Dlaczego poszedłem na psychoterapię?

Od dwóch miesięcy chodzę do psychoterapeuty. I choć mówienie o tym przychodzi mi z dużą łatwością, gdy czytam poprzednie zdanie, mam odczucie, że brzmi ono trochę jak wyznanie osoby uzależnionej od alkoholu na pierwszym spotkaniu anonimowych alkoholików. I właśnie dlatego zdecydowałem się napisać ten artykuł. W naszym kraju tego typu forma pomocy psychologicznej to wciąż tabu.

Zanim więc przejdę do moich osobistych powodów wybrania się na psychoterapię, chciałbym podzielić się kilkoma refleksjami na temat tego, jak w naszym społeczeństwie jest postrzegana ta metoda wsparcia. To ważne, abyśmy w końcu zrzucili przestarzałe i ograniczające przekonania na jej temat. Wszyscy na tym tracimy.

Tabu psychoterapii

Czy przeszło Ci kiedyś przez myśl, że zdrowi ludzie nie chodzą na terapię? Albo że terapia jest tylko dla tych, którzy mają poważne problemy?

Ja nie muszę daleko szukać, aby natknąć się na takie myślenie. Spotykam się z tym wśród moich bliskich, wśród znajomych, a nawet wśród osób otwartych na świat psychologii i rozwoju osobistego. Część z nich deklaruje, że psychoterapia jest ważna i potrzebna, ale że człowiek bez konkretnego zaburzenia czy poważnego problemu nie ma tam czego szukać.

W naszym społeczeństwie dość powszechne jest myślenie, że psychoterapia jest czymś wstydliwym i czymś, czego należy unikać jak ognia. Mój znajomy psycholog Artur Król w swoim artykule Tabu psychoterapii wymienił trzy najbardziej popularne mity na temat terapii:

  1. Problemy ze sobą są oznaką słabości, silni ludzie potrafią sobie ze sobą poradzić,
  2. Zamiast z psychologiem wystarczy pogadać ze znajomym, da to ten sam efekt,
  3. Jeśli potrzebujesz chodzić do psychologa to jest z Tobą naprawdę źle.

W swoim artykule Artur skuteczne obala wszystkie powyższe mity. I dobrze, bo taki sposób myślenia jest błędny i szkodliwy. Psychoterapia to metoda, która oprócz leczenia dysfunkcji znacząco podnosi samoświadomość, pomaga w wykształceniu samokontroli i zrozumieniu swojej osobowości, wspiera samoocenę i motywację do działania, a także pozwala lepiej radzić sobie z własnymi emocjami.

Jest to również sposób na odkrycie w sobie tego, co już dawno zostało przykryte kurzem. Na zgłębienie tych ran, które jeszcze się nie zagoiły i odnalezienie tych skarbów, które zostały zapomniane. To droga do samopoznania, w trakcie której każdy krok jest okazją do tego, aby spojrzeć na siebie z innej perspektywy.

Na takim wglądzie w swój wewnętrzny świat może skorzystać każdy, niezależnie od tego, czy jest to osoba w depresji, czy ktoś, kto ma bardzo poukładane i pełne radości życie. To, w jaki sposób doświadczamy emocji, relacji międzyludzkich i samych siebie można na każdym etapie pogłębić i psychoterapia świetnie się tutaj sprawdza. Psychoterapia jest jak lustro, które pozwala Ci dostrzec to, czego do tej pory o sobie nie wiedziałeś.

Na jednym z warsztatów psychologii transpersonalnej usłyszałem stwierdzenie, z którym bardzo się zgadzam. Prowadząca powiedziała, że nie ma rodziny, która w jakimś zakresie nie byłaby dysfunkcyjna. Praktycznie w każdym przypadku relacje w rodzinie pozostawiają po sobie większe lub mniejsze zranienia i blizny w naszej psychice. Nawet, jeśli całkiem nieźle się zagoiły i nie wracamy do nich w dorosłym życiu, uleczenie ich w pełni może czynić dużą różnicę w tym, jak żyjemy na co dzień.

Dlatego uważam, że psychoterapia jest metodą pracy nad sobą, która może wzbogacić każdego. Nie musimy się wstydzić tego, że sięgamy po wsparcie. Prawda jest taka, że decyzja o rozpoczęciu psychoterapii wymaga dużej odwagi i gotowości na wejście w proces, który nie zawsze będzie łatwy. To oznaka siły, a nie słabości.

Jak wylądowałem w gabinecie psychoterapeuty?

Moim pierwszym motywem była chęć doświadczenia tego na własnej skórze. Ponad rok temu podjąłem decyzję o tym, aby zostać psychoterapeutą. Praca coacha, choć daje mi mnóstwo satysfakcji i umożliwia osiąganie dobrych efektów z klientami, przestała być dla mnie wystarczająca. Czuję potrzebę wejścia głębiej w psychikę i świat emocji ludzi, z którymi pracuję indywidualnie.

Każdy psychoterapeuta powinien najpierw przejść przez własny proces terapeutyczny (co zresztą jest obowiązkowe w przypadku wszystkich szkół psychoterapii). Myśl o pójściu na własną psychoterapię towarzyszyła mi więc już od jakiegoś czasu. Nie był to jednak na tyle silny bodziec, aby podjąć decyzję o zrobieniu tego pierwszego kroku.

Drugi sygnał pojawił się podczas wspomnianego już wyżej warsztatu. Robiliśmy na nim bardzo interesujące ćwiczenie. Polegało ono na napisaniu na kartkach papieru swoich projekcji na temat pozostałych uczestników warsztatu (projekcji, czyli naszych założeń i ocen dokonywanych na podstawie tylko krótkiej znajomości lub samego wyglądu zewnętrznego osoby). W naszej grupie było sporo osób, które znało mnie z mojej działalności zawodowej. Wśród kartek, które otrzymałem, jedna zwróciła moją szczególną uwagę. Napis na niej brzmiał mniej więcej tak: “Wydaje mi się, że przepracowałeś już wszystkie swoje trudności, masz wszystko w głowie poukładane i nie masz żadnych problemów”. Jaka piękna projekcja! Całe szczęście, że bardzo daleka od prawdy.

Gdy przyglądałem się tej kartce, oprócz tej części mnie, która stanowczo mówiła “ale bzdura!” odezwała się we mnie również ta część, która bardzo chciała w tę projekcję uwierzyć. Pomyślałem sobie wtedy - może warto wybrać się w końcu na tę psychoterapię i przekonać się na własnej skórze, co tam jeszcze we mnie jest do odkrycia.

Trzecim sygnałem, który zadecydował o wszystkim, stała się pewna trudna sytuacja w moim życiu prywatnym, z którą zmagam się od kilku miesięcy. Nie chcę na tym etapie jeszcze pisać, co to jest, natomiast z całą pewnością mogę powiedzieć, że jest to jedno z najtrudniejszych wyzwań, jakie do tej pory mnie spotkało. Gdy zrozumiałem, że sam sobie z tym nie poradzę, od razu pomyślałem, że to jest ten moment. Czas wybrać się na psychoterapię.

Z początku przyznanie się przed sobą, że przyda mi się wsparcie, nie było łatwe. Jednak jak się szybko okazało, danie sobie przestrzeni do bycia niedoskonałym to bardzo uwalniające uczucie.

Moja psychoterapia

Wybór rodzaju terapii był dla mnie od początku oczywisty. Padło na psychoterapię Gestalt, ponieważ to podejście jest mi najbliższe (sam chcę zostać terapeutą Gestalt). To właśnie z tego podejścia czerpałem najwięcej pisząc moją książkę i tworząc metodę Insight.

W dużym skrócie - psychoterapia Gestalt kładzie największy nacisk na to, czego osoba doświadcza tu i teraz. Zamiast wracać do wydarzeń z przeszłości traktujemy je jako coś, co żyje w nas dzisiaj. Poprzez nawiązanie kontaktu z tymi odczuciami odzyskujemy pełną odpowiedzialność za to, co myślimy i czujemy. W terapii Gestalt sporo pracuje się z subosobowościami (częściami naszej osobowości), co szczególnie przekonuje mnie do tej metody.

Gdy po raz pierwszy pojawiłem się w gabinecie mojej psychterapeutki, w mojej głowie rozbrzmiewały różne wątpliwości: “Czy ja w ogóle potrzebuję psychoterapii? Czy po 10 latach dość intensywnej pracy nad sobą jestem w stanie jeszcze odkryć w sobie coś nowego?”. Ponadto, dość dziwne było dla mnie bycie ”po tej drugiej stronie”. To ja zawsze byłem tą osobą, która zadaje pytania i pomaga zajrzeć w siebie.

Na szczęście wątpliwości szybko zniknęły, a poczucie dyskomfortu wynikające z bycia “obiektem” terapii zamieniło się w dość nowe dla mnie uczucie przyjemności płynącej z tego, że przez całą godzinę byliśmy skupieni tylko i wyłącznie na tym, co się dzieje we mnie.

Już na drugiej sesji pojawiły się pytania, które wywołały w mojej głowie mały zgrzyt połączony z uczuciem “aha!”. Szukanie odpowiedzi na te pytania poprowadziły mnie do nowego spojrzenia na pewne aspekty mojego myślenia i rozpoczęły proces refleksji, który trwał przez kilka dni po tym spotkaniu.

Tym, co jest kluczowe podczas takiego procesu to fakt, że terapeuta nie jest żadnego rodzaju doradcą czy osobą, która zinterpretuje Twoje odczucia za Ciebie (choć rola terapeuty będzie się nieco różnić w zależności do metody). Terapeuta zwykle staje się lustrem, które pokazuje Ci swoje własne odbicie. Jest też wsparciem, przy którym łatwiej jest Ci zajrzeć w głąb siebie i zrozumieć, kim właściwie jesteś. Jego rolą jest stworzenie przestrzeni, w której możesz odnaleźć w sobie siłę.

Traktowanie terapeuty jako kogoś, kto ma rozwiązać nasze problemy jest bez wątpienia bezcelowe, bo sami odbieramy sobie tym samym kontrolę i poczucie sprawczości. Dobry terapeuta będzie Ci o tym regularnie przypominać. Przykładowo - gdy ja podczas jednej z sesji wymieniłem kilka tematów, które przez ostatnie dni pojawiały się w mojej głowie i zapytałem "To którą z tych rzeczy powinniśmy się dzisiaj zająć?", usłyszałem krótką odpowiedź "Ja mam Ci to powiedzieć?". Choć nie była to odpowiedź, jakiej się spodziewałem, odpowiedzialność za podjęcie decyzji wróciła do mnie w ułamku sekundy, jak odbita w moją stronę piłeczka od ping-ponga.

Teraz, po 5 sesjach psychoterapii mogę z całą pewnością i dużą dozą ulgi stwierdzić, że wciąż mam w sobie mnóstwo do odkrycia i równie dużo do przepracowania. Dowiedziałem się bowiem o sobie rzeczy, o których do tej pory nie miałem w ogóle pojęcia.

Chciałbym się podzielić z Tobą kilkoma odkryciami, które w sobie odnalazłem. Czuję, że ten artykuł jest dość osobisty i to dobre miejsce aby pokazać Ci, do jakich wniosków można dojść z psychoterapeutą.

  • Zrozumiałem, że nie umiem odczuwać smutku. Jako, że doświadczam go dość rzadko, gdy już się pojawi, robię wszystko, aby od niego uciec. Pomimo tego, że logicznie wiedziałem, że smutek jest ważny i potrzebny, do tej pory dyskomfort tego uczucia motywował mnie do szukania czegoś, co ukoi ten ból. Dlatego teraz uczę się doświadczać smutku z pełną jego akceptacją.
  • Uświadomiłem sobie, że moje poczucie własnej wartości jest częściowo uzależnione od podziwu, jaki dostaję zarówno od najbliższych, jak i od nieznajomych mi osób. Jest to związane z charakterem mojej pracy i jest to ze mną już od wielu lat. Odkryłem w sobie potrzebę wzmocnienia siebie na głębszym poziomie, tak aby uwolnić się od tej zależności.
  • Mam dużą potrzebę wolności i niezależności i do tej pory oczekiwałem od innych ludzi, że to oni mi tę przestrzeń dadzą. Brak umiejętności stawiania granic w tym zakresie sprawiał, że nie mogłem tej potrzeby zaspokoić, co z kolei sprawiało, że nie czułem się dobrze.

Takich odkryć pojawiło się w mojej głowie znacznie więcej, ale na ten moment zachowam je dla siebie. Psychoterapia jest dla mnie ciągłym procesem pracy nad sobą i niektóre rzeczy wciąż trawię, licząc na to, że odpowiednie klocki prędzej czy później wskoczą na swoje miejsce.

I choć są w tym procesie trudne i niewygodne momenty, mam w sobie wielką wdzięczność do samego siebie, że po tak wielu latach pracy nad sobą nie spoczywam na laurach i z pokorą odkrywam kolejne warstwy tego, co we mnie siedzi. Wszystko to daje mi ogromną satysfakcję i lepsze zrozumienie siebie, tym bardziej, że wspieram ten proces różnymi metodami pracy z ciałem (TRE, oddech biodynamiczny czy oddychanie holotropowe).

Życzę takiej podróży każdemu, również tym, którzy nie borykają się obecnie z żadnymi większymi problemami, wyzwaniami czy trudnościami. Psychoterapia jest okazją do zajrzenia w głąb siebie, spojrzenia na pewne sprawy z innej perspektywy i uleczenia tych części naszej osobowości, które już dawno zostały zapomniane.

Mam nadzieję, że pisząc o tym dołożę swoją cegiełkę do przełamywania tabu psychoterapii i przyczynię się w choćby małym zakresie do zmiany postrzegania tej metody pracy w naszym kraju. Z pewnością przyda się tutaj Twoje wsparcie, dlatego jeśli znasz kogoś, kto mógłby skorzystać na psychoterapii - prześlij mu ten artykuł. Być może będzie to dla kogoś inspiracja i bodziec do zrobienia tego pierwszego kroku.

Jeśli interesuje Was temat psychoterapii, chętnie napiszę kontynuację tego artykułu. Opisałbym w nim szerzej istotę tej metody, podobieństwa i różnice między różnymi nurtami psychoterapii oraz wskazówki związane z wyborem odpowiedniego terapeuty dla siebie. Napisz w komentarzach, czy chciałbyś przeczytać taki artykuł.

A jeśli sam miałeś lub masz okazję być w procesie terapeutycznym, podziel się proszę w komentarzach swoimi odczuciami, doświadczeniami i refleksjami.

Napisz komentarz

  • Marta

    Doskonaly artykul:) jak wszystkie które Pan tutaj umieszcza. Często wracam do tych starszych. Wtedy biorę kartkę i wynotowuje te najważniejsze fragmenty,bardzo dużo mi to daje,w dążeniu do ulepszania się. :) Dobrze ze są tacy wspaniali ludzie na świecie jak Pan:) Pozdrawiam - wierna czytelniczka - Marta.

  • Ania

    Czekam na kolejny artykół !!! Jaka jest roznica miedzy terapia psychodynamiczna a gestalt?

  • Magda

    Od około roku wybieram się na psychoterapię. Po to właśnie, by odkryć siebie głębiej, zrozumieć i lepiej stawić czoła problemom, których doświadczam. I za każdym razem, kiedy jestem już zdecydowana na ten pierwszy krok pojawia się problem, którego do tej pory nie potrafiłam przeskoczyć: jak mam wybrać dobrego terapeutę? Nie znam nikogo, kto mógłby mi takiego polecić w mojej okolicy (Śląsk i Zagłębie), a przeczesując gąszcza internetu nie jestem w stanie dokonać odpowiedniego dla siebie wyboru. I tak mija kolejny miesiąc ... Dlatego bardzo dziękuję za ten artykuł oraz proszę o jego kontynuację i wskazówki na temat tego, jak wybrać odpowiedniego terapeutę. DZIĘKUJĘ za ten, a także za wszystkie inne artykuły, które bardzo wzbogacają moją świadomość siebie i pozwalają rozwijać się, odkrywać siebie, zadumać się na chwilę, a następnie ze zdwojoną siłą doświadczać życia :)

    • Magda, to dość częste pytanie. Na pewno napiszę więcej o tym, jak wybrać dobrego dla siebie terapeutę :-)

    • Kasia

      Z chęcią poczytam na ten temat. Też bardzo chciałabym skorzystać z psychoterapii ale nie potrafię zdecydować się na odpowiednią osobę, nie wiem jak ją znaleźć w gąszczu wszystkich psychoterapeutów.

    • Monik

      Monika

    • Emilka Krzyzak

      Ja od dłuższego czasu chodzę i zmieniłam postrzeganie wielu spraw. Mogę Ci polecić moją psycholog, jest fantastyczna! (Zagłębie, Czeladź)

    • Ajsza

      Proszę o namiary

  • Natalia

    Czekam na kontynuację :) Sama od dłuższego czasu "tak się zbieram" i zebrać nie mogę do psychoterapeuty. Głównie dlatego, że kiedy jest źle, mówię sobie ,,tylko się trzymaj'' i po pewnym czasie jest lepiej. No błędne koło, ale wmawiam sobie, że sama świetnie daję sobie radę i może po części tak jest, ale z czasem, widzę, że te doły są głębsze i trudniej mi się z nich samej wydostać. Jakby te nie do końca zasklepione problemy narastały i wracały z większą siłą. Czas w sobie posprzątać! Dziękuję za ten artykuł :)

  • Migrant

    Bardzo dobry artykuł! Wzięłam udział w psychoterapii wiele lat temu i była to jedna z najlepszych decyzji w moim w życiu. Psychoterapia pomogła mi lepiej zrozumieć siebie i była początkiem nowych pozytywnych zmian w moim życiu. Polecam ją każdemu, kto zmaga się z jakimiś nieprzyjemnymi doświadczeniami z przeszłości!

  • Sylwia

    Obecnie biorę udział w psychoterapii. Zaczęłam to robić kiedy w moim życiu pojawił się problem, z którym nie umiałam sobie sama poradzić. Nigdy wcześniej nie słyszałam o czymś takim i traktowałam sam kontakt z psychologiem jako moją wielką porażkę. Czułam, że skoro chodzę do psychologa to naprawdę jest ze mną bardzo źle. Teraz po ok.9 psychoterapiach myślę zupełnie inaczej. Odkryłam, że do tej pory żyłam w ogromnej niewiedzy i w ogóle nie dbałam o siebie, o swoje potrzeby, nawet takie podstawowe jak odżywianie się, gotowanie sobie dobrego jedzenia, nie mówiąc już o tych innych potrzebach. Pochwalę się, że w tym czasie przytyłam 6kg, co jest dla mnie ogromnym szczęściem :) Okazało się, że bardzo ogromny wpływ ma na mnie moje dzieciństwo, wychowanie przez rodziców, szkoła. Stawiano mi tak wysokie wymagania, że zaczęłam także sama sobie to robić w dorosłym życiu. Wiązało się to z brakiem akceptacji siebie i robieniu wszystkiego, aby tylko przypodobać się innym. Przez lata czułam ogromny dyskomfort z tego powodu, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłabym skorzystać z fachowej pomocy. Aż w końcu jakaś siła we mnie wykrzyczała DOSYĆ, DŁUŻEJ TAK NIE WYTRZYMAM! Tak się wszystko zaczęło. Pamiętam słowa, które powiedziała mi moja Psychoterapeutka, kiedy martwiłam się, że już nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Zapytała "dlaczego chcesz, żeby było jak dawniej? Przecież to, że w Twoim życiu się zmienia, może sprawić, że będzie Ci się żyło tak dobrze jak nigdy". Te słowa pokrzepiły mnie i pomogły nie skupiać się na 'zatrzymaniu' na siłę życia, które i tak mnie nie zadowalało. Dziękuję Michał za ten artykuł, który bardzo pozytywnie na mnie wpłynął i jeszcze bardziej uświadomił jak dobra i potrzebna jest psychoterapia. Oczywiście czekam na Twój kolejny artykuł z tej serii :) Każdego, kto ma jakiekolwiek wątpliwości czy opory zachęcam, aby spróbował, bo naprawdę warto. Mało powiedziane, nawet nie przypuszczacie jak może się zmienić Wasze życie! :)

    • Sylwia, dziękuję za Twój komentarz! Cudownie, że podzieliłaś się swoim doświadczeniem. Gratuluję Ci odkryć i zmiany.

  • Marta

    Dziękuję za artykuł. Jestem też ciekawa, jaka jest różnica pomiędzy psychoterapią np. Gestalt a coachingiem , gdzie mówi Pan, że w swojej książce i na pewno pośrednio w swojej pracy wykorzystywał Pan metody terapii Gestalt.więc gdzie jest różnica? czy to też się wszystko wiąże ze sobą? nie da się tego też rozgraniczyć?

    • Gestalt to bardzo "coachingowa" terapia i sama dziedzina coachingu czerpie sporo z tego podejścia do psychoterapii. Oczywiście są też istotne różnice, wezmę to pod uwagę przy kolejnym artykule.

  • Zielona_żyrafa

    Byłam na kilku psychoterapiach. Pierwsza była grupowa i tematyczna. Kiedy dołączyłam, czułam, jakbym dostała obuchem po głowie - nigdy wcześniej nie bylam w sytuacji terapeutycznej, nie odkrywałam się przed ludźmi, nie myślałam na niewygodne tematy, nie znałam siebie. Wraz z upływem czasu (terapia trwała ok. 8 m-cy) czułam sie coraz gorzej, nasiliły mi się nieprzyjemne objawy i pogłebiła depresja. Następnie rozpoczęłam terapię indywidualną (1,5 roku). Czułam się już trochę bezpieczniej, ale nadal po każdej sesji moja frustracja narastała, dalej miałam reaktywną depresję i czułam sie fatalnie. Nastąpił jednak półroczny okres dobrego samopoczucia, więc zakonczyłam terapię. Juz miesiąc później miałam znaczne pogorszenie - na tyle silne, że zdecydowalam sie na farmakoterapię. W międzyczasie rozpoczęłam kolejną (roczną) terapię, z której mialam wrażenie, że nic nie wynoszę. Zakończyłam ją, gdyż mialam wrażenie, że nie jestem w stanie już nic z siebie wycisnąć. Wszystkie terapie były w nurcie humanistycznym - być może to był błąd. Wierzę w sens psychoterapii, ale moje doświadczenia z nią są fatalne. Absolutnie, jetem świadoma, że w trakcie pracy nad soba może nastąpić znaczne pogorszenie samopoczucia, ale chyba nie powinna to być równia pochyłą trwająca 4 lata. Nadal nie znalazłam wyjaśnienia, dlaczego tak sie stało w moim przypadku.

    • Powody mogą być bardzo różne, trudno to określić po tak ogólnym opisie. Czasami jest tak, że pogłębianie się depresji i narastanie frustracji są nieodłącznym elementem leczenia, pewną dezintegracją osobowości, która później ma prowadzić do "złożenia siebie od zera". Jeśli chodzi o Twoje doświadczenia - bardzo dużo zależy od konkretnego terapeuty, możliwe, że trafiłaś na ludzi, którzy po prostu nie byli stworzeni do tego zawodu. Wybór terapeuty jest niezwykle ważny i uważam, że podobnie jak z coachingiem, nie wszyscy robią to jak należy.

      Z pewnością nie warto kończyć terapię od razu w momencie, gdy pojawia się okres dobrego samopoczucia. Być może gdybyś wtedy kontynuowała terapię, mogłabyś ten stan wzmocnić, stawiając dla niego solidniejsze fundamenty, dzięki czemu nie nastąpiłoby kolejne załamanie.

    • Zielona_żyrafa

      Michał, bardzo dziękuję za komentarz. Zazdroszczę, że Ty po 5 sesjach widzisz już znaczne owoce psychoterapii, ja po wielu miesiącach nie widziałam. Terapię zakończyłam po 4 m-cach dobrego samopoczucia i moja terapeutka też uważała, że to najwyższy czas. Chyba trwanie wiele lat w terapii też nie jest dobre. Faktycznie, wiem, że powody mogą być różne, może kiedyś je poznam.

      Myślę, że możesz mieć racje z tym "złożeniem siebie od zera". Przerabiam w tej chwili Insight oraz biorę udział w Twoich warsztatach i mam wrażenie, że dopiero teraz dojrzewam do zmian i przyjęcia innej perspektywy bez oporu. Może to kwestia wzięcia odpowiedzialności za siebie (nie ma terapeuty, na którego można zrzucić "winę" za brak powodzenia czy robić uniki, jestem tylko ja i moja praca). Doszłam ostatnio do wniosku, że jest to wielką zaletą pracy samodzielnej i Twojej metody!

    • Tatiana Niemczyk

      Psychoterapia opiera się na relacji z konkretnym człowiekiem, relacja jest tu kluczowa. Czynnik ludzki,percepcja drugiej osoby są nieodłącznymi częściami tej układanki.Gdy odbiera się bardzo myśli,emocje drugiej osoby czyli w stanie dużej podatności i słabej kondycji ja osobiście zamiast człowieka 1:1 wybieram książkę lub film,nagranie nt. tego co rozkminiam ,z czym się zmagam. Wiedza i narzędzia,strategia to jest to co mi pomaga i co w efekcie mogę zastosować u siebie i w relacjach. Odwrotnie to u mnie więcej szkody niż pożytku.

  • Natek

    Dzięki Michał za ten artykuł, uważam, że każdy powinien się otworzyć na temat psychoterapii i ważne by nie pozostawał on tematem tabu. Jestem jak najbardziej zainteresowana jego rozszerzeniem i czekam na kontynuację. Sama od roku zbieram się na pójście do psychoterapeuty oraz rozważam także terapię online (np. przez skype). Dlatego gdybyś mógł, opisz proszę, jakie są metody i różnice między poszczególnymi nurtami psychoterapii
    i czym warto się kierować przy wyborze odpowiedniego psychoterapeuty. Będę wdzięczna :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Tak, opiszę różnice i podobieństwa między różnymi nurtami psychoterapii oraz wspomnę o tym, jak wybrać dla siebie odpowiednią osobę :-)

  • Młoda

    Z chęcią przeczytam kontynuację! Osobiście chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej na temat psychoterapii w rozumieniu psychodynamicznym i systemowym. Wzięłam udział w kilku sesjach z psychologiem (wreszcie trafionym, bo niestety poprzedni zniechęcił mnie do szukania pomocy na dobre kilka lat), niedługo pewnie zdecyduję się na psychoterapię.

  • Adam

    Michał serdeczne dzieki za ten artykół, obaliłeś nim mit psychoterapi w który bardzo wierzyłem. Sam myślałem o wybraniu sie na psychoterapie, lecz pomyślałem że wsumie nie mam jakiś bardzo uciążliwych problemów a poza tym cały czas nad sobą pracuje i robie postepy, więc zrezygnowałem. Teraz bardziej jestem za tym żeby jednak spróbować, czekam na kontynuacje.

    • Adam, zatem trzymam kciuki za Twoją decyzję. Kontynuacja będzie :-)

  • Tomasz Olejek

    Cześć Michał,
    ukończyłem w sierpniu prawie dwuletnią psychoterapię w nurcie Gestalt. Zachęciła mnie do tego nurtu pewna psycholog, u której byłem na jednorazowej konsultacji. Chęć skończenia psychoterapii spowodowała, że zostałem w kompletnie obcym dla mnie mieście mimo wypowiedzenia umowy o pracę i życia przez pół roku na kredycie. Do dziś przebywam w tym mieście, gdzie odbywam aplikację. Żyję, kredyt i przejściowy brak zatrudnienia mnie nie zabił.
    Napiszę krótko: dla mnie fenomenalny nurt terapii, trafiający w punkt. Zmienił całkowicie moje myślenie o świecie i moje zachowanie. Głównym zagadnieniem poruszanym na terapii była praca z emocjami i relacje z rodzicami; przepracowanie ran doznanych w dzieciństwie.
    Dzisiaj mogę powiedzieć, że nie pozwalam moim emocjom kontrolować mojego zachowania, lecz potrafię je nazwać i z nimi współpracować. Nie utożsamiam się z nimi. Nie jestem smutkiem czy złością albo żalem, lecz czuję smutek, złość i żal.
    Natomiast co do relacji z rodzicami i ran z dzieciństwa, potrafię współczuć małemu Tomkowi i nie obwiniać moich rodziców za to, co mi zrobili. Owszem, poczułem i nadal czuję ogromną złość na nich. Jednakże nie pozwalam, żeby ta złość zatruła mi życie. Akceptuję swoją przeszłość i wiem, że jej nie zmienię. To, co mogę zmienić, to jedynie teraźniejszość i przyszłość. Na nie mam wpływ i je kształtuję. Super, że robię to świadomie.
    To wszystko dzięki ukończonej terapii Gestalt.
    Pozdrawiam, Tomek

    • Tomek, dziękuję za szczery komentarz i opisanie swojej historii. Piękne doświadczenia, gratuluję!

  • Do tematu psychoterapii podchodzę pozytywnie, lubię grzebać w sobie, więc myślę, że kiedyś mogę się wybrać.

    Fascynuje mnie rozpad i dezintegracja naszych sytuacji życiowych. Mam wrażenie, że w procesie rozwoju osobistego zbytnią wagę przykłada się do faz budowania, a nie docenia faz dezintegracji - kiedy w życiu nam przestaje się układać, kiedy nie możemy rozwiązać jakiegoś problemu.

    U mnie całkowita dezintegracja doprowadziła do przebudzenia duchowego, więc w efekcie była na plus. Teraz jestem na etapie integracji rzeczywistości, a co będzie dalej, bardzo mnie ciekawi.

    Michał, trzymam za Ciebie kciuki i zastanawiam się, czy sytuacja, którą aktualnie przechodzisz może być wywołana przebudzeniem Twojej duchowości? Pamiętam, jak wspominałeś o tym, że medytujesz.

    • Aleksandra, dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. Zgadzam się z Tobą w pełni. O tym samym mówi teoria dezintegracji pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego, wybitnego polskiego psychologa. "Aby osiągnąć oczekiwane efekty w zakresie własnego rozwoju, należy wpierw rozbić pewną integralną, pierwotną całość, by móc następnie składać nową mozaikę, kształtując przez to bardziej doskonałą, twórczą i wartościową osobę." (Jacek Romański).

      Jeśli chodzi o moje doświadczenia to nie były one spowodowane przebudzeniem mojej duchowości. Duchowo rozwijam się już od dłuższego czasu i dzieje się to w swoim własnym tempie. Natomiast bez wątpienia jest to sytuacja wywołana pewnym przełomem, który się we mnie zadział, odkryciem w sobie czegoś, co było przez lata głęboko zakopane.

  • Super wpis. Szczerze to sam nad tym myślałem jakiś czas temu, ale właśnie głowę mąciły mi te stereotypy - a po co mi to, nie jestem jakiś szalony itp. Dzięki za rzucenie trochę światła na ten temat :)

  • Beata

    Czekam na kolejny artykuł. Moje doświadczenie z psychoterapią było mocno odkrywcze dla mnie. Przez całe życie nie wiedziałam kim jestem, dlaczego tyle cierpień mnie spotyka?
    A potrzeba bycia szczęśliwą wyrywała się ze mnie.
    Po lekturach o rozwoju osobistym i po uczestnictwie w spotkaniach AA, postanowiłam poznać siebie i moje korzenie. Ale nie na zasadzie wydarzeń, ale odczuć. 3 lata temu skończyłam kierunek "Terapeuta ds uzależnień"( mam 51 lat). Bardzo mi to pomogło! Pewnego dnia na zajęciach omawialiśmy przypadek Hitlera, tzn. najpierw był ofiarą w dzieciństwie, a potem stał się katem.
    Uświadomiłam sobie, że tak też mogło być z moim ojcem. Wsiadłam do auta i pojechałam do szpitala, aby zapytać go o jego dzieciństwo i jego marzenia? Krzyczał na mnie, że mam się nim nie interesować, wyganiał mnie (zawsze na mnie krzyczał).
    Odczekalam ten jego wybuch i usłyszałam wypowiedź o historii jego życia...
    I wtedy zrozumiałam, że to ja mu pomogłam w tym momencie, a On pomógł mi. Już na mnie nie krzyczał przez te kilka dni, które żył i pierwszy raz usłyszałam "Beaciu".
    Dziękuję, że mogłam uczestniczyć w zajęciach z terapeutyki, bo dzięki temu odnalazlam siebie i dalej poszukuję.
    Jestem szczęśliwa, spokojna i wolna od obwiniania siebie i innych.

  • Adam

    Jakieś 1,5 roku wcześniej zaczęło się spadku nastroju, smutku, braku perspektyw i chęci do działania, później przyszly myśli samobójcze. A to w roku w którym wziąłem ślub pare miesięcy wcześniej i wiedziałem, że będę miał za chwile dziecko. Własne sprawdzone metody na poprawę nastroju już nie działy, aktywność fizyczna, rozmowy za znajomymi, ulubiona muzyka, używki. Wtedy zdecydowałem się na pomoc specjalisty. Chciałem udać się do psychologa ale doradzono mi najpierw wizytę u psychiatry. Tak też zrobiłem. Przepisano mi leki. Chwilo popraw i znowu „dół”. Poszukiwanie, otworzenie się na swoje problemy przed znajomymi, rozmowy i okazało się, że kilka osób też korzystało z pomocy specjalistów od psychiki. Zmiana psychoterapeuty, inne leki, pytanie czy chce udać się do psychologa aby dowiedzieć się gdzie tkwi problem. Chwila zastanowienia i jestem po pierwszej sesji. Opowiadam, wywlekam co mi „leży na sercu”, jest ożywienie, chwilowa poprawa ale to dopiero początek. wiem, że muszę jeszcze trochę nad sobą popracować, zawsze to wiedziałem ale tu na terapii odkrywam i widzę co mnie ogranicza i mogę podjąć działania aby to zmienić i stać się lepsza wersja samego siebie. Nie ma się czego bać. Nic co ludzkie nie jest nam obce! Powodzenia!

  • Bardzo mi się podobają twoje odkrycia z psychoterapii, a szczególnie nieumiejętność odczuwania skutku. Własnie sobie uświadomił, że to też jest mój poważny problem. Sam przeszedłem kilka psychoterapii. Z własnego doświadczenia zalecam jedno - dużą ostrożność. Od pierwszego psychoterapeuty uciekałem po pierwszej sesji, mało kto w życiu tak mnie rozwalił. Na szczęście miałem do kogo pójść po pomoc po tej "psychoterapii", ale trochę czasu zajęło mi dojście do ładu. Druga pani psycholog była ok., ale staliśmy w miejscu przez kilka kolejnych sesji, dopiero trzecia była naprawdę pomocna - dużo się o sobie dowiedziałem.
    Każda z psychoterapeutek była polecana przez zaufane osoby. Ta od której uciekłem miała najlepsze referencje, najwięcej certyfikatów i pracowała w najbardziej prestiżowym ośrodku w moim mieście. Dlatego teraz jestem bardzo ostrożny wobec osób, które mają całą teczkę certyfikatów. Jeżeli potrzebuję pomocy coacha lub psychoterapeuty, to wybieram ludzi z mniejszą liczbą dyplomów wszelakich, bo mam wrażenie, że ci mocno certyfikowani więcej zajmują się własną zaj..tością, a mniej pacjentem, który do nich przychodzi...

  • Monika

    Dziękuję za artykuł. Dowiedziałam się z niego wielu rzeczy, które postrzegałam inaczej. Choćby na temat terapeuty i jego roli. Czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg atykułu
    Pozdrawiam serdecznie

  • Michał, przeczytałam Twój artykuł z ogromną ciekawością, dlatego, że sama od 2 lat chodzę na psychoterapię. I choć jeszcze nie wszystko udało mi się w sobie poukładać i ten proces wciąż trwa, to już na tym etapie muszę przyznać, że była to jedna z lepszych decyzji, jakie podjęłam w życiu. Wręcz żałuję, że nie zdecydowałam się na to wcześniej.
    Bardzo mi się podoba Twoja otwarta postawa i chęć podzielenia się z nami Twoimi doświadczeniami. Sądzę, że wiele osób na tym skorzysta :)
    Życzę Ci wiele satysfakcji z odkrywania siebie :)

    • Dzięki! Ja życzę Ci owocnej dalszej drogi w psychoterapii :-)

  • Ewa Ewelina Zakrzewska

    Cześć Michał,

    Ode mnie także dostałbyś podobną "projekcję" ;-). Czytam Twojego bloga od ponad 5ciu lat i uważałam od samego początku "poznania" Ciebie, że masz wszystko poukładane w głowie. Najbardziej mnie zszokowało Twoje odkrycie o poczuciu własnej wartości. Z całego serca dziękuję, że się tym dzielisz. Myślę, że może to pomóc wielu osobom w zaakceptowaniu swoich niedociągnięć i niezadowolenia z tego, że nie jest się "jeszcze" na takim "poziomie", jak np. Michał Pasterski :-).

    Sama chodzę na psychoterapię, pracuję nad sobą i nie zawsze jestem zadowolona z efektów. Natomiast potwierdzam, że warto.

    Jeszcze raz dziękuję Ci serdecznie za odwagę i otwartość wobec swoich czytelników. Za swój główny cel życiowy widzę pracę nad rozwojem potencjału ludzkiego i chociaż widzę w tym największy sens, a także misję życiową, nieraz dopada mnie zwątpienie. Między innymi też dlatego, że moje poczucie własnej wartości jest chwiejne i jestem zbyt wymagająca od siebie, samokrytyczna ;-). Czy taka osoba, jak ja się nadaje? - pytam nieraz siebie.

    Życzę Ci, żebyś znalazł to, co jest Ci potrzebne na tym etapie i żeby Twoja sprawa prywatna miała się ku lepszemu - jeśli nie w realnym świecie, to w Twoim sercu.

  • Anna Kmieciak

    podziwiam... popieram.... życzę powodzenia

  • Ola Rohulan

    Chętnie poczytam na temat różnych nurtów psychoterapeutycznych...również interesuje mnie Gestalt. Sama przeszłam krótką psychoterapię po której sama kontynuuję autoterapię już od kilu lat. Bliska mi osoba znajduje się teraz w trudnej sytuacji i na sugestie o psychoterapii odpowiada: a co mi tam ktoś będzie mówił co mam robić....zupełnie nie rozumie czym jest psychoterapia i jakim może być skarbem...poddałam się bo wiem że do tego nie można kogoś nakłonić. Trzeba chcieć samemu...i rzeczywiście jest tak jak mówisz, do tego trzeba siły i odwagi. Pozdrawiam i czekam na więcej w temacie :)

    • Bozena Łępa

      Tak, do tego trzeba dojrzeć. Ale korzyści są duże. A terapeutę można zmienić, jeśli komuś nie odpowiada, nie ma do niego tzw. przekonania.

  • Bozena Łępa

    Jestem trochę starsza od was.Z psychoterapii skorzystałam w połowie studiów, na szczęście był to Kraków. Powodem była depresja i poczucie braku sensu życia. Dziś wiem, ze dołożyły sie do tego absorbujące studia i równolegle praca w gospodarstwie Mamy w każdej wolnej chwili. No cóż moja rodzina eksploatowała mnie bez litości, muszę to przyznać Po drugim roku polonistyki wzięłam urlop dziekański ze względu na zdrowie.Przeszłam indywidualną z dwoma terapeutkami ,potem grupową. Proces terapii jest niełatwy, zwłaszcza gdy w gronie obcych osób opowiadamy o swoich traumach czy błędach. Ponosi się spore koszty psychiczne; nieraz na spotkanie szłam z duszą na ramieniu. Ale WARTO BYŁO! Bardzo ,bardzo dużo skorzystałam. Przede wszystkim podjęłam decyzję odejścia z domu rodzinnego, zerwałam kontakt, który z przyjaźni stał się toksyczną relacją. Sama nie podjęłabym tej decyzji. I jeszcze jedno. Miałam do dyspozycji książki i opracowania na temat depresji, wpływu traumy na psychikę. Bardzo mi się to przydało i jako kobiecie, i jako nauczycielowi.

  • halcia

    Dziekuje Ci, ze dzielisz się takimi wspaniałym informacjami. Z wielką ciekawością chce wiedzieć więcej. Robisz wspaniała robotę ! Wspaniałe jest to, ze jesteś i dzielisz się TAKIMI informacjami.
    Od jakiegoś czasu poszukuje dobrych informacji, aby zrozumiec siebie. Nie łatwa to broszka, a psychologia to klucz.

    Michale , jeśli możesz pisz jak najwięcej i dziel sie z nami.
    Pozdrawiam z Londynu.

  • Bartek

    Witam!
    Zdecydowałem wybrać się do psychoterapeuty, ponieważ od dłuższego czasu czuję, że mam w sobie bardzo wiele blokad, które nie pozwalają mi się rozwijać zarówno zawodowo, jak i społecznie. Mam całkiem dużą samoświadomość i odkąd pamiętam zawsze interesowałem się tematyką rozwoju osobistego.
    Styczność z psychoterapią po raz pierwszy miałem na terapii grupowej mężczyzn, która odbywała się w domku w górach i trwała 5 dni. Było to dla mnie ogromne przeżycie, pojawiło się wtedy bardzo dużo emocji, przez dwa dni miałem wrażenie, że cały system wartości, w który wcześniej wierzyłem jakby w jednym momencie runął. Wtedy doszedłem do wniosku, że najlepszym dla mnie rozwiązaniem w tamtym momencie do czasu, aż psychoterapia nie dobiegnie końca, będzie nie myślenie, a po prostu przyjmowanie tego co jest.

    Po ukończeniu psychoterapii, poczułem, że grupa dała mi ogromną siłę, zresztą nastąpiły po tym okresie w przeciągu roku dosyć duże zmiany na plus.
    Po roku znowu poczułem, że potrzebuję jakiegoś kopa, zapisałem się więc na psychoterapię, dzisiaj idę na kolejną sesję. Będzie to już moje szóste spotkanie i tutaj po przeczytaniu tego artykułu postanowiłem się wypowiedzieć.
    Od drugiego spotkania mam w sobie wątpliwości, czy mój psychoterapeuta, który jest nurcie Gestalt jest dla mnie.
    Chodzę do niego, ponieważ chcę rozwijać swoją osobowość, czuję się tam swobodnie, nie mam w stosunku do niego żadnych blokad, ale mam wrażenie, że trochę te sesje są przez niego za bardzo przegadane. Każdy mój problem tłumaczy mi od kilku stron, a ja czuję się w pewnym momencie znudzony, tak jakby chciał mi podać na tacy gotowe rozwiązania, a nie stara się mnie poprowadzić, abym to ja je zaczął dostrzegać. Nie wiem, może psychoterapia na tym ma polegać, ale mam w związku tym mieszane uczucia, czy to jest dla mnie właściwy kierunek. Dodam, że mój psychoterapeuta jest certyfikowany i jest pod superwizją, ponieważ wcześniej już to sprawdziłem.
    Dlatego jestem ciekawy kolejnych artykułów w temacie, jaki powinien być psychoterapeuta i jak najlepiej dobrać go pod swoje własne potrzeby rozwoju.

    Pozdrawiam.

  • Paweł

    Cześć Michał. Ja też chodzę na psychoterapię od kilku lat. Jestem mega szczęśliwy. Coraz mniej tego potrzebuje. Życzę Ci pomyślnego rozwiązania swoich trudności, zwłaszcza tego najtrudniejszego wyzwania. Powodzenia trzymam kciuki