Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Jak zakończyć toksyczny związek w 11 krokach

Jak zakończyć toksyczny związek w 11 krokach

A więc podjąłeś decyzję. Postanowiłeś zakończyć toksyczną relację, w której tkwisz. Pytanie brzmi, jak to zrobić - krok po kroku? W tym artykule znajdziesz 11 sposobów, dzięki którym mądrze, spokojnie i skutecznie zakończysz swój toksyczny związek.

 

Ten artykuł jest kontynuacją tekstu o toksycznych związkach. Cała seria będzie składać się z trzech artykułów:

Jak pomogą Ci opisane w tym tekście wskazówki?

  • proces rozstania będzie łatwiejszy i mniej angażujący emocjonalnie (co oczywiście nie zawsze jest możliwe) zarówno dla Ciebie, jak i dla Twojego partnera lub partnerki;
  • rozstanie będzie skuteczniejsze, a więc pozwoli Ci uniknąć ponownych zejść i niepotrzebnych powtórek zrywania więzi;
  • po rozstaniu się z partnerem będziesz mógł szybko odbudować swoje życie, bez ciągnięcia za sobą ogona wspomnień i emocji.

Oczywiście nie wszystkie kroki będą odpowiednie dla Ciebie i Twojej relacji. Każdy z nas ma inne podejście do życia i związków. Każda relacja działa na innych zasadach. Jednak jest tu na tyle dużo pomysłów, że na pewno wybierzesz dla siebie to, czego potrzebujesz – tak, aby móc w przemyślany sposób, raz na zawsze zakończyć toksyczny związek.

Krok 1 – Sprawdź swoją decyzję

Jeśli faktycznie chcesz zakończyć ten związek, to zanim podejmiesz jakiekolwiek działanie – upewnij się, że rzeczywiście podjąłeś tę decyzję. Że głęboko w sercu zdecydowałeś się to zrobić i całym sobą tego chcesz. To ważne, bo pewność tego, co robisz, pozwoli Ci przejść przez proces dużo sprawniej.

Utrzymywanie przy życiu wszelkich wątpliwości może tylko sprawić, że przy pewnych zachowaniach ze strony partnera możesz po prostu zmienić zdanie i będziesz musiał wszystko zaczynać od nowa. Może być to emocjonalnie wyniszczające, dlatego lepiej zrobić to raz, a dobrze.

Jeśli nadal masz w sobie wątpliwości, to albo sobie odpuść, albo tu i teraz zamknij oczy, skieruj całą uwagę do środka i powiedz sobie “Bez względu na wszystko, robię to. Taka jest moja decyzja”. Jeśli trudno jest Ci powiedzieć to zdanie w spójny i zobowiązujący sposób, wróć do artykułu Toksyczny związek i popracuj nad podjęciem tej decyzji.

To, że nie zdecydujesz się tego zrobić, nie jest wcale oznaką słabości. Może przecież okazać się, że wciąż jest co ratować. W takim przypadku, pomocny może okazać się nasz 10-dniowy kurs Sztuka rozwiązywania konfliktów i budowania trwałego porozumienia, dzięki któremu nauczysz się, w jaki sposób mądrze się kłócić i wychodzić ze sporów – tak, by obie strony czuły się wygrane.

Krok 2 – Odnajdź w sobie spokój

Skoro podjąłeś już decyzję o rozstaniu, w Twojej głowie ten związek już nie istnieje. Ważne, abyś na tym etapie sobie to uświadomił – jesteś już wolnym człowiekiem. Owszem, czeka Cię trudne zadanie – zakomunikowanie tego swojemu byłemu partnerowi – ale nie zmienia to faktu, że związek został już zakończony. Weź głęboki oddech i znajdź w sobie przestrzeń i spokój wewnętrzny. To pozwoli Ci się skoncentrować na tym procesie, podejść do niego uważnie i mądrze.

Jeśli potrzebujesz więcej pomysłów na uspokojenie swoich emocji, wybierz się na całodniową, samotną wycieczkę – bez telefonu i komputera. Poświęć ten czas na to, aby przewietrzyć swój umysł, przyzwyczaić i pogodzić się z decyzją, którą podjąłeś.

Krok 3 – Przygotuj się mentalnie

Pamiętasz destruktywne przekonania, które wymieniłem w poprzednim artykule o toksycznych związkach? To jeden z ważniejszych etapów w tym procesie, dlatego przytoczę je tutaj ponownie. Jeśli są one częścią Twojego sposobu myślenia, warto, abyś podważył ich prawdziwość. Są one składnikami Twojego psychicznego uzależnienia, od którego warto się uwolnić jeszcze zanim zakończysz toksyczną relację. Zmuszają Cię do bierności i odbierają siłę, która jest teraz jest Ci szczególnie potrzebna.

  • On/Ona się na pewno zmieni i w końcu będziemy szczęśliwi;
  • To wszystko przeze mnie;
  • Stracenie tej osoby jest gorsze niż życie w samotności;
  • Samotność jest straszna;
  • Cierpienie jest częścią prawdziwej miłości;
  • Gdy zakończę ten związek już nigdy nie znajdę nikogo dla siebie.

Zapisz każde z nich na osobnej kartce, po czym symbolicznie je podrzyj na małe kawałeczki. Jedna po drugiej, żegnając się z tymi ograniczającymi nawykami myślenia. Możesz też zapisać na nowej kartce przekonania, które są przeciwieństwem powyższych, np. “Samotność jest wspaniała”. Do każdego takiego przekonania wymień 3 powody, dla których ta myśl jest prawdziwa.

Krok 4 – Wyobraź sobie życie bez tej osoby

Jednym z powodów, dla którego rozstanie jest tak trudne, jest wspólny obraz przyszłości, który utrzymujemy w swojej głowie. Niezależnie od tego, ile lat jesteście już razem – wizja wspólnej przyszłości to naturalna część nawet tych nieszczęśliwych związków. Gdy nagle ten obraz ma się rozsypać w drobny mak, co zostaje na jego miejscu? Przerażająca, czarna dziura.

Z psychologicznego punktu widzenia normalne jest to, że boimy się tego, czego nie znamy. Dlatego kluczem do uwolnienia się od trudnych emocji jest zbudowanie nowego obrazu życia – tym razem bez partnera. Takie wyobrażenie da Ci poczucie bezpieczeństwa i sprawi, że łatwiej będzie Ci stawiać kolejne kroki.

Daj sobie trochę czasu w ciszy i spokoju, usiądź wygodnie i zamknij oczy. Wyobraź sobie jak mogłoby wyglądać Twoje życie, gdy już będziesz wolny od toksycznej relacji. Jak ta wolność wpłynie na Twoją pracę i samopoczucie na co dzień? Co będziesz robić w czasie wolnym? Jak będzie wyglądało Twoje życie za parę lat od teraz? Uzupełnij swoją wyobraźnię dziesiątkami obrazów z przyszłości, w których jesteś szczęśliwy – jako singiel lub w innej, zdrowej relacji partnerskiej.

Krok 5 – Przygotuj to, co chcesz zakomunikować

Odpowiednie przygotowanie się do rozmowy, w której oznajmisz wszystko swojemu byłemu partnerowi jest kluczowym etapem całego procesu. Klarowne wyrażenie swoich uczuć i bezpośrednie zakomunikowanie swojej decyzji pomoże Ci uwolnić się od tej osoby raz na zawsze. Warto zapisać sobie na kartce wszystko, co chcesz powiedzieć. Jak pierwszy raz podejdziesz do tego ćwiczenia to po prostu pisz to, co Ci przychodzi do głowy. Nie zastanawiaj się czy warto o czymś mówić czy nie, pomyślisz o tym w kolejnym etapie. Teraz po prostu przelej na papier wszystko, co leży Ci na sercu.

Odłóż to na dzień lub dwa, po czym wróć do napisanego tekstu. Teraz możesz to ponownie przemyśleć. Zastanów się, które kwestie są dla Ciebie ważne, a które nie są tak istotne i możesz je pominąć. Przepisz cały tekst od nowa lub zrób sobie notatkę, używając słów kluczy. Taka forma przygotowania ułatwi Ci przeprowadzenie trudnej rozmowy.

Przygotowując treść Twojej wypowiedzi zwróć uwagę na trzy rzeczy:

– Zachęcam Cię do tego, abyś zaczął rozmowę od tego, że decyzja została już podjęta i że nic jej nie zmieni. Daj byłemu partnerowi do zrozumienia, że przemyślałeś to wzdłuż i wszerz i że jesteś pewien tego, co robisz. Poproś, aby ta osoba nie próbowała Cię przeciągnąć na swoją stronę – wyraźnie zaznacz, że już nie zmienisz swojej decyzji. To ważne, ponieważ to choćby w pewnym stopniu zniechęci partnera do stosowania manipulacyjnych trików mających na celu wytrącenie Cię z równowagi.

– Odpuść sobie wszelkie toksyczne komunikaty w stylu „to wszystko przez ciebie” lub “zniszczyłeś mi życie”. To to tylko utrudni proces, zarówno dla Ciebie jak i dla drugiej osoby. Może to też zapoczątkować tzw. odbijanie piłeczki i zamiast dążyć do wyrażenia tego, co leży Ci na sercu wpadniesz w sieć wzajemnego obwiniania się.

– Jeśli naprawdę czujesz, że potrzebujesz wylać z siebie wszystko, co przez ostatnie miesiące lub lata w sobie tłumiłeś, to jak najbardziej – zrób to. Jednak nie oceniaj drugiej osoby, a mów tylko i wyłącznie o swoich emocjach (zamiast “Jesteś beznadziejny bo mnie nie wspierałeś” powiedz “Czułam się samotna, bo brakowało mi w Tobie oparcia”).

Krok 6 – Napisz maila

Ten punkt jest opcjonalny. Wiem, jak trudne potrafią być takie rozmowy. Czasami nawet będąc świetnie przygotowanym, z powodu emocji nie będziesz w stanie powiedzieć choćby połowy rzeczy, które sobie zapisałeś na kartce. Jeśli Ci to pomoże, przed spotkaniem możesz napisać maila. Napisz w nim, że chcesz się spotkać porozmawiać, ale że zaczniesz od maila – bo tak jest ci łatwiej wyrazić i poukładać swoje myśli.

Opisz wszystko co czujesz. Przedstaw motywy Twojej decyzji. Podkreśl, że klamka już zapadła i że tego właśnie chcesz. Zaproponuj spotkanie na neutralnym gruncie. Warto spotkać się w miejscu publicznym, aby uniknąć krzyków i rzucania talerzami.

Dzięki takiej formie pierwszego komunikatu późniejsza rozmowa będzie już oparta na tym, że druga osoba wie wszystko, co chcesz jej przekazać. Będziesz mógł na spokojnie powtórzyć to, co jest dla Ciebie najważniejsze, omówić formalności i “oficjalnie” zakończyć związek.

Krok 7 – Nie daj się wciągnąć w gierki emocjonalne

Istnieje duża szansa, że podczas rozmowy o rozstaniu Twój partner zrobi wszystko, aby zatrzymać Cię przy sobie. Będzie Ci utrudniał zakończenie związku na wszelkie możliwe sposoby. Może głośno płakać i mówić, że sam sobie nie poradzi. Może robić z siebie ofiarę i budować w Tobie poczucie winy. Może Cię obrażać i nazywać egoistą lub egoistką. Może Cię nawet szantażować.

Pamiętaj, że to wszystko są gierki, które mają na celu manipulować Twoimi emocjami. Powtarzaj, że mimo tych wszystkich zagrywek nie zmienisz zdania. Jeśli Twój partner ma potrzebę rozstać się w sposób głośny i pełen łez, zaakceptuj to. Już nie jesteś związana z tą osobą – pozwól mu lub jej radzić sobie z tym tak, jak potrafi.

Krok 8 – Zaplanuj 2 tygodnie po rozstaniu

Dobry plan pozwoli Ci uniknąć poczucia zagubienia, z którym często wiąże się silna chęć powrotu do partnera. Przede wszystkim pamiętaj o tym, aby po rozstaniu mieć jak najmniej kontaktu z Twoim byłym partnerem lub partnerką. Zrób wszystko, aby unikać rozmów i spotkań. Na tym etapie to bardzo ważne, bo każda rozmowa może na nowo otworzyć ranę, która dopiero zaczęła się goić.

Od razu zaplanuj jak największą ilość różnych aktywności. Poumawiaj się ze znajomymi, przyjaciółmi, rodziną. Weź dodatkowy projekt w pracy. Wyjedź na parę dni. Zapisz się na jogę, lekcje tańca, lekcje sztuk walki. Wypełnij czas, który mógłbyś spędzić na leżenie w łóżku i myślenie o swoim zakończonym związku aktywnościami, które zajmą Twój umysł.

Krok 9 – Przypominaj sobie powody rozstania

Wspominanie tych najlepszych chwil to coś, co powoduje największy ból po rozstaniu. Wystarczy drobny przedmiot, aby wywołać lawinę obrazów związanych z cudownymi momentami z życia z tą osobą. Jednak musisz pamiętać o tym, że jest to przebiegły sposób Twojej podświadomości na zmuszenie Cię do powrotu do starego, “bezpiecznego” schematu. Miłe wspomnienia tworzą iluzję, że w tym związku było lepiej, niż w rzeczywistości.

Dlatego Twoim ćwiczeniem będzie coś zupełnie odwrotnego. Regularnie wizualizuj te najbardziej przykre momenty, które leżały u podstaw Twojej decyzji o rozstaniu. Przypominaj sobie o tym, dlaczego postanowiłeś zakończyć ten związek. Dzięki temu łatwiej będzie Ci zrealizować następny krok:

Krok 10 – Nie zmieniaj swojej decyzji

Przynajmniej przez pierwsze 2 miesiące. Jeśli później uznasz, że nie umiesz żyć bez tej osoby i że bardzo chcesz spróbować jeszcze raz, w porządku. Będziesz mógł to rozważyć i odpowiednio przygotować się na pracę nad związkiem (oczywiście jeśli druga strona wyrazi taką chęć). Jednak zbyt szybki powrót do partnera po rozstaniu prawie zawsze oznaczać będzie katastrofę.

Prawdopodobnie będzie bolało podwójnie i prawdopodobnie będziesz musiał jeszcze raz przechodzić przez rozstanie. Daj sobie czas na zerwanie z uzależnieniem od tej osoby. Daj sobie czas na to, aby nauczyć się żyć samemu, aby odzyskać równowagę i wewnętrzny spokój. Potem możesz robić co chcesz, ale gdyby przyszło Ci do głowy wrócić do partnera, z którym byłeś w toksycznym związku – zastanów się dwa razy, zanim mu o czymkolwiek powiesz.

Krok 11 – Ciesz się wolnością

Odnajdź radość w byciu wolnym od emocjonalnej manipulacji, kłótni i wzajemnego obwinania się. Naucz się oddychać pełną piersią i skup się na sobie. Zacznij o siebie dbać na różne sposoby. Początkowo może być to trudne, ale im bardziej się na tym skoncentrujesz, tym szybciej przypomnisz sobie czym jest szczęście.

A co, jeśli mamy dzieci, dom, kredyt?

Jeśli oprócz toksycznej relacji łączy Cię z partnerem coś więcej, masz przed sobą trudniejsze zadanie. Spokojna głowa, wszystko da się zrobić. W końcu nie ma nic gorszego niż tkwienie w związku tylko dlatego, że macie dziecko, wspólny dom lub kredyt do spłacenia. Często te rzeczy są tylko wymówką, która nie pozwala Ci na podjęcie trudnej decyzji.

Dom i kredyt to dość ”prosta” sprawa – wszystko jest kwestią organizacji i ustalenia pewnych zasad. Jeśli partner nie chce się dogadać, być może będzie potrzeba, aby rozstrzygnąć to przed sądem. To nie jest nic strasznego, setki tysięcy par przez to przechodziło i pozwoliło im to zakończyć relację raz na zawsze.

Co z dziećmi? Tak często słyszę: “Nie możemy tego zrobić naszemu dziecku”. Owszem, możecie. Powiem więcej, powinniście. To, czego nie możecie zrobić to tkwić w toksycznym związku i kazać dziecku na to patrzeć – i się od Was uczyć. Będzie ono bowiem powielać wzorce poznane w domu rodzinnym gdy tylko dorośnie.

Dawanie mu takiego wzoru relacji partnerskiej to najgorsza rzecz, którą możesz mu zrobić. To jednak nie wszystko, czego go uczysz pozostając w takiej relacji. Uczysz go też uległości, życia w strachu i stanie wegetacji. Pokazujesz mu, że nie warto dbać o swoje szczęście. Uczysz go krzywdzenia ludzi, których kochasz i pozwalania na bycie skrzywdzonym.

Rozstanie jest częścią życia – może spotkać każdego. Rezygnacja z rozstanie wcale nie chroni dziecka. Wręcz przeciwnie, naraża go na powielanie Twoich błędów. Dlatego jeśli chcesz być najlepszym rodzicem dla swojego dziecka, zadbaj o swoje szczęście i pokaż mu, że nie warto godzić się na życie w przeciętności. Pokaż mu jak wybrnąć z trudnych sytuacji. Naucz go wyciągać wnioski ze swoich błędów i stawać ponownie na nogi. Rodzic, który odważnie żyje w zgodzie ze sobą to dla dziecka najlepszy nauczyciel życia.

Szczęśliwa rodzina to nie zawsze rodzina „pełna”. Wielu z nas nosi w sobie błędne opinie dotyczące życia rodzinnego. To właśnie było inspiracją dla 10-dniowego kursu Szczęśliwa rodzina. Pozwala on pozbyć się destrukcyjnych nawyków i przekonań związanych z budowaniem relacji z naszymi najbliższymi.

 

Masz już wszystko, czego potrzebujesz, aby zakończyć swój związek. Daj sobie na to tyle czasu, ile potrzebujesz. We własnym tempie wprowadź w życie 11 opisanych przeze mnie kroków i uwolnij się z kajdan toksycznej relacji.

Jeśli jesteś już po rozstaniu, podziel się w komentarzach swoimi doświadczeniami. Co najbardziej Ci pomogło? Co sprawiło, że skutecznie i sprawnie zakończyłeś tę relację? Jak się czułeś dzień po, tydzień po, miesiąc po? A jeśli się nie udało – gdzie popełniłeś błąd i jaki wyciągasz z tego wniosek? Każdy komentarz będzie wsparciem dla osób, które rozstanie mają dopiero przed sobą.

Zostaw komentarz

  • Muszę podesłać ten artykuł kilku znajomym, które notorycznie uskarżają się na to, jak są traktowane w swoich związkach, ale nic z tym nie robią, „wspólne mieszkanie, kredyt i już na pewno nikogo lepszego nie znajdę”. Smutno się na to patrzy…

  • d

    Zakończyłem swój dziewięcioletni związek kilka dni przed tym jak napisałeś swój pierwszy artykuł na ten temat. Tak na prawdę, gdzieś w sobie, decyzje podjąłem dużo wcześniej. Ostatni rok była to właśnie wegetacja. Zwlekanie tłumaczyłem sobie troską o tą bądź co bądź najbliższą mi osobę, której dalej życzę jak najlepiej. Nie dziś, nie teraz, nie przed sesją, nie przed wakacjami, aż coś pękło i w końcu to zrobiłem. Mam świadomość, że wróci to do mnie jeszcze nie raz i będzie ciężko, ale póki co czuje się ze wszystkim naprawdę dobrze. Wszystko to nie było tak tragiczne jak sobie wyobrażałem. Najtrudniej jest sobie poradzić z troską o byłego partnera/partnerkę. Nie mam ochoty na spotkania, ale chciałbym wiedzieć, że u Niej ok.

    • Karolina

      Ja niestety także zakończyłam swój związek zanim pojawiła się ta seria i 
      bardzo żałuję, bo wtedy na pewno postąpiłabym inaczej i nie miałabym
      „kaca moralnego”, ale mimo wszystko wiem, że podjęłam dobrą decyzję.
      Podjąłeś ciekawy wątek – jak poradzić sobie z zamartwianiem się o 
      osobę, od której odeszliśmy? Ja także często mam ochotę napisać,
      zadzwonić do swojego byłego partnera z zapytaniem co u niego i czy na 
      pewno wszystko w porządku?
      Nie wiem, jak jest u Ciebie, ale z drugiej strony mój były partner nie przejawia takiej troski o mnie. Ma stały kontakt z niektórymi członkami mojej rodziny i ani raz nie zapytał co u mnie, jak się mam, czy wszystko ok…

      Myślę, że po prostu trzeba odpuścić, zaakceptować to, że tej osoby nie ma już w naszym życiu. Niech każdy pójdzie w swoją stronę i nie ciągnie za sobą tych wszystkich negatywnych emocji, zmartwień… Ja wiem, łatwo się pisze. Ja swój związek zakończyłam ok. 4 miesiące temu i nadal bywają momenty, gdy tęsknię, myślę, wspominam…. Ale z dnia na dzień jest coraz łatwiej.

      Zaraz po zakończeniu związku nadal miałam kontakt z „byłym” (ze względu na wspólne zobowiązania) i to była uczuciowa i emocjonalna tortura. Choć to drastyczne i często ze względu właśnie na wspólne sprawy niemożliwe to jednak ostatecznie to najlepsze i najzdrowsze dla nas wyjście z sytuacji.

      Głowa do góry, teraz może być już tylko lepiej :)

    • sroka

      zrobiłam dokładnie to samo. po 11-u latach. zbierałam się 2 lata. zawsze zwyciężał strach…. bo kredyt, bo sama… Myślałam, że będę cierpieć. jedyne co poczułam :ULGA.

  • Nie wiem na ile adekwatne, w kontekście tematu, będzie określenie tego tekstu jako świetny, ale tak go postrzegam. Zrobił na mnie duże wrażenie i choć nie mam podobnych doświadczeń, myślę, że może być pomocny w poradzeniu sobie z taką sytuacją.

  • Sądzę, że ten artykuł pomoże niejednej osobie, podjąć decyzję o tym, by zacząć wszystko na nowo :)

  • Dart

    Po co 11 kroków?
    Wystarczyłby 1 – zakończyć związek.

    • Kayleigh

      A więc pokaż, jak to sie robi, żołnierzu :)

      Ten wpis nigdy nie powstałby, gdyby nie było problemów z zakończeniem trudnych związków.

  • Zaneta

    Michał napisałeś kolejny bardzo dobry artykuł, miałabym jednak jeszcze pytanie odnośnie dzieci w takim związku. Jak rozmawiać o ustaleniu kontaktów z dzieckiem z dzieckiem, gdy prawie napewno będzie robił z tym problemy.

  • Kama

    Trafiłam na te artykuły w dobrym momencie :) Jestem jeszcze przed rozstaniem, ale tak naprawdę nie wiem czy ono (w końcu) nastąpi, bo czuję, że nie podjęłam jeszcze do końca tej decyzji, nie jestem do niej tak na 100% przekonana. Mam wątpliwości. Zastanawiam się czy kiedyś się utwierdzę w mojej decyzji, czy nastąpi taki „klik” czy po prostu działać, nie będąc do końca pewną? Czekam jeszcze na ostatni artykuł z serii :)

    • Kayleigh

      Porozmawiaj z bliską osobą (z matka, ojcem, bratem, siostra, przyjaciółka, przyjacielem itd). Opowiedz o dobrych momentach, a wypłacz się nad tymi złymi wspomnieniami.
      Zastanów się, jak się czujesz w różnych sytuacjach. Czy z rodziną/przyjaciółmi czujesz się swobodnie, tak jakby nic ani nikt Cię nie związywał?
      A czy gdy spędzasz czas z partnerem, czujesz się, jakbyś znajdowała się w strutym otoczeniu? Jakby coś odbierało Ci siły? Czy w jego towarzystwie czujesz, że Cię ogranicza? Czy czasami masz tak, że czujesz się szczęśliwa, ale w zetknięciu z partnerem wszystko z Ciebie „wyparowuje”? Czy liczy sie z Twoimi uczuciami, czy tez skupia sie głownie na sobie? Szanuje Cie?
      Jesli na wszystkie pytania oprócz pierwszego odpowiedziałaś „tak”? Jeżeli tak, masz już odpowiedz czy powinnaś sie rozstać.
      Rozstanie zawsze jest trudne. Jesli nie umiesz przebrnąć przez to sama (wymówki typu „bede egoistka”, „moze to okres przejściowy” „to ja sie musze poprawić” itd) poproś kogos bliskiego, by pomógł Ci w tej trudnej chwili.
      Jesli podjęłaś decyzje, poproś ta osobę, by za każdym razem, gdy masz watpliwości, przypominała Ci, dlaczego chcesz sie rozstać. Wsparcie, choćby emocjonalne, jest bardzo pomocne.
      Nie bój sie prosić o pomoc.
      Gorąco pozdrawiam i życzę powodzenia :)

  • Pingback: Jak zakończyć związek w 4 krokach. | Krzysztof Bulski Blog()

  • Rav

    85% przestępstw kryminalnych popełnianych jest przez dzieci z rozbitych rodzin;
    80% seryjnych morderców pochodzi z rozbitych rodzin;
    80% pacjentów szpitali psychiatrycznych to dzieci, których rodzice się rozwiedli;
    75% samobójców to dzieci z rozbitych rodzin;
    75% osób uzależnionych od narkotyków to dzieci z rozbitych rodzin;
    80% gwałcicieli powodowanych przeniesionym gniewem pochodzi z rozbitych rodzin;
    71% dzieci, które porzucają szkołę, pochodzi z rozbitych rodzin.

    Ponadto spadek własnej wartości, gorsze wyniki w nauce, brak poczucia bezpieczeństwa…

    Michał: nie dokładaj cegiełki do tych nieszczęść. Jak są dzieci, to należy bezwzględnie ratować związek. Jedynie w skrajnych przypadkach np. uzależnienia, znęcanie się należy odejść, a nie gdy związek jest toksyczny wg definicji, z poprzedniego artykułu.
    Wg tej definicji związek jest toksyczny gdy: rezygnuje się ze swoich celów, nie rozwija się, jest się krytykowanym, nie czyje się swobodnie. Zauważyłeś ile w tym wszystkim jest JA, JA, JA? A gdzie miejsce na bezinteresowną miłość? Jeżeli druga połowa poważnie zachoruje, będą dzieci, do których trzeba wstawać nocą, dopadną problemy ekonomiczne to ma odejść tylko dlatego że nie realizuje swoich planów i nie rozwija się?

    Człowiek nigdy nie będzie szczęśliwy jeżeli tylko będzie skupiał się na sobie i swoich potrzebach, gdyż zawsze mu będzie czegoś brakowało, zawsze będzie miał czegoś mało.

    Problemy jakie w większości przeżywają związki bardzo często wynikają z różnic między kobietami i mężczyznami. Po d poprzednim artukułem napisałem, gdzie można o tym posłuchać.

    Nie można też wrzucać traktować jednakowo dwuletnie „chodzenie” i dwudziestoletnie małżeństwo, gdyż to zupełnie inne etapy.

    • gosie

      do Rav:) Dziekuję za Twoją wypowiedź.

    • Kayleigh

      To już Twoja decyzja, jak postąpisz. Michał do niczego nikogo nie zmusza. Podsuwa tylko sugestię. Pamiętaj, nie musisz, a chcesz. To duża różnica.
      Rzeczywiście, dziecko jest skrzywdzone taką sytuacją. Ale Ty również jesteś ważny i masz prawo do szczęścia. Nie ma sytuacji bez wyjścia.
      Moi rodzice miewali ciężkie momenty, gdy byłam mała. Ale dla mnie o wiele boleśniejsze było patrzeć jak się kłócą. O wiele lepiej się czułam, gdy widziałam, że mama jest szczęśliwa (z tatą w tamtych czasach byłam mniej związana emocjonalnie). Wiec prawdę mówiąc, gdyby rodzice się rozwiedli, potem się przyjaźnili i byli szczęśliwi, nie miałabym nic przeciwko. Pamiętaj, że dziecku również zależy na szczęściu rodziców i choć czasem nie rozumie pewnych sytuacji to z czasem do nich dorasta.
      A ankiety i wykresy zostaw dla siebie – zwykle do nich się bierze 100 osob i na tym się kończy :)

    • Adam

      Same rozstanie nie jest najgorsze tylko brak jednego z rodziców po rozstaniu. Jeżeli związek się rozpada, ale rodzice dogadują się i dbają o dobo dziecka to jest ok. Najgorsze jest kiedy z powodów najróżniejszych jeden z rodziców traci kontakt z dzieckiem. Jestem już dorosły ale to było dla mnie najbardziej bolesne.

    • Kayleigh

      Przepraszam, wypowiedz do gosie miała być do Ciebie.
      Dopowiem jeszcze, że ja też mogę wyszukać ankietę mówiącą o tym, że większość morderców itd pochodzi z rodzin, w których są niezdrowe relacje. Nie każde rozstanie musi wyglądać tak, że dziecko jest skrzywdzone, oddzielone od jednego rodzica i wgl brzydko, palcem pomachać. W tym momencie wszystkie takie sytuacje wrzucasz do jednego worka. To nie rozstanie krzywdzi dzieciaka. To późniejsze poczynania obojga rodziców. Jeśli oboje dbają dziecko, niekoniecznie będąc razem, to ono nie będzie się czuło pokrzywdzone, przeciwnie, będzie podziwiać, że rodzice mimo zgrzytów w związku, dbają o to, by ono nie czuło się w tym wszystkim zranione.
      Pozdrawiam.

    • ag

      Zgadzam się, ten artykuł może zniszczyć życie wielu osobom, jeśli przeczyta go i zastosuje sie do wskazowek nieodpowiedzialny egoista. Małżeństwa z dziećmi warto ratować. Życie to nie same przyjemności. To odpowiedzialność za rodzinę i poświęcenie. I takich decyzji nie powinno się podejmować po przeczytaniu jakiegoś artykułu. Wcześniej powinny być rozmowy, rozmowa z psychologiem, ….

  • a

    Wg mnie krok 9 jest o stopień wyżej, bo w każdym z kroków trzeba pamiętać o powodach.
    Dla mnie to było b. trudne, jestem urodzoną optymistką i osobą b. empatyczną, dlatego jak już podjęłam decyzję to spis powodów miałam zawsze pod ręką.

  • Y.

    Oba artykuły z tego cyklu bardzo dużo mi dały i pozwoliły inaczej popatrzeć na kilka spraw.
    Przyznam, że z niecierpliwością wyczekuję ostatniego, i dla mnie chyba najważniejszego, artykułu.

  • żyję?

    Uwierzycie, że po pół roku od rozstania wciąż cierpię?

    • a

      Uwierzymy! Im dalej tym lepiej !

  • xxx

    A w moim związku toksyczna osoba jest była dziewczyna mojego chłopaka która ciągle nam przeszkadza i rozwala go emocjonalnie. Nie mogę już dłużej tego słuchać, że takie silne uczucia ich łączyły a on wprost nie potrafi jej powdziec że ją jestem dla niego ważniejsza. Widocznie nie jestem. Jesteśmy razem pół roku dłużej nie wytrzymam. Podjęła decyzję…

  • Iwona

    No dobrze… A co jeśli ta druga osoba szantażuje nas, że po naszym odejściu popełni samobójstwo? Wiem, że mogą to być tylko groźby, ale wierzcie mi znam mojego partnera od 5 lat i jestem całkowicie przekonana, że jest do tego zdolny. Chcę się uwolnić, ale nie chcę żeby on stracił przez to życie! Jestem w sytuacji bez wyjścia…

    • Martens

      Hej Iwona!!
      Samobójstwo partnera to jego własna decyzja, za którą ponosi odpowiedzialność tylko on sam. Nie możesz być jego niewolnikiem/zakładnikiem przez całe życie a jego życie nie może zależeć od tego czy jesteś przy nim czy nie. Twój partner ma ogromny problem ze sobą ale najbardziej tak naprawdę cierpisz na tym Ty. W Twojej głowie pojawia się strach, że będziesz obwiniać się do końca życia o to, że on zrobił sobie krzywdę. Wyraźnie piszesz: ” chcę się uwolnić, ale nie chcę żeby on stracił przez to życie!”. No właśnie. To jest moment na podjęcie decyzji i ocenę co dla Ciebie jest ważniejsze: Ty sama czy Twój partner? Wyobraź sobie kolejnych 30 lat u jego boku, w takiej relacji jaką masz teraz (choć pewnie z każdym rokiem będzie coraz gorzej). Dasz radę to przetrwać?? I to tylko dlatego, że się o niego boisz?? Nie sądzę..
      Życzę Ci odwagi życia Twoim własnym życiem.

  • klara

    Jeśli w związku od dłuższego czasu źle sie dzieje, polecam zapisywanie wad partnera na kartce. Moja przyjaciółka uznała, że to głupie, ale teraz, kiedy się rozstaliśmy, mam niezbite dowody na to, że to była słuszna decyzja. Dzięki tym zapiskom w chwilach, kiedy oszukuję samą siebie „o rok temu tutaj spacerowaliśmy, powiedział mi wtedy, że mnie kocha, źle zrobiłam zrywając relację” wyciągam je i czytam na głos. Wtedy świadomość wygrywa z podświadomością.

  • Zagubiony

    Jestem 2 lata w związku z dziewczyna. Uważam że jestem na każdym kroku manipulowany przez nią. Kluby , alkohol, zresztą jej przyjaciółki takie same.3 miesiące temu dokonała okropnej dla mnie zdrady.Ja jako że jestem wrażliwy – wybaczyłem jej bo gra moimi emocjami.
    Co mam zrobić.??? Jestem zagubiony i mam coraz więcej wątpliwości.

    • Martens

      Hej Zagubiony! Odpowiedź jest prosta – rozstań się z nią i zacznij oddychać świeżym powietrzem bez toksyn. Uwolnij się od manipulacji jakie Twoja dziewczyna Ci serwuje każdego dnia. Wątpliwości, które masz, to oznaka braku zaufania. A gdy zaufania brak – na czym zbudować zdrowy związek? Odpowiedz sobie na pytanie: „co tak naprawdę jeszcze mnie przy niej trzyma?” Wszystko, co jest wartościowe (zaufanie) podważyła przecież zdradą. Jeśli odpowiesz sobie: „kocham ją” to zostań przy niej ale jednocześnie spróbuj zwalczać w sobie wszelkie wątpliwości. Spróbuj odbudować zaufanie. Lecz jeśli będziesz się zastanawiał co jest powodem, że wciąż z nią jesteś lub Twoja odpowiedź będzie związana z jej fizjonomią czy też relacją intymną – to chyba czas się rozstać i poszukać miłości prawdziwej, szczerej, bez manipulacji, bez zdrady, takiej, która doda Ci skrzydeł a nie takiej, która codziennie odbiera Ci siły do życia. Miłość czeka na Ciebie. Czai się za każdym rogiem. Czasem trzeba jej tylko odrobinkę pomóc otwierając się na nią, czyli zamykając stare rozdziały naszego życia.
      Powodzenia Zagubiony!!

  • pollyyy

    Niewiem czy jeszcze ktos to przeczyta.
    Mieszkam w Anglii i oprocz meza i corki niemam tutaj nikogo. Oprocz znajomych….
    Nie zawsze było kolorowo ale staraliśmy sie razem i jakos przetrwalo 5 lat. Mamy córkę 4.5 roku. Zawsze byly jakies flirty z dziewczynami ale mieszkam w UK i w czasie kiedy nie dawalam juz rady poszlam do psychologa ktory wytlumaczyl mi ze sposob w jaki sie odzywa tutaj do drugiej osoby jest dosc zrozumialy ivtak samo jak on odzywa sie do kobiet ja moge do mezczyzn. Jak pisalam jakos to zawsze bylo. Staralismy sie razem glowie po moich rozmowach i otwartym stawianiu sprawy typu co mnie boli i czrgo oczekuje. Maz jest samozatrudniony wiec ma elastyczne godziny pracy. Taz potrafi być w domu caly dzien a raz odwrotnie. Czasem w weekendy pracuje w klubie ktorego jest współwłaścicielem. Niby siedzi i oglada w biurze kamery. Klub ma od 2 lat a bylam tam moze 3 razy nie luczac okresu budowy i przygotowan a na moje proby zawsze mowi innym razem. Poniewaz zdarzaly sie flirty przez wiadomosci czasem sprawdzam mu telefon. 2 miesiace temu znalazlam wiadomosc od dziewczyny o 6.38 rano ze czekala i wlasnie wychodzi z mieszkania a on ma wiecej do niej nie pisać. Do domu wrocil o 5 rano. Poczekalam az wstanie i wybuchlam. Powiedzoal ze to tylko kolezanka i nic miedzy nimi nie było. Nie uwierzylam ale staralam sie wierzyc ze mowi prawde. Gdy pakowal swoje rzeczy po tym jak kazalam mu sie wynosic doszlo do szarpaniny po czym wyszedl z domu a najgorsze bylo to ze nasza corka byla tego swiadkiem i widzac go wychodzacego powiedziala mi mamo nienawidze cie. To zabolalo najbardziej. Poniewaz nadal mi zalezalo i po długich wyjasnieniach wrocil do nas obiecujac ze zerwie kontakt z ta dziewczyna bo nic dla niego nie znaczy i do niczego miedzy nimi nie doszlo. Dwa miesiace mnie oklamywal a ich kontakt nadal byl i chyba nadal jest na roznych czatach i portalach z tym ze zapisana jest pod innym imieniem w jego tel. I znow obietnice i tlumaczenia ze to ona do niego wydzwania z innych numerów a skoro on niewie ktp to odbiera. Oczywiscie byla tez odpowiedz typu niejestesmy wrogami wiec czasem rozmawiamy. I znow na moje gadanie i stwierdzenie ze rani mnie tym i ze ja niechce wybierac mu znajomych bo ma duzo kolezanek o ktore powinnam a nie jestem zazdrosne odpowiedział znow ze obiecuje…. teraz codziennie musze sie zastanawiac co robi gdzie jest i gdy pisze z kims badz odzuca polaczenia znow czarne mysli w glowie. Maz nie jest osoba z ktora akurat o tej dziewczunie i tej sytuacji da sie normalnie porozmawiac i wszystko sobie wyjasnic bo zaraz wychucha klotnia po czym albo wychodzi z domu ale zaczyna sie drzec. Corka jest w zerowce mozna tak powiedziec o od wrzesnia startuje z pierwsza klasa. Maz zawozi ja do szkoly i odbiera 3 dni a ja ostatnie dwa poniewaz pracuje na caly etat. Finansowo tez pomaga wiec narzekac nie moge z tym ze czasem wydaje mi sie ze on mysli ze finansowa pomoc to wszystko co musi mi ofiarować. Rzadko spedzamy czas razem bo jest często zajety praca. Zawsze do wyjsc ja musze popychac i wybierać miejsce
    Kwiaty sie zdarzaja ale tak na przyslowiowy ruski rok i do z dokladnoscia. Niechce by corka była swiadkiem tego wszystkiego bo cierpi na tym najbardziej. Mysle nad rozstaniem ale boje sie sytuacji kiedy zapragne jednak do niego wrocic bo niewytrzymam. Boje sie ze ni3bedzie mi pomagal z mala i z finansami i ze sobie noe poradzę. Tutaj prawo jest troszeczke inne niz w polsce. Czasem sa chwile ze wiem ze trzeba zerwac ale jednak sa tez te ktore mowia nie dasz sobie rady itp. Chodze do psychologa od tych 2 miesiecy wizyta raz w tygodniu mam znajomych ale kazdy wie jak to jest z radami od innych…. człowiek koniec koncow zrobi i tak po swojemu…. niewiem jak to bedzie i tego sie obawiam….. jako mloda dziewczyna mialam kilka prob samobójczych w zwiazku z silna depresja. Psycholog powiedzial ze jestem w grupie silnego ryzyka i nad tym tez pracujemy. Mam czesto bardzo brzydkie mysli ale vorka mnie trzyma przed ich realizacja…. a co jesli mysl o niej mie bedzie wystarczajaco silna. ….
    Niewiem co mam robic. Pogubilam sie juz a od niego wsparcia brak….

    • M

      Hej, przykro mi że nikt Ci nie odpowiedział.. Przeczytałam Twój post :) ja też jestem w podobnej sytuacji, bardzo podobnej…zbieram sie na odwagę, na decyzję, powiem Ci tak… wyobraź sobie, ze tą całą historię opowiada Ci Twoja najblizsza przyjaciółka i pyta Cię o radę, co jej mówisz?
      I masz już odpowiedź, swoją własną i dla siebie, najlepszą z najlepszych, zatroszcz się o siebie jakbyś była swoja najlepszą przyjaciółką.
      Wierzę, że jesteś silna, nawet jeśli kiedyś było inaczej, nie było córci przecież, kiedyś to historia, teraz jest teraz,
      polecam Ci EFT Brad Yates,
      ps znam realia UK, finansowo bez obaw, nie strasz siebie, to jedna z zasad ludzi kochających siebie :))

    • Lillka

      Dziękuję za odpowiedź mimo takiego czasu dalej nie jest latwo i niepotrafie tak poprostu odejść bo sie boje. Wiem że każdemu lepiej poradzić bo moja siostra była w podobnej sytuacji i radziłam jej to samo to ona mnie teraz ale kto radzić coś komuś może dostosować się do swoich rad…. narazie czekam co przyniesie czas cicho wierząc że się wszystko ułoży.

  • mikron_20

    witam. Jestem w związku z dziewczyną. Jest to związek na odległość i to dużą. jest to związek toksyczny, ponieważ jest ona niestabilna psychicznie. Na początku było wszystko dobrze no ale teraz się rozpadło i wiem, że już jej nie kocham. Powiedziałem jej to ale straszyła mnie samobójstwem, po paru dniach i prośbach jej koleżanki napisałem do niej no i teraz piszemy ona mówi że mnie kocha no ale ja tego nie czuję. Boję się że jak jej powiem że jej nie kocham i zakończę to ona sobie coś zrobi. Co robić ?

  • Ula

    Witajcie , na świeżo po zakończonym związku , dwa miesiące … niby nie dużo i dużo . Każdego boli co innego , zależy od tego z jakich powodów rozstajemy się z partnerem . Najbardziej żal mi dwóch lat zbierania się do tej decyzji , strata czasu , nie da się uratować związku na siłę . Dzieci to bardzo trudny temat , mamy córkę , ale jestem zdania ze dla dzieci właśnie powinno się wybrać rozstanie zamiast chorej relacji z która dziecko styka się na codzień , lepiej mieć jednego rodzica z uśmiechem na twarzy i spokojnym nerwami niż oboje dla zasady wiecznie skaczacych sobie do gardła , dziecko widzi więcej niż nam się wydaje .

  • mm

    a jesli jestes w drugim zwiazku? pierwszy nie wyszedl i jest dziecko, dorosle juz ale jest , drugi nie wyszedl ale juz wiesz ze gadanie o tym ze taki zwiazek to lipa i dzieci na to patrza to belkot. wybacz ale moja corka powiedziala po latach ze wolalaby widziec jak sie klocimy niz zyc bez rodzicow razem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • karola

      a od kiedy to dziecko wie, co dla niego lepsze?

    • A.

      Przez pierwsze kilka lat mojego zycia wychowywala mnie tylko mama. Moj ojciec ja zostawił. Bo byl za młody na dziecko, rodzinę. Po 2 latach znów został ojcem, tym razem poczul sie do odpowiedzialności. Niestety ich związek nie przetrwał, rozwiedli sie. Co mysle? Ze wolalam wychować sie bez niego niż przechodzi przez piekło rozwodu swoich rodziców. Widząc cierpienie mamy, jej zmarowane życie. Mama ma obecnie męża. To ten człowiek jest moim prawdziwym ojcem.

  • Alicja

    Jestem w takim toksycznym związku, po rozwodzie z mężem, poznałam mężczyznę „po przejściach” po kilku miesiącach znajomości wprowadził się do mnie, wtedy odkryłam, ze pisze na skypie z kilkoma kobietami, twierdził że to kwestia przyzwyczajenia, ponieważ wiele lat był samotny, powiedział że zakończy to, po kilku miesiącach sytuacja się powtórzyła, wybłagał u mnie wybaczenie, widzę że się bardzo stara (dodam, że w życiu na co dzień jest wyjątkowo dobrym i ciepłym człowiekiem). Jednak nie potrafię zapomnieć tego co się wydarzyło i chce się z nim rozstać, próbowałam wiele razy, tak wiele, że on już nie traktuje poważnie tego co mówię, do tej pory zawsze dawałam się przebłagać, czasem po kilku dniach, chciałabym żeby zniknął natychmiast i dał mi spokój. Nie potrafię być z kimś do kogo nie mam kompletnie zaufania, a nie chce się zadręczać, czy on dalej coś nie robi.

  • Ania

    A jak mam rozumieć zachowanie mojego męża, który wyprowadził się do matki dwa miesiące temu? Zabrał ze sobą łóżko, telewizor i część mebli, bo jego zdaniem „i tak mi się nigdy nie podobały”, zostawił mnie z dzieckiem i 400zł na miesiąc, twierdząc, że teraz będę sobie żyła tak jak chciałam i jego już nic nie obchodzi. Jednak potrafi do mnie dzwonić pięć razy dziennie, zapewnia, że bardzo mu zależy i naprawdę mnie kocha i moglibyśmy żyć normalnie, gdybym tylko się zmieniła. To nic, że nazwał mnie szmatą, suką itp. i że podniósł na mnie rękę, to ja jestem nienormalna. Moim przewinieniem jest tylko to, że mu powiedziałam, że mam prawo czasem spotkać się z przyjaciółmi (których on nie toleruje) i zrobić coś bez niego. Tyle razy już rozmawialiśmy o rozstaniu, ale jego zdaniem muszę po prostu zmądrzeć i będziemy szczęśliwi.
    A jesteśmy dopiero 1,5roku po ślubie. Czy to jest relacja, która da się ratować? Ja już nie mam ochoty…

    • Agnieszka

      Jeżeli jest tak jak piszesz, to uciekaj tak szybko jak się da i ciesz się, że to on się wyprowadził, TO JEST TOKSYCZNA RELACJA!!! Nikt nie ma prawa, podnosić na Ciebie głosu, obrażać ani stosować przemoc fizyczną. Takie sytuacje się nie poprawiają, może gdyby zgodził się na terapię, ale pewnie się nie zgodzi…

    • Anna

      Dziękuję za odpowiedź. Coż, powiedział, że pójdzie tylko do tej pani, z którą mieliśmy spotkanie w ramach nauk przedmałżeńskich. Podejrzewam, że dlatego, że mówiła, że mąż jest najważniejszy dla żony, a żona dla męża. To jest oczywiste i on był dla mnie najważniejszy, dla niego zrobiłam wiele rzeczy wbrew sobie. Jednak ta pani okazała się nie do namierzenia. Teraz już za nic nie chce się zgodzić na rozmowę z psychologiem we dwoje. A poruszanie tego tematu jest bardzo ryzykowne. Ja natomiast powinnam jak najszybciej iść sama, żeby ktoś mnie naprostował. Ale widzę już, że sytuacja się tylko pogarsza i nic tu nie pomoże.
      Chciałabym tutaj zwrócić uwagę tych osób, które nie są pewne, czy są w normalnym związku. Jeśli macie wątpliwości, a co najważniejsze, jeśli mają je Wasi bliscy, którzy widzą więcej, to lepiej się poważnie zastanowić.

  • Barbara

    Witam. Niestety ja mam dużo większy problem i nie tyle jeśli chodzi o partnera ale o jego dzieci. Krótko opiszę swój związek. Poznaliśmy się rok temu na jednym z portali społecznościowych- w tym czasie byłam 3,5 roku po rozwodzie z osobą uzależnioną która znęcała się nade mną psychicznie i fizycznie. Obecny związek był związkiem na odległość (100 km) i to raczej częściej ja do niego jeździłam niż on do mnie, ale to dlatego że on jest osobą niepełnosprawną (po wypadku niesprawna prawa ręka) samotnie wychowującą 3 dzieci. Jest też osobą uzależnioną od alkoholu (chociaż jest ciepły, czuły i wrażliwy). Niestety po jednym toksycznym związku nie mogę wchodzić w drugi taki sam (chociaż partner twierdzi że nie ma problemów z alkoholem, wszelkie symptomy przemawiają za tym że jest i nie chce podjąć leczenia). I tu pojawia się mój największy problem- jak wytłumaczyć jego dzieciom moje odejście – one bojąc się że trafią do domu dziecka- chronią go. Bardzo zżyłam się z tymi dziećmi (2 chłopców- 17 i 14 lat i dziewczyna 12 lat) – uwielbiam je i wiem że one też mnie bardzo lubią. Najstarszy syn już zaczyna mieć problemy z alkoholem i doszła marihuana. Reszta narazie ok. Proszę o radę jk wytłumaczyć tym dzieciom moje odejście i czy powinnam utrzymywać z nimi kontakt?

  • Majk

    Jestem w związku 14 lat, w tym 9 jako mąż. Mam 33 lata. Ciężko mi przelać myśli na ten wirtualny papier, ale czuję, że nie mam – i o zgrozo – nigdy nie miałem wspólnych zainteresowań ze swoją żoną, gdy teraz się nad tym zastanawiam. Nie mam z nią żadnych tematów do rozmów poza tymi, które wynikają z życia codziennego – zakupy, rodzina, itp.. Żona nie dba o dom, naczynia mogą leżeć w zlewie i okolicy kilka dni, do czasu, aż nie uzna, że należy je pozmywać. Ja nie zamierzam tego robić, bo wiem, że jeśli bym zaczął, to oznaczałoby moją zgodę na taki stan rzeczy. Pranie wysypuje się z bieliźniarki, odkurzanie raz na kilka tygodni, kurze pościerane przez pomyłkę… Jako kobieta nie dba o siebie – nie maluje się, nie chce się nauczyć jak o siebie dbać. Pomijając takie rzeczy jak zwyczajna depilacja. „Przecież goliłam nogi 2 dni temu” – co znaczy, że drapią jak mój 2-dniowy zarost… Próbowałem „między wierszami” podpowiedzieć jej, żeby zaczęła zmieniać podejście do tych kwestii, bo mówiąc otwarcie przyjmowała to zawsze jako atak na siebie. Na jedne urodziny kupiłem jej depilator (lata temu), na któreś kolejne jeszcze inny. Niedawno za na prawdę spore jak na moje możliwości (zaskurniak) kupiłem jej depilator laserowy. A gdzie tam. Leży, czasem od wielkiego dzwonu używany. W kwestii ubioru jest tak samo. Fakt, nie przelewa się nam, ale nie jest tak tragicznie, żeby mając 5x więcej ubrań niż ja nie móc ubrać się ładnie, czasem sexownie i odpowiednio do wieku. W zimę paskudne swetry, i płaszcze przypominające wór w który ubrany był Jurand czekając pod murami Malborka… Do tego bluzki rozdekoltowane z zawsze niedobranym stanikiem (nie da sobie powiedzieć, że kupuje złe staniki), że stojąc nad nią gdy siedzi widać jej biust nie przykryty miseczką… Ochoty na sex, który stał się rutyną 2-3 pozycji nie mam od dłuższego czasu. Czasem jest bo jest… Pończochy, sexowna bielizna? Ha! Polarowa pidżama i tyle w temacie. Nie wiem jak z nią rozmawiać, czuję przepaść intelektualną – nie to że ja jestem alfą i omegą i za takiego się uważam, ale żona ma mentalność dziecka i zachowuje się naiwnie jak dziecko. Momentami muszę jej tłumaczyć tak banalne i proste rzeczy, że jestem przerażony, gdy o nie pyta. Nie potrafię określić kiedy zaczęło mi to przeszkadzać, ale chyba zdałem sobie sprawę wtedy, gdy moi znajomi i rodzeństwo zaczęli nieśmiało zwracać na to uwagę. Nie możemy mieć dzieci (wyleczony rak szyjki macicy) a wiem, że ona bardzo by chciała je mieć. Ja wręcz przeciwnie, nie chcę mieć dzieci i nie wyobrażam sobie dziecka w naszym domu, widząc jak wygląda nasze życie.
    Jestem bardzo spokojnym człowiekiem – nie piję, nie palę – ona także, jednak każda kłótnia kończy się napadem jej spazmatycznego płaczu podczas którego zaczyna się dusić. Dlatego unikam kłótni i dialogu, zamykam się w sobie i wolę milczeć niż czekać na jej kolejny atak. Nie planuję przyszłości. Nie potrafię określić co będzie za rok, a perspektywa reszty życia w takim związku niszczy mnie niesamowicie. Tak jak nie potrafię teraz powiedzieć, dlaczego się z nią ożeniłem. Nie pamiętam chwil, które mógłbym nazwać naprawdę szczęśliwymi, takimi, które chce się wspominać. Po tylu latach… Nie wiem co dalej z tym wszystkim robić, momentami mam chęć wstać, wyjść z domu i pójść przed siebie…

  • Zraniona

    Byłam w związku z żonatym przez kilka lat. Czułam się strasznie winna temu, że w tym tkwię i nie potrafię nic z tym zrobić. Zaniedbałam kontakty z znajomymi, bo był zazdrosny o każde wyjście bez niego. Żartując na mój temat, obrażał mnie. Potrafił macać mnie w miejscach publicznych. Godziłam się na ten związek tylko dlatego, ze bałam się samotności. Kilka razy próbowałam zerwać, ale zawsze wracałam z powodu tego lęku. Zaczęłam się uzależniać od tego, że związek ten dawał mi dreszczyk emocji… Na szczęście od jakiegoś czasu tak bardzo miałam go dość, że zalogowałam się na jednym z portali randkowych i poszłam na spotkanie z facetem o wiele bardziej odpowiednim dla mnie. Dopiero po tym spotkaniu byłam w stanie podjąć decyzję o rozstaniu. Mam nadzieję, że uda się mnie uwolnić od tego toksycznego uzależnienia, że do niego nie wrócę. Chcę stworzyć równą partnerską więź z kimś normalnym albo po prostu być szczęśliwą w samotności.

  • ddd

    witajcie
    ja to mam problem i w sumie nie wiem jak z niejgo wyjsc
    Jestem po 40 .Jestem facetem. Kilka lat temu rozwiodłem sie i miedzy czasie poznałem kobiete. Zylismy w układzie w sensie zwiazku, spotykalismy sie dla zabica czasu, dla seksu. Ona była po wieloletnim zwiazku w którym była nieszczesliwa, Jak sie potem okazało była tylko kochanką.
    Rozstawalismy sie kilka razy czesciej to z mojej strony bo …..po prostu jej zachowanie mi nie pasowało. Zakochałem sie w niej lecz niestety bez wzajemnosci. Wiedziałem,ze jest nielojalna wobec mnie. Cos mnie do niej ciągneło i nie wiedziałem co. Było mi z nią zle.
    Potem czasy sie zmieniły . Kupiła mieszkanie i wprowadziłem sie do niej choc poł roku wczesniej nie dopuszczała takiej opcji.
    Bardzo sie zmeniła. po 2 latach oziebłosci wobec mnie.
    Zmiana była na dobre i na złe. Te złe strony to zaborczosc, zazdrosc, podejrzewanie mnie o zdrady romanse,kontrola telefonu,maila,fb ,nawet prowokacje. Kontroluje co sie da. Jej relacje popsuły sie równiez moją rodziną. Moj syn (16 letni) przestał ja lubiec i wrecz odradzał mi z nia zwiazek bo widział jej zachowanie. Jestem teraz na takim etapie,ze nie wiem co do niej czuje. Raz mi sie wydaje,ze cos jest a innym razem chce od niej odejsc. To zaczyna we mnie narastac. Fakt dba o mnie bardzo ,Nikt tak o mnie nie dbał w zyciu, Pierze gotuje,sprząta itd. Jestem obługiwany jak dziecko a dla mnie to cos nowego bo nawet w malżenstwie dbał sam o siebie, W seksie tez sie bardzo porawiła i nie ukrywam,ze lubie z nią seks i sie bardzo zgralismy. Z drugiej strony mam tez swiadomosc tego,ze moze to robic bo .Wie,ze mam firme, jestem niezależny choc cieżko jest na rynku na jakim pracuje. Ona ma kredyt na mieszkanie i po zapłaceniu kosztów zostaje jej 700 zł na zycie. czyli ciuchy,jedzeinie dojazdy do pracy i papierosy.
    to tak po krótce moja historia.
    Problem leży gdzie indziej. Dzieje sie ze mna cos złego.
    Nie mam chęci do niczego, nic mnie nie bawi,nic nie cieszy. Jestem bardzo zdemotywowany A przy prowadzeniu działalnosci to wiadomo jaki skutek to niesie. Nie ukrywam równiez,ze zycie stało mi sie obojętne i to do tego stopnia,ze przestałem sie bac smierci. Nie wiem co jest tego powodem bo z jednej strony chciałbym miec kobiete przy sobie a z drugiej nigdy nie nacieszyłem sie wolnoscią, zyciem dla siebie,pracowaniem na spełnieniem własnych kaprysów. Ciągle byłem z kims zwiazany i tak od 16 r.życia. Boje sie samotnosci ale wyjade mi sie ,ze nie potrafie zyc w zwiazku.
    To bardzo niebezpieczna sytuacja dla mnie i dla mojego zycia
    Nie wiem czy to wina toksycznych relacji czy moja obwa,ze w wieku 42 lat nie spotkam nikogo sensownego. Nie ufam kobietom bo w zyciu mnie oszukiwały. Trafiałem na same złe. Bez róznicy czy były ze swiecznika czy zwykłe proste kobiety. Niby jestem bardzo atrakcyjnym kąskiem dla kobiet ale z drugiej strony zycie zrobiło mnie facetem z second hand z przeszłoscią, dziecmi w tle. Moze to banał. Sam juz nie wiem jak do siebie dotrzec jak pokochac zycie,odnalesc radosc,usmiech i cele w zyciu. Nie potrafie odpowiedziec na proste pytania.
    Moze tresc tej wiadomosci wydawac sie chaotyczną ale pisze tego maila w strachu,ze bede musiał szybko skasowac tresc lub wyłaczyc kompa.
    własnie tez zrozumiałem,ze zyje w strachu, ciagłym strachu o wszystko. gdzie szukac pomocy???pozdrawiam

    • Aniolek

      Ddd chciałabym z Tobą porozmawiać poza forum, jak sie z Tobą skontaktować? Mam podobną sytuację, moze będziemy w stanie sobie pomoc? Pozdrawiam

    • Maria Rydygier

      Ja rowniez mam podobna sytuacje z ktorej nie moge wybrnac.Moze razem udalo by nam sie porozmawiac.Pozdrawiam