trzymajcie za mnie kciuki bo od TERAZ rozpoczynam z nią walkę i zamierzam w końcu wygrać. Wielkie dzięki za rady, Michał! Pozdrawiam :)

  • Pingback: Jak przestać odkładać wszystko na później? | Kreatornia Zmian()

  • arko

    Czy czasem pojawiają sie może jakieś promcje na " Life Architect – Zarządzaj Swoim Czasem."? Chciałem sobie kupić, ale jak zobaczyłem cene to troche zgłupiałem. Za drogo jak na biednego studenta :P

  • natiwojci

    U mnie sie sprawdza. polecam. Gorzej jak rozlozenie na części odklada sie na później.

  • Pingback: Prokrastynacja | sportowefaktywpplkibice103378blog()