O radzeniu sobie z gniewem w Polskim Radiu Czwórka

W zeszły czwartek miałem przyjemność wystąpić w Polskim Radiu Czwórka w audycji "4 do 4". Tematem rozmowy był gniew i sposoby radzenia sobie z nim. To jedyne radio w Polsce z wizją, więc oprócz słuchania będzie oglądanie. Zobacz:

Video zostało nagrane 9.01.14 podczas audycji "4 do 4" w trakcie cyklu Strefa Freuda, emitowanego w każdy czwartek na antenie Programu Czwartego Polskiego Radia.

Autorzy chętnie ugoszczą mnie przy okazji kolejnych audycji. Co Wy na to?

Więcej o praktycznych metodach radzenia sobie z gniewem już pisałem na blogu w artykule Jak wyrażać gniew i unikać konfliktów.

Jak Ty sobie radzisz z destruktywnymi emocjami? Które stany emocjonalne są dla Ciebie największym wyzwaniem?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Napisz komentarz

  • m.g

    Za dużo Ci się wcinał ten redaktor.. a co do Twojej wypowiedzi Michał to super jak zawsze, bez żadnych zastrzeżeń :-)

    • Anita

      Też tak uważam .. Twoja wiedza Michał oraz sposób w jaki ją przekazujesz jest imponujaca . Mówisz o sprawach tak oczywistych ale w taki sposób że trafiaja do serca ...Akurat wczoraj miałam taki dzień w pracy ze wszystko mi przeszkadzało .. Ten wywiad pomógł mi podejsc do całej tej minionej sytuacji z zupełnie innej perspektywy ..Od razu było lepiej . Dzieki Michał :-))

    • Dzięki za miłe słowa! :-)

  • mm

    Audycja miał być dla słuchaczy, a zrobiła się z tego sesja dla prowadzącego. Gość nie pozwalał Ci dokończyć. Czuję gniew, jak to oglądam i wnoszę, że wolę Cię mono, więc zostaję na blogu

    • To specyfika audycji radiowej - większość osób jednak słucha a nie ogląda. Audycja powinna być dynamiczną wymianą zdań, niestety nie ma tutaj miejsca na dłuższe wypowiedzi.

  • BGN

    Pan Krzysiek trochę przerywał ale rozmowa całkiem przyjemna ;-)
    Myślę, że z chęcią obejrzę następne wystąpienia!

  • Piotr

    Mam wrażenie, że jedynie liznąłeś temat ;) Ale zawsze to coś. A czwórka moje ulubione radio bo jest dużo o kulturze itp. a nie polityce.

    • Z przyjemnością bym powiedział więcej, nie było jednak na to czasu :)

  • Marcin

    Michał świetnie Ci poszło!!!
    Jesteś wielką aspiracją dla mnie jak i dla wielu ludzi. Oby tak dalej :)

  • tygysek

    a mi się podobało, właśnie że fajne i trafne zadawał pytania robiąc z tego kontynuację wątku i podsumowanie :) a Michałowi gratuluję skupienia i szybkiej reakcji z odpowiedzią na czasami zakręcone pytania, szacunk :D

  • Marcin S.

    Michał, masz dar wypowiadania. Jak nauczyć się tak płynnie mówić? Ja potrafię wypowiedzieć trzy słowa, a później "eeeeee" myślę, później znów trzy słowa... ehh.

    A co do radzenia sobie z gniewem poprzez wyjście z domu - chyba nie do końca się zgadzam. Uważam, że jest to lekceważenie uczuć drugiej osoby. Takie wyjście (lub odejście, ucieczka od osoby) i ucięcie rozmowy potrafi (mnie przynajmniej) rozzłościć jeszcze bardziej. Muszę mieć dużo samodyscypliny, żeby nie krzyknąć na drugą osobę po jej powrocie - na szczęście udaje mi się w większości przypadków opanować.

    Ja z żoną "testujemy" na sobie nieco inną metodę. Wychodząc z założenia, że jesteśmy dla siebie najbliższymi na świecie osobami, połączyliśmy się na całe życie i to my dla siebie jesteśmy ucieczką od ewentualnych stresów i przykrości, które serwuje nam ten świat - chcemy, byśmy byli najdrożsi sobie także podczas gniewu.

    Jeśli ja jestem "oazą (miejscem, schronem) spokoju" dla swojej żony, a ona jest "oazą spokoju" dla mnie, w takim razie to, czego oboje najbardziej powinniśmy pragnąć w gniewie, to skryć się w swojej "oazie spokoju". Po kilku latach związku, a teraz zawierając małżeństwo i mieszkając ze sobą, doszliśmy do tego, że aby tak było - powinniśmy się po prostu przytulić do siebie. To jest coś, co prowadzący zanegował i potwierdziłeś jakby jego negację. Nie wyobrażacie sobie pary rozmawiającej o swoich problemach, wyrażających sobie swój żal, gdy są zagniewani.

    Sposób, o którym mówię, sam przyznam, jest bardzo trudny, zwłaszcza chyba dla kobiet. Opieramy to na całkowitym chowaniu, odrzuceniu swojego ego, zgodnie z tym, czego uczy nas Biblia i uznaniu, że ważniejsza w danym momencie jest nasza jedność, jako małżeństwa. Kiedy to się udaje, jesteśmy oboje szczęśliwi, nie musimy, wychodzić nawet z pokoju do pokoju, tracić czasu na ochłonięcie, a temat dalej poruszamy w przytuleniu, rozmawiamy o swoich uczuciach. Często słyszę, że "źle ją zrozumiałem, albo że ja cię źle zrozumiałam, itp". Nie należy się bać też słowa przepraszam - zwłaszcza w tak ważnym związku.

    A potem, jeśli rzeczywiście należy spalić złe emocje - możemy iść RAZEM na spacer, albo na rower, albo poćwiczyć, oglądnąć śmieszny film. I robimy to razem - bez uciekania. Sądzę, że z jakąkolwiek ucieczką jest jak z kradzieżą. Mała kradzież, prowadzi często później do dużej kradzieży. Mała ucieczka (na ochłonięcie), będzie prowadzić kiedyś do większej ucieczki (na odpoczynek od siebie), a w końcu dużej ucieczki (rozwód).

    Co innego oczywiście, gdy kłócimy się z mniej bliską osobą - powrócenie do tematu po kulturalnym przerwaniu rozmowy, wyjściu i ochłonięciu - wydaje się jak najbardziej na miejscu. Jednak ze swoim partnerem, wydaje mi się, że musimy dążyć do siebie, a nie od siebie.

  • Espiotr

    Witam wszystkich - mimo, że na blogu jestem już jakiś czas to mój pierwszy post. Przede wszystkim gratuluje świetnego doboru tematu audycji i bardzo dobrego wystąpienia. Tym razem muszę włączyć się w dyskusje. Michał mam problem z moim gniewem. Ale nie z wyrażaniem go w stosunku do kogoś, a raczej z tworzeniem go w moich myślach i zrozumieniem jego istoty i zapobieganiem jego powrotom. Każdego dnia robię przeróżne rzeczy. Na co dzień nie robię rzeczy które lubię robić(z małymi wyjątkami), ale po prostu muszę to robić i nie mogę z nich zrezygnować bo tak muszę i tak trzeba. Często jest tak, ze po kilku takich dniach, czasem tygodniu, w mojej głowie zaczynają się kłębić negatywne myśli. Jeśli się pojawią z każda godzina są coraz silniejsze i narastają. Myślę, że mój gniew jest spowodowany tym co robię na co dzień. Jeśli tych negatywnych myśli na temat mojej codzienności i różnych problemów jest zbyt dużo w końcu pękam. Konsekwencje są takie że jestem przygnębiony, czasem niemiły a nawet chamski dla otaczających mnie osób a zwłaszcza bliskich mi osób. Koniec końców zdaje sobie sprawę ze moje złe zachowanie jest spowodowane negatywnymi emocjami które sam wywołuje. Nie umiem wyrazić mojego gniewu! Może powinienem się skupić na tym, żeby go nie tworzyć? Może sęk tkwi w moich przekonaniach do których się nie dokopałem? Mój problem jest przewlekły. Pojawia się co tydzień.. czasem kilka tygodni.. Kończy się kłótnia.. po czym znów mam w sobie "spokój" na kolejne 7 dni. Jak uniknąć tego gniewu skoro nie mogę w tak szybkim czasie zmienić mojej rzeczywistości? Jak go wyrazić i jak mu zapobiegać? Pomocy..

  • aga

    Trudno się rozmawia o różnych sprawach z tematu rozwoju osobistego z ludźmi, którzy się z tym tematem nigdy nie spotkali....

  • Maciej

    Prowadzący powinien umówić się z Tobą na rozmowę o 'niepotrzebnym wcinaniu się w rozmowę" :)

  • Ezz

    Kurczę, podstawowe zasady kultury. Redaktor (?) nie był w stanie wysłuchać swojego gościa. Paplał trzy po trzy i wtrącał rzeczy kompletnie nieprzydatne, zagłuszał Michała. Z jednej strony dzięki Michał, a z drugiej strony, o ironio, ta rozmowa mnie wyraźnie rozgniewała... Idę się uspokoić, bo mam ochotę rzucić talerzem w redaktora.

  • Ala

    Jak zawsze znajdzie się człowiek, który nie słucha i drwi (redaktor- reasumując, kartka i długopis). Dla mnie Michale jesteś drogowskazem, dzięki Tobie nie przejmuję się tego typu ludźmi.