Artykuły, które otwierają umysł

Edukacja • Rozwój osobisty • Coaching

Zacznij tutaj

Nieśmiałość

Nieśmiałość Photo by Kalexanderson

Nieśmiałość jest jak sznur, który krępuje i spina wszystkie wnętrzności w trakcie spotkań towarzyskich i przy poznawaniu nowych ludzi. Poznaj sposoby, dzięki którym rozplączesz te więzy i zaczniesz znowu być sobą.

 

Nieśmiałość, niska samoocena, brak pewności siebie to plaga. To część codzienności większości ludzi na naszej planecie.

To uczucie niepewności, które pojawia się gdy wchodzisz do miejsca pełnego nieznajomych osób. To uczucie stresu gdy masz przemawiać przed małą lub dużą grupą słuchaczy. To wkurzający i blokujący dialog wewnętrzny, gdy chcesz zaprosić na randkę piękną dziewczynę lub przystojnego faceta. To pocące się ręce w sytuacji, gdy chcesz negocjować lepsze warunki zatrudnienia z asertywnym szefem.

 

Według Dr. Bernardo J. Carducci z Instytutu Badań nad Nieśmiałością (Indiana University Southeast), nieśmiałość składa się z trzech elementów:

1. Nadmierna samoświadomość – przesadne skupianie się na sobie, głównie podczas spotkań z innymi ludźmi;

2. Przesadna negatywna samoocena – skłonność do postrzegania siebie jako gorszego, niż w rzeczywistości;

3. Nadmierna negatywna koncentracja na samym sobie – przykładanie zbyt dużej uwagi do rzeczy, które się robi źle w otoczeniu innych ludzi.

 

Czy gdy doświadczasz nieśmiałości, Twój stan umysłu przypomina któryś z opisanych wyżej symptomów?

Nie da się ukryć, że Pan Carducci bardzo trafnie określa strukturę nieśmiałości. Idźmy więc dalej. Skąd się bierze to nadmierne skupienie na sobie?

Pamiętam czasy szkoły podstawowej. Ciągle miałem wrażenie, że będąc wśród innych ludzi muszę się cały czas pilnować. Że wszyscy inni mnie obserwują i dokładnie oceniają każdy mój ruch – każdy gest, każde słowo, każde spojrzenie.

W takich sytuacjach czujemy się osaczeni i nie mamy przestrzeni dla siebie. Obsesją staje się myśl „muszę wypaść dobrze!“. Cała nasza uwaga idzie do wewnątrz – intensywnie myślimy o tym jak nam idzie, rozważamy każdą pojedynczą czynność i zastanawiamy się jak ona zostanie odebrana przez innych.

 

Odwróćmy na chwilę tą sytuację. Czy Ty tak uważnie obserwujesz zachowanie innych, gdy spotykasz się ze znajomymi? Czy badasz każde słowo ludzi, z którymi rozmawiasz? Czy obserwujesz i oceniasz wszystkie niewerbalne gesty?

Prawdopodobnie nie. Jeśli jesteś nieśmiały, to skupiasz się na sobie. Masz gdzieś, co robią inni ludzie.

No cóż, większość ludzi robi dokładnie to samo. Skupia się na sobie. Dba o własny tyłek. Zastanawia się, jak wypadnie i jak zostanie oceniona.

 

Sposób na nieśmiałość

Dopiero gdy to zrozumiałem, zauważyłem, że nie jestem „gwiazdą w świetle reflektorów“. Że nie jestem cały czas w centrum uwagi. Nie jestem bez przerwy bacznie obserwowany. A węc nie muszę być perfekcyjny w swoim zachowaniu, gdy rozmawiam z nowo poznanymi osobami.

Zapamiętaj – 99% Twoich „błędów“ nigdy nie zostanie zauważonych.

Gdy koncentrujesz się na świecie wewnętrznym, na swoich emocjach i dialogu wewnętrznym, wtedy cały czas masz kontakt z dobijającymi myślami i skupiasz się na odczuwaniu stresu. Im bardziej karmisz to swoją uwagą, tym bardziej pastwisz się nad sobą. Wtedy samoocena spada, a razem z nią pewność siebie.

 

„Nieśmiałość ma w dziwny sposób pierwiastek narcyzmu – przekonanie, że to jak wyglądamy i jak się zachowujemy jest prawdziwie ważne dla innych ludzi.“ – Andre Dubus

 

Kluczem do pozbycia się nieśmiałości jest więc przeniesienie uwagi na zewnątrz. Wyjdź ze swojej głowy! Skieruj swoją uwagę na to, co się dzieje poza nią. Zwróć uwagę na innych ludzi. Myśl o tym, co mają Ci do powiedzenia. Bądź ciekawy tego, o czym mówią. Słuchaj uważnie. Skup się na odbieraniu świata zewnętrznego, nie wewnętrznego.

No dobrze, ale jak to zrobić w praktyce?

Proponuję Ci stawianie sobie prostych, małych celów przed spotkaniami z innymi ludźmi. Celów, dzięki którym skierujesz swoją uwagę na zewnątrz. Na przykład:

  • Co parę chwil przypominaj sobie pytanie: „Czego ciekawego mogę się dowiedzieć od tej osoby?“,
  • Postaw sobie cel wyobrażania sobie treści wypowiedzi Twojego rozmówcy (oczywiście nie z zamkniętymi oczami, wystarczy bardzo ogólnikowo, z otwartymi oczami),
  • Obserwuj mowę ciała tej osoby i to, w jaki sposób wiąże się ona z treścią wypowiedzi.

Zawsze gdy złapiesz się na błądzeniu po labiryntach swoich myśli podczas towarzyskiego spotkania, powiedz sobie głośne „Stop!“ i skup się na wybranym celu. Odetnij się od wewnętrznych rozterek i dobijających dialogów wewnętrznych i skieruj całą swoją uwagę do świata zewnętrznego.

Pamiętaj, że nieśmiałość bardzo często jest wynikową zaniżonej samooceny. To, co Ty sam o sobie myślisz ma kluczowe znaczenie dla Twojego zachowania wśród innych ludzi. Dlatego najpierw warto popracować nad jej wzmocnieniem. Możesz to zrobić dzięki naszemu 10-dniowemu kursowi Poczucie własnej wartości. Oparty na autorskiej formule rozwoju umiejętności, pozwoli Ci zbudować solidny fundament pod zwalczanie nieśmiałości.

 

To tylko niektóre ze sposobów na radzenie sobie z nieśmiałością. Metod na rozwijanie swojej pewności siebie w towarzystwie innych jest więcej. To temat, któremu poświęciłem kilka miesięcy swojej pracy, tworząc zestaw narzędzi pozwalających zbudować naturalną pewność siebie.

Jeśli chcesz popracować nad pewnością siebie w domowym zaciszu, zajrzyj do programu zmiany osobistej Life Architect – Zbuduj Prawdziwą Pewność Siebie.

Przy najbliższej rozmowie z nowo poznaną osobą, ze starym przyjacielem, szefem lub znajomym z pracy skieruj całą swoją uwagę na zewnątrz. I od czasu do czasu zwróć uwagę na swobodę i uczucie luzu, które powoli pojawia się w Tobie w trakcie tego procesu.

Zostaw komentarz

  • Abra

    Ciekawy temat. Zazdroszczę ludziom, którzy w naturalny pewny siebie sposób potrafią rozmawiać z innymi, odważni działać np zaprosić dziewczynę na randkę itp..

    Ja osobiście bardzo lubię przebywać z ludźmi, rozmawiać, zjednuje sobie sympatię, ale tylko w grupie ludzi potrafię pokazać swoją ciekawą osobowość, ale gorzej mam, gdy chcę relację nawiązać z jedną osobą np dziewczyną, nosz kuhwa nie potrafię działać i odważnie rozmawiać z dziewczyną. To smutne ale boje się zaprosić dziewczynę na kawę/ciastko cokolwiek bo wciąż latają mi myśli, zę zapadnie niezręczna cisza, ja będę potrafił sobie poradzić z sytuacją…

    ale odważyłem się i zaprosiłem koleżankę na ‚kawę’ w najbliższym tyg. strach mi towarzyszy, a wolałbym z ciekawością podejść do drugiej osoby. nie wiem co to będzie i jak sobię poradzę, cała ta nieśmiałość wynika z z raku wiedzy, braku umiejętności prowadzenia dyskusji… sam nie wiem…

    jakimi ciekawymi pytaniami możemy dowiedzieć się czegoś o drugiej osobie ?

    • Jakub Mikołajczak

      Moim zdaniem to, że odczuwasz strach jest jak najbardziej ok. Niestety społeczeństwo w którym się wychowaliśmy już od najmłodszych lat wpajało nam, że jako mężczyźni musimy być odważni i nie możemy się bać. To spowodowało, że wielu dorosłych facetów, w momencie gdy pojawi się w nich choć odrobina strachu, od razu ma poczucie winy, a ich ciała zaczynają być spięte.

      Kluczem jest zaakceptowanie, że strach jest nieodłącznym elementem naszego życia i zawsze będzie do nas wracał. Jedynym zatem rozwiązaniem jest świadome zaakceptowanie i pozwolenie, aby przepłynął przez nasze ciało.

      Istnieją nawet badania naukowe, które potwierdziły, że w momencie gdy głośno przyznajemy się sami przed sobą do odczuwania jakieś, negatywnej według społeczeństwa, emocji, to ona w dużym stopniu maleje. Zamiast więc walczyć z tym co i tak już jest, powiedz sam do siebie: „odczuwam strach” i zacznij się z nim zaprzyjaźniać. Twoje ciało bardzo to polubi ;)

      Pozdrawiam
      Jakub Mikołajczak

    • Marcin

      Abra napisałeś:
      „To smutne ale boje się zaprosić dziewczynę na kawę/ciastko cokolwiek bo wciąż latają mi myśli, zę zapadnie niezręczna cisza, ja będę potrafił sobie poradzić z sytuacją…”

      A wiesz dlaczego się boisz? Bo masz wsadzone do głowy przekonanie, że to TY (kolektywnie mężczyzna) odpowiadasz za to aby podtrzymywać rozmowę. Że to na tobie spoczywa „obowiązek” podtrzymywania rozmowy. A zastanów się tak, czy obawiałbyś się, że nastąpi niezręczna cisza gdybyś był przekonany, że to dziewczyna ma Cię zabawiać na randce? Nie. Jakby się cisza pojawiła to w najgorszym wypadku czekałbyś aż dziewczyna rozpocznie rozmowę.

      Ja właśnie w ten sposób zakończyłem kiedyś spotykanie się z jedną dziewczyną wcześniej niż się w ogóle wszystko rozkręciło. Pierwsze spotkanie to mój pomysł co będziemy robić, drugie też, trzecie jeszcze też, ale potem postawiłem sprawę jasno, że ja nie jestem od organizowania czasu nam i nie tylko na mnie spoczywa ten obowiązek. I efekt był taki, że po pewnym czasie gdy nie było inicjatywy trzeba było wszystko zakończyć.

      Zrozum, że nie tylko Ty odpowiadasz za to czy się drugiej osobie podoba coś czy nie. Jeżeli jej się nie podoba to niech również się zaangażuje, a jeżeli nie chce się zaangażować to albo robicie wszystko tak jak Ty chcesz, albo żegnaj Gienia świat się zmienia. I odchodzisz.

      Po pierwsze szacunek do samego siebie :)

    • Ra-V

      Abra, mam bardzo podobnie jak Ty. W tym roku jednak postanowiłem z tym walczyć i po 3 miesiącach są efekty, ostatnio byłem na „kawie” 3 razy w ciągu tygodnia z fajnymi dziewczynami i rozmawiało się niesamowicie ;) Dlatego jeśli miałbym się podzielić tym co się nauczyłem i zadziałało to tak:
      1) Unikaj tematów o pracy/szkole/studiach/rodzinie
      2) Nie planuj konkretnie o czym chcesz rozmawiać, bo wtedy to się sprowadzi do nienaturalnego „odhaczania pozycji z listy” i rozmowa się nie będzie kleić. Najlepiej mieć w zanadrzu kilka ciekawych historii z własnego życia, którymi można w razie potrzeby przekierować temat na inny tor oraz kilka obszarów rozmów, które można wypróbowywać, czy zaciekawią rozmówczynię ( podróże, zwierzęta, marzenia, dzieciństwo, filmy, muzyka, moda, wasze przygody i, mój faworyt, relacje damsko-męskie )
      3) Jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś o drugiej osobie to najciekawiej jest pytać co myśli o jakimś zdarzeniu, jaka jest jej opinia na dany temat, co by zrobiła w pewnych sytuacjach itp. Wydaje mi się, że to dla obu osób znacznie ciekawsze niż tylko suche „a czym się interesujesz, a jaki jest twój ulubiony kolor, a …”
      4) Okaż zainteresowanie tym, co opowiada druga osoba, wypytaj o szczegóły, zapytaj czemu zrobiła tak, a nie inaczej itp.
      5) Bądź sobą
      6) Pamiętaj, że milczenie nie jest tylko Twoją winą! Druga osoba przecież też nic nie mówi.
      7) Podczas rozmowy patrz w oczy i cały czas uśmiech :)

      Powodzenia Abra! Z każdą chwilą będzie Ci szło coraz lepiej, tylko się nie zniechęcaj :) Wiem jak się czujesz i wiem, że możesz z tym wygrać. Trzymam kciuki :)

    • Piotrek Rymar

      Abra a czego tak naprawdę chciałbyś się dowiedzieć od niej? Czemu nie zapytasz w prost?

      Ja odkrywam ostatnio, że wszyscy mamy idealne zdolności komunikacyjne, jedyne czego potrzebujemy to właśnie poradzić sobie z nieśmiałością o której Michał pisze. Gdy mówisz to co czujesz, jesteś prawdziwy – a to o niebo więcej niż zestaw pytań. Skup więc się na tym czego jesteś o niej ciekawy i pytaj ;)

      Tony Robbins kiedyś powiedział, że jak wychodzi do ludzi to nie myśli o sobie, ale o tym jak może im służyć. Bardzo fajny wpis,

      pozdrawiam
      Piotrek Rymar.

    • Arbuzo

      Ja za to mam na odwrót :D Z rozmowa sam na sam się nie krępuje i mogę mówić o wszystkim, a jak jestem w większym gronie to się zamykam w sobie i jestem biernym słuchaczem, który się nie udziela. :(

  • Ludzie, którzy nas oceniają nadmiernie i krytykują bezpodstawnie, najczęściej mają problem z samym sobą. Łatwiej jest „wytykać” komuś niż sobie, więc najczęściej ludzie, którzy wkładają dużo energii w ocenę lub krytykę innych, sami mają niską (być może niższą samoocenę) niż my. W ten sposób często też dowartościowują się wychodząc z założenia: „Jeżeli ‚poniżę” kilka osób, to sam będę wyglądał na lepszego we własnych oczach… a jeżeli ktoś mi jeszcze zawtóruje, to już w ogóle będę boski”.
    Tak się moim zdaniem nakręcają na przykład spirale nienawiści w komentarzach na wielorakich portalach. Bezpodstawna krytyka i ocena naszej osoby ze strony innych, najczęściej jest problemem osób, które nas negatywnie oceniają, nie naszym.

    Trudno jest czasem być zawsze sobą w każdym środowisku, szczególnie nowym, ale z drugiej strony… zadajmy sobie pytanie: jak długo będę w stanie udawać kogoś innego? Niech od razu zobaczą kim jestem… jeżeli odniosę „porażkę” to szybciej przeminie, jeżeli „sukces”, to będę miał więcej czasu, żeby się nim cieszyć razem z innymi. Udawanie kogoś innego wyczerpuje baterie dużo szybciej, niż seria wielkich porażek pod rząd… a taka seria nie zdarza się często, kiedy jesteś sobą, wręcz przeciwnie, częściej spotykasz wtedy ludzi, z którymi czujesz się dobrze. Podobieństwa się przyciągają.

    • Marcin, dokładnie, z logicznego punktu widzenia udawanie kogoś innego w środowisku nie ma sensu. Jeśli chcemy mieć naturalne i prawdziwe relacje, opieranie znajomości na fałszu jest błędem. Gdy jesteśmy sobą, dzieje się naturalna selekcja – pozostają przy nas tylko te osoby, które są podobne do nas i które akceptują nas takimi jakimi jesteśmy. I właśnie z tymi ludźmi chcemy się przyjaźnić :)

  • SteV

    To ja tu walne swoje 3 konkretne grosze co do pewności siebie w kontakcie z płcią przeciwną…(przekleństwa dla podkreślenia tego co mówie)

    Co sie tyczy moi drodzy Panowie (głównie bo w naszej gestii leży wieść prym i inicjować kontakt z przeciwną płcią – chociaż są i panie dominujące które lubią od początku czuć kontrole) to kurwa znajdźcie swoje jaja i walcie w mury w swojej strefy komfortu!!!

    Nie ma cudownych technik, narzędzi, NLS i innych pierd które z dnia na dzień pozwolą Wam zbudować pewność siebie i swobode wśród kobiet!!!!

    Jedyna droga to ŚWIADOME i KONSEKWENTNE ponoszenie porażek. Porażki są jak nawóz dla Waszej pewności siebie. Im więcej ich będzie tym szybciej ona urośnie!!

    I nie ma w tym kitu. Najgorszy jest początek. Pamiętam własne druzgoczące porażki, kiedy popełniałem każdy możliwy błąd jaki facet może popełnić w kontakcie z kobietą. Miałem ochote wsadzić łeb pod ziemie jak struś i przez kolejny miesiąc go nie wyciągąć.. Miękkie nogi, plątający się język, łamiący głos.. Sounds familiar?

    Tak więc Panowie, moja rada. Porażek nie da się uniknąć. Każdy z Was chciałby poświęcić x czasu na coś magicznego i dopiero potem zacząć działać licząc na sukces after sukces. Gówno. Nie da rady.

    Coś co ułatwia: NASTAWCIE SIE NA PORAŻKI. Podchodząc do kobiety traktujcie to jako trening, jako ZABAWE, BAWIĄC SIĘ procesem! Nawet świadomie wywołujące te „niezręczną cisze” której boi sie kolega wyżej. I obserwując to czy zaczyna się wtedy armagedon…. A tak serio to obserwować wtedy siebie, własne emocje. Cisza będzie niezręczna tylko wtedy kiedy zaczniecie ją tak traktować. Nikt nie powiedział, że taka musi być.:)

    Powodzenia!! Bądźcie autentyczni!
    SteV

  • Jeff

    Świetny artykuł ,wielkie dzięki za pomaganie ludziom ;p

    • Jeff, dzięki za komentarz i cała przyjemność po mojej stronie.

  • Rafał

    Cześć,

    Nie wiem, czy dobrze interpretuje artykuł, ale na początku piszesz, że nie należy się skupiać na sobie i bać się tego, co pomyślą inni (wg Ciebie nie obserwują nas i nie przykładają uwagi do błędów, jakie popełniam), a po chwili radzisz, by przestawić się na obserwowanie innych – ich gestów, zachowania, tym samym twierdząc, że trzeba obserwować ludzi. Jeśli wszyscy zastosowaliby radę przez Ciebie opisywaną, zaprzeczasz swojej wcześniejszej argumentacji. Czy możesz lepiej wyjaśnić tę (pozorną?) sprzeczność? Pozdrawiam.

    • Rafał, sprzeczność jest faktycznie pozorna. Na początku mówię o tym, że osoby nieśmiałe boją się bycia analizowanym, ocenianym, sprawdzanym, ciągle obserwowanym. To, co radzę później, to po prostu przeniesienie uwagi na zewnątrz, bez oceniania i analizowania. Raczej chodzi tu o przeniesienie uwagi na inne osoby na zasadzie – słucham Ciebie, widzę Ciebie, jestem ciekawy tego, co mówisz. Otwartość i aktywne słuchanie.

  • Dokładnie – jakiś czas temu również zauważyłam fakt, że błędem naszej komunikacji z innymi jest zbytnie skupianie uwagi na sobie.

    Zauważyłam jednak jeszcze coś bardzo ciekawego… mianowicie – ludzie często skupiają się na tym, co druga osoba robi źle, nie zwracając uwagi na to, co zrobiła dobrze. Bardzo często uogólniają, np. „nic robisz”, „wszystko jest źle”, nie zauważając pozytywów. Taka destruktywna krytyka bardzo źle wpływa na samoocenę krytykowanej osoby i może wpływać na jej samoocenę.

    • Monika, co ciekawe, robią to tylko osoby, które również tak się zachowują wobec siebie. Gdy nie umiesz dostrzegać pozytywów u siebie, takie same masz podejście do innych. Jak umiesz docenić siebie, to umiesz docenić innych.

    • BAJA

      U mnie jest chyba inaczej, zawsze osoba z którą rozmawiam lub będę rozmawiać wydaje mi się ” lepsza”. Jestem osobą bardzo nieśmiałą i próbuję z tym walczyć. Każde spotkanie z obcą osobą jest dla mnie koszmarem. Kiedy idę na spotkanie ze znajomymi męża (oczywiście mąż jest przy mnie) strasznie to przeżywam ,boję się że nic się nie odezwę ,a oni wezmą mnie za jakiegoś dziwaka. Mój mąż jest bardzo towarzyski i ma mnóstwo znajomych, wszyscy go lubią i szanują, a ja chciałabym chociaż w połowie być taką jak on. Wtedy nie czułabym się ” dziwadłem”.

  • River

    A jak poradzić sobie z nieśmiałością jedzenia posiłków przy innych ludziach ? kiedy mam coś zjeść to zaraz myśle, że ręce zaczną mi się trząść i inni to zobaczą, albo że sie na mnie gapią jak jem ? dlatego nie jem przy innych…

    • River, a czy Ty gapisz się na to, jak jedzą inni?

      Proponuję podnieść głowę znad talerza i sprawdzić, czy rzeczywiście inni Cię cały czas obserwują.

  • Nicky ;-)

    racja, super tekst. Też to zauważyłam, kiedyś koleżanka przed wyjściem ciągle się przebierała, malowała mówiła że to nie to, jest żle, a to było zwykłe spotkanie ze znajomymi. Powiedziałam jej, żeby nie była taka przekonana o swojej cudowności i niech nie myśli, że wszycy będą się na nią patrzeć bo pewnie nawet nikt nie zwróci uwagi jakie ma spodnie ;-) Ha ha, choć ja sama jestem coraz bardziej nieśmiała to fakt warto by było się zmienić, bo pewnie i tak nikt nie słucha tego co mówię, a ja tak boję się odezwać ;-)

  • Piotr

    Michał dzięki wielkie za ten artykuł ;)

    Wychodzi na to, że jeśli często odczuwam jeden z tych 3 wymienionych przez ciebie stanów, to medytacja tylko pogarsza sprawę?

    Jak zwalczyć tą tendencję do wracania do starego sposobu reagowania? Po prostu odczuwam, że muszę tak reagować czyli skupiać się na tym jak reaguje na mnie dana osoba a skupianie się na zewnętrzności jest oszukiwaniem siebie.. (takie neurotyczne poczucie przymusu).

  • River

    Michał:

    Z powodu tego, że nie lubie jak inni sie na mnie patrzą to ja też sie nie patrzę jak inni jedzą. A co do pytania czy inni się na mnie patrzą, to czasami tak.
    Znasz może jakieś sposoby jak przezwyciężyć taki lęk? czasami przy podnoszeniu łyżki z zupą do ust , powoduje u mnie myśl, że zaraz ktoś sie na mnie spojrzy i od razu ręka zaczyna mi drżeć. Bardzo bym chciała zaczać jesc normalnie jak czlowiek…

    • Ewa Bartosik

      River: jakiś czas temu sama na własnej skórze doświadczyłam tego, że czujemy się tak jak myślimy. Zwróć uwagę na to, jak wyglądałaby sytuacja gdyby w momencie podnoszenia łyżki do ust NIE pojawiłaby się myśl: „zaraz ktoś się spojrzy”…gwarantuje ci, że zawijałabyś łychą aż miło :)

      fajnie by było znaleźć taką myśl alternatywną, która nie będzie wywoływać już lęku. warto zacząć od zadania sobie pytania: co może stać się najgorszego, gdy faktycznie ludzie zaczeliby sie gapić?

      warto również sprawdzić czy przeciętny Kowalski chodzi do restauracji inwigilować ludzi :) poeksperymentuj, porozglądaj się, OSA parę komentarzy niżej proponuje fajne rzeczy! lęk mieszka w nas – dlatego jest nieustępliwy, ale dobra informacja jest taka, ze skoro jest w Tobie to możesz nad nim zapanować. powodzenia :)

  • Abra

    Marcin, Jakub naprawdę dzięki za wskazówki, Ra-V tobie szczególne dzięki, ja też wierze, że dam radę, że to tylko rozmowa, a nie podejmowanie decyzji o losach światowej gospodarki ; P

  • Ciekawski

    Dokładnie. Nadmierne skupianie się na swoim wnętrzu to tak zwany introwertyzm. W szkole wbito mi do głowy, że introwertyk zawsze będzie introwertykiem. Teraz wiem, że jest to bzdurą. Zbyt obsesyjna koncentracja na dialogach wewnętrznych jest tylko nawykiem i można łatwo to zmienić.

    Prócz metod Michała mam jeszcze jedną, o której właśnie sobie przypomniałem. Jest to technika słów kluczowych. Polega na skupianiu się na wypowiedzi i wyłapywaniu słów kluczy (najczęściej rzeczowniki) i zadawaniu pytania odnośnie tego słowa.

    Oprócz wyjściu z własnej głowy ma ona jeszcze dwa wielkie pozytywy. Osoba z którą rozmawiasz zaczyna czuć, że interesuje cię co jej wypowiedź. Dodatkowo usprawnia komunikowanie się jeśli mamy z tym problemy.

  • Patrycja Mrozińska

    Świetny materiał. Jakbym czytała o swoich przeżyciach w związku z wystąpieniami publicznymi-trzęsące się kolana, drążące ręce:) Ale to było do czasu… Do chwili kiedy zrozumiałam, że to co robię to tylko moje działania, a nie to kim jestem. Wtedy było mi łatwiej dać sobie więcej luzu i pogodzić się z potknięciami, które były wynikiem tego co robię, a nie tego jaka jestem:)
    Od tej pory jestem pewniejsza siebie i mam większą przyjemność z przebywania wśród ludzi i poznawania nowych osób.
    Warto spróbować wyjść spoza strefy komfortu i zrozumieć, że nie wszystko obraca się wokół nas:)

  • Robert

    Czytałem kiedyś artykuł, który mówił o tym, że nieśmiałość to choroba. Nie pamiętam już nawet o czym był, ale to porównanie strasznie utkwiło mi w pamięci…

    Po długich przemyśleniach stwierdziłem, że to straszna ściema. Mówienie, że jest to choroba zakłada, że jest to coś negatywnego. Teraz rozumiem, że nieśmiałość, to po prostu element człowieczeństwa i jak każdy inny ma w plusy i minusy. Pamiętajmy o tym!

    • Stilher

      Rozumiem, że nieśmiałość ma w sobie jakiś potencjał. Bo ludzie nieśmiali np. lepiej słuchają, mniej popadają w tarapaty socjalne (w sensie „złe znajomości”) itd. Jednak nie patrzmy na to z perspektywy świata utopijnego, bo w takim nie żyjemy. Spójrzmy na fakty. Na dzień dzisiejszy nieśmiałość, to plaga i gdyby na serio była traktowana jako choroba (co NA DZIEŃ DZISIEJSZY wg mnie jest jak najbardziej odpowiednie), to mielibyśmy epidemie i stan alarmowy na całym świecie. Kiedyś mam nadzieję, że tak nie będzie, ale wg mnie, na dzisiaj nieśmiałość to choroba.

  • osa

    Świetny materiał, w stu procentach się z nim zgodzę tylko
    teoria jest prosta ale z praktyką jest troszkę gorzej.
    Mianowicie jestem postrzegany za osobę śmiała, komunikatywną ale ostatnio byłem na ważnym spotkaniu na którym mi bardzo zależało i gdy wyszedłem z niego to po 15 minutach sam z siebie się śmiałem. Efekt końcowy ok, ale przy rozmowie brakowało pewności jaka jest na co dzień, dlatego dzięki Michale za ten blog i tego typu materiały. Poz

  • osa

    Do River!!
    Kiedyś słyszałem taka opowieść że Schwarzenegger miał kompleks dużych łydek i się ich wstydzi. Swój problem zwalczył chodząc jak najwięcej w krótkich spodenkach. Nie wiem czy to prawda czy mit ale metoda świetna, sam testowałem na innym przykładzie.
    Proponuję żebyś postanowił na początek przynajmniej raz w tygodniu jeść posiłek w restauracji a częstotliwość zwiększać co jakiś czas.
    Myślę że pomoże i jak pisał Michał „głowa do góry”
    Poz

  • joana

    to ze ta niesmialosc moze zaczac sie jak jestesmy w podstawowce i ze czulismy sie osaczeni wtedy, z tym sie zgadzam

  • joana

    czesto tez w domu moze miec miejsce podobna rzecz w dziecinstwie jesli mamy surowych rodzicow, ktorzy ciagle zwracaja uwage, nie garb sie, nie rozrabiaj, nie rob tego czy tamtego

    • Ewa Bartosik

      Joana masz racje; styl wychowania rodziców ma wpływ na rysy osobowości dziecka – sztywne standardy i nakazy mogą wywoływać niepokój o styl swojego działania (dziecko zaczyna analizować co robi, jak), ten niepokój może się zgeneralizować na inne sytuacje i ukształtować tendencję do nadmiernego analizowania SIEBIE, skupiania się na fragmentach a nie na całości. To potęguje lęk, zaczynamy unikać wielu sytuacji, wycofujemy się, chowamy się pod płaszczyk nieśmiałości, która daje nam dwie korzyści: ochronę i anonimowość

  • joana

    Rzeczy ktore sama na sobie przetestowalam w praktyce przez lata walczac z niesmialoscia to:

    1. Poczucie wlasnej wartosci-w momencie kiedy uzmyslowilam sobie ze to moje podswiadome poczucie ze jestem gorsza niz inni sprawia, ze np bedac wsrod rowiesnikow nie zabieram glosu, dopiero wtedy zrozumialam, ze to jakis absurd, nie jestem gorsza niz inni i to mnie wreszcie osmielilo zeby wyjsc ze skorupy.

    2. Uzaleznienie swojej opinii od tego jak oceniaja nas inni- zaczelam sobie powtarzac, ze musze przestac uwazac ze to co mysla o mnie inni jest wiarygodniejsze od tego co ja mysle o sobie, bo to ja znam siebie najlepiej. Poza tym stwierdzilam ze uzalezniajac sie od opinni innych uzalezniam cale swoje zycie od czegos co jest na zewnatrz mnie i na co kompletnie nie mam wplywu, i tym sposobem jakies zewnetrzne kompletnie niewazne czynniki rzadza moim zyciem. To powoduje , ze tracimy kontrole.

  • zibi

    joana, czy już nie jesteś nieśmiała? i gdy byłaś nieśmiała to czerwieniłaś się? pytam, bo piszesz, że walczyłaś przez lata w praktyce, ja dopiero zaczynam i Twoje 2 powyższe opinie jakby pasują do mnie jak ulał (w sensie, że własnie tak myśle)

  • joana

    zibi-Najwieksze nasilenie niesmialosci mialam w okresie dojrzewania mniej wiecej, jak bylam w ogolniaku,to byla masakra, blok bardzo duzy, pozniej stwierdzilam ze dosyc takiego zycia i zaczelam sie zmuszac zeby zagadywac do ludzi na studiach, to mi pomoglo poznac nowych ludzi a wtedy to ja juz nie mialam zadnych problemow zeby te znajomosci rozwijac. Najwiekszy problem zawsze byl na poczatku przy pierwszym kontakcie, potem juz zawsze z gorki. Co do tego czy udalo mi sie pokonac niesmialosc to powiem tak, ze tak kompletnie w 100% tej niesmailosci nie pokonalam. Nadal jestem niesmiala, ale teraz lepiej zdaje sobie sprawe z mechanizmow i wiem jak sobie z tym radzic. Kiedy np nachodzi mnie lek zeby rozmawiac z nowymi osobami to jesli mam motywacje latwiej mi go pokonac. Mam swiadomosc ze jesli chce poznawac nowe osoby to musze sie otworzyc, nieraz pierwsza wyjsc z inicjatywa i dac sygnal innym ,ze hej jestem tu i chce rozmawiac. Najwiekszym motorem do przemagania niesmialosci jest wiec dla mnie chec kontaktu. I wlasciwie ostatnio sobie uswiadomilam, ze gdy przemagam niesmialosc to jestem bardzo towarzyska i kontaktowa osoba, umiejaca z kazdym nawiazac kontakt i rozmawiac o wszystkim. A niesmialosc to taki prog ktory wciaz musze przeskakiwac. Jednak z latami nabiera sie wprawy.

  • joana

    Wnioskujac z ilosci wypowiedzi, ze niesmialosc to dzis istna plaga moze powinnismy pomyslec , ze prawie wszyscy jestesmy niesmiali, a praktycznie wszyscy w niektorych sytuacjach, a wiec nie ma sie czego bac i po co byc niesmialym bo wszyscy przezywamy to samo.

  • zibi

    Dzięki joana za wypowiedź. Czy ktoś potrafi mi wskazać problem? to znaczy jak z niego wyjść. Większość ludzi pisze, że ma problem z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi obcymi, że są bierni. Ja natomiast w ogóle nie jestem nieśmiały np w sytuacjach gdy idę do sklepu, do urzędu, gdziekolwiek gdzie trzeba rozmawiać z ludźmi w celu załatwienia jakiejś sprawy. Sam nawet zagaduje np w kolejce w sklepie, patrze ludziom w oczy, gdzie inna osoba uważająca się za nieśmiałą nawet nie pomyśli żeby tak zrobic a ja to robię jakby naturalnie (właśnie w kontaktach z obcymi ludźmi naturalnie mam włączone przekonania, że obcy ludzie mnie nie będą oceniać, że mają to gdzieś i wtedy robię co mi się podoba tj. jestem śmiały) Problem pojawia się (i tu zaprzeczenie całej zasady strefy komfortu) gdy chodzi o moich znajomych (to samo tyczy rodziny dalszej typu ciotka, wujek), takich z dalszych lat – gdy mam iść na imprezę, poznać np nową dziewczynę kolegi, poprzebywać w ich towarzystwie – wtedy właśnie jestem maksymalnie spięty, czerwienie się i nie wiem co mówię i chce powiedzieć (właśnie wtedy myślę nad każdym swoim ruchem, słowem bo boje się być źle oceniony) – w konsekwencji po prostu unikam tego typu spotkań. Nie potrafię być taki jak wśród obcych ludzi (ktoś gdyby mnie zobaczył w kontaktach z obcymi, a w kontaktach ze znajomymi pomyślałby ze to niemożliwe). Jest tu paradoks filozofii strefy komfortu, bo dla mnie strefa bezpieczną jest nieznane, a strefa która powinna być bezpieczna to dla mnie jest nie do zniesienia. Takie coś więc nie ma przyszłości, bo w końcu ci obcy ludzie co do których jestem śmiały – mogą się stać moimi znajomymi (tzn nie staną się bo wcześniej ucieknę z powodów opisanych powyżej;) a co za tym idzie będzie się działo ze mną to samo. I tu nie chodzi oto, że mam coś do ukrycia przed znajomymi albo się czegoś wstydzę, uważam wręcz, że mam o wiele bogatsze pasje, zainteresowania niż oni (może wręcz czuję się od nich lepszy – choć tego nie chcę), dlaczego więc tak jest a nie normalnie?

  • Shy

    Ja mam taki problem że gdy zaczynam rozmowę z nowo poznaną osobą łapie mnie jakaś zaćma(blackout),czuje się jakbym nie kontrolował siebie a rozmowa toczyła się beze mnie
    Dopiero po zakończeniu rozmowy wraca do mnie świadomość i zaczynam żałować że ta rozmowa potoczyła się inaczej

    • Michał Łęgowski

      To normalne w takich sytuacjach, kiedy brakuje nam pewności siebie. Czy próbowałeś, kiedyś poćwiczyć nad tym problemem?

      Musisz uświadomić sobie, że jesteś kimś wartościowym. Przeczytaj artykuł Michała:
      Jak zwiększyć swoją pewność siebie?

  • Jacek

    A co jeśli nieśmiałość wynika z trochę innych powodów, np. „ta rozmowa jest o niczym / nie mam ochoty o Tym rozmawiać więc stoję/siedzę przez 10min udając, że biorę udział w konwersacji, ale tak na prawdę nie odezwałem się ani razu” ? Czyli bardziej po prostu takie wycofanie, ‚uczucie odrzucenia’, brak zachęty.

    Niedawno zacząłem przezwyciężać ten „lęk” i okazuje się, że odezwanie się w takim momencie okazuje się strzałem w dziesiątkę. Wprowadzamy na temat całkowicie nowe światło poglądów (lub rozwiewamy jakieś wątpliwości), i co najważniejsze, narzucamy na siebie kolor, pokazujemy swoje zdanie i charakter, nakreślamy swoją postać.

  • birdy bicth

    artkul sugeruje przejscie ze skrajnosci w skrajnosc. zwrocenie sie w 100% ku swiatu jest tchorzliwym wg mnie sposobem radzenia sobie i jedynie odwracaniem uwagi od sedna – szczescia, komfortu.
    kto normalny chce zyc bez kontaktu ze sobą? jesli mialabym sie zupelni skupiac na rozmowcy, co mialby on z takiego spotkania? marionetkę?

    ja osobiscie staram sie dzielić uwagę w sytuacjach stresowych pomiedzy siebie i rozmowce. bo jakkolwiek skupianie sie na sobie jest niezdrowe, to przeciez powinnismy byc dla siebie najwazniejsi – w dobrym sensie.

    • Michał Łęgowski

      birdy,

      jako skupianie się na rozmówcy rozumiemy empatię. To ona jest wyjątkową umiejętnością. Sedno brzmi w zrozumieniu tego.

      Odwracanie się ku światu nie jest tchórzliwe. To metoda i sposób radzenia sobie z nieśmiałością tak jak powiedziałaś. O to właśnie dokładnie chodzi. Zwalczyć swoją nieśmiałość.

  • Marcin

    Ja mam taką sytuację, że bardzo szybko mówię i jest to dla mnie spory problem. Będąc w towarzystwie osób, których nie znam czasami wolę się nie odezwać niż powiedzieć coś w taki sposób, że będę musiał to dwa razy powtórzyć. Bardzo mnie to blokuje i po prostu wkurza. Ma ktoś radę na coś takiego

  • Gabria

    Zibi:

    Mam podobny problem jak Ty, tzn. o wiele swobodniej czuję się w kontaktach z obcymi osobami niż ze znajomymi. Nie wiem skąd się to bierze, bo ogólnie jestem osobą komunikatywną i otwartą. Może ktoś miał podobny problem i wie jak sobie z nim poradzić?
    Może wynika to z tego że osoby znajome znają nas i mają konkretne wyobrażenie na nasz temat, dlatego być może staramy się naszym zachowaniem pokazać, że jesteśmy dokładnie tacy jak oni nas postrzegają. Każde nietypowe zachowanie z naszej strony mogłoby być w negatywny sposób skomentowane (coś w stylu: „no co Ty, przecież to kompletnie do Ciebie nie pasuje”).
    I wtedy właśnie próbujemy dopasować się do tej etykiety, którą ktoś nam przykleił i to powoduje że stajemy się nienaturalnie spięci i skrępowani. Bo nie można czuć się swobodnie nie będąc sobą..

  • Paweł

    Nie uważasz Michale, że ta wynika to z zbyt dużego poczucia swojej wartości,a nie jak mówią co niektórzy niskiego?

    Czyli przeświadczenie o tym , że zawsze jesteśmy w świetle jupiterów? Czy nie wynika to z faktu, że gdy byliśmy małymi dziećmi to poświęcano nam zbyt dużo uwagi? Mówiono,że jesteśmy najlepsi,najladniejsi,naj,naj,naj..

    Pozdrawiam

  • Agnieszka

    witam, jestem młodą dziewczyną i walczę ze swoją nieśmiałością kazdego dnia. Michał, bardzo trafnie opisałeś mój problem, mogę powiedzieć że nawet w 100% ! Niestety obawiam się, że moja nieśmiałość przeszła już w jakąć obsesję, gdyż w każdej chwili postrzegam siebie jako gorszą od innych i czuję beznadziejność na każdym kroku. Wypowiedzenie zdania na tle klasy, czy grupy jest dla mnie tak przerażające, że paraliżuje. Bardzo mnie to dobija, bo nie pozwala mi to na normalne funkcjonowanie. Towarzyszące mi myśli typu: „I tak wezmą Cię za głupią”, „Twoje zdanie się nie liczy, „Pewnie zrobisz się czerwona i na tym się skończy”, są okropne i męczą. skupiam się na sobie i nie mam z tego żadnego pożytku. Najgorsze jest to, że od jakiegoś czasu obserwuję siebie i jestem świadoma mojej nieśmiałości, jednak nic nie potrafię z tym zrobić :( szkoda, ze brak miejsc na warszawskie spotkanie, ale mam nadzieję, ze znajdzie się jakieś posumowanie albo dokładne wskazówka jak to wyleczyć..

    Pozdrawiam

  • Natalia

    Twoje artykuły dają dużo do myślenia. Niektóre bardzo mi pomogły. Dziękuję :)

  • Weronika

    Masz świetne artykuły, ale nie potrafie znaleźć dokładnie tego czego chce. Bo wiem, że coś jest ze mną nie tak. Myślę, że jestem nieśmiała, ale jak są ludzie to próbuje coś tam zagadać. Tylko, że nie potrafie wyjść do ludzi. Nie moge chyba wyjść z kręgu przyjaciół których znam już 10 lat. Chciałabym się spotykać z ludzmi, ale boje się że nie bede miała z nimi tematów. Z ludzmi, których znam np. ze szkoły czy tam z jednej imprezy to moge jeszcze o czymś pogadać, bo mam jakiś punkt zaczepienia, np. mozemy pogadać o tym jaka była impreza lub coś takiego. Ale co mam zrobić, żeby nie bać sie wyjść do ludzi, których nie znam? I w ogóle jak poznac ludzi skoro nie mam żadnego hobby ? Proszę o odpowiedź ;)

  • Hmm… nie wiem od czego zacząć. Mój pierwszy problem to to,że jestem nieśmiałą i zgaszona w każdej sytuacji, na początek wzięło się to ze szkoły, czyli krytyka jak wyglądałam, co robiłam. Później w gimnazjum było coraz gorzej, miałam chyba najdłuższe w klasie,a może nawet i w szkole włosy, koleżanka powiedziała,że są ohydne i wyglądają jak siano dla konia. Nikt nigdy mi nic nie mowił na temat moich włosów i wtedy po tej ostrej uwadze zaczęłam kupować mase odżywek, maseczek itp.Też mówiła,że ubieram się okropnie i nie modnie, więc zmieniałam powoli swoją garderobę podorzając za tym jak chodzą ubrane inne dziewczny ze szkoły. Miała nade mną przewagę, bo była odważniejsza wiecej osób ze szkoły znała, prawde mówiąc wtedy bałam się jej. Wykorzystywała mnie, straszyła i manipulowała. W sumie na tym się zaczeło, na prześladowaniu w szkole. Najlepszą moją przyjaciółką zawsze była i jest moja mama jest raczej wyluzowaną jak na te czasy matką i z nią mogłam o wszytskim rozmawiać. Właśnie druga sprawa to to,ze mama bardzo dużo mi opowiadała o swojej przeszłości,a była ona drastyczna. Wielu miała przyjaciół jak i pseudo przyjaciół, w chwili gdy zostawałyśmy same mówiła mi o nich jakie wiodą życie i jacy na prawde są,a jakich zgrywaja. Ogółęm mama mi dużo wpajała o ludziach jacy są podstępni i wyrachowani. Wiec moje myslenie bylo,ze nie wolno nikomu ufac, bo potencjalnie kazdy jest zły i zrobi mi coś złego. Nie wdawałam się w żadne przyjaznie, wrecz unikam ludzi. boję się ich jak i tez za nimi nie przepadam.I teraz idąc ulicą unikam kontaktu wzrokowego co mnie bardzo krępuję, wolę spojrzec na chodznik czy poogladac krzaki, jak ktos podchodzi, a tym bardziej młody czy atrakcyjny człowiek jestem bardzo wystraszona i skrępowana myslac co on ode mne chce. Gdy ktoś chce ze mną porozmawiac, zaczepia mnie czy podrywa, staram się jak najszybciej ucieka od tej sytuacji, wumyslając przy tym: musze isc, nie mam czasu itp Jednak najgorsze,ze gdy chca się ze mną spotkac czy ograc w cos czy pojsc gdzies, wypieram sie jak tylko moge, ratunku szukam u najblizszych w tym mamy czy braci. I prawde mowiac nigdy nie bylam sama w obecnosci chlopaka od tamtego czasu, zawsze z bratem,albo kolezanką. Z tym co piszesz,ze skupiamy na sobie uwage moze cos w tym jest, bo gdy chcialabym nawet cos powiedzec, bardzo sie boje z powodu,ze się jąkne, powiem cos glupiego, czy nie stosownego, po prostu nie chce sie skompromintowac. Chce być zawsze uwazaa za grzeczna i pozadna dziewczyne, stwarzac pewien obraz, bo nie chcialabym,ze ktos powiedzial o mnie cos zlego, doniósl mojej mamie,ze cos zlego robie, moje zachowanie jest nie takie. Chyba wazna dla mnie jest reputacja, niestety:/ Czy umiesz mi cos na to poradzic, abym była odwazniejsza i smielsza,ale przy tym zostala grzeczna i miła jak codzien:) Chciałam sie wiecej rozpisac,ale nie bede przeginać;) Pozdrawiam:)

  • Justyna

    Panie Michale, bardzo podoba mi się Pański blog. Zawsze po przeczytaniu Pańskich artykułów mam większą motywacje do pracy nad sobą. Niestety, prawdopodobnie jestem osobą neurotyczną i bardzo ciężko jest mi po prostu zacząć stosować Pańskie rady. Trafiłam tutaj, gdy uświadomiłam sobie, że to przez moje irracjonalne zachowanie zniszczyłam prawdziwą i szczerą miłość do mnie mojego byłego chłopaka. Bardzo bym była wdzięczna, gdybym mogła przeczytać na Pańskim blogu o neurotyźmie i jak z nim walczyć.

  • ANIA

    Ja urodziłam się bardzo nieśmiała. Mam 100% genów ze strony ojca, gdzie jego bracia, siostry i ich dzieci są tacy jak ja.
    Od podstawówki, próbowałam to zmienić, każdego roku. To powodowało tylko głębsze zamykanie się w sobie. W LO odpuściłam. I nie wiem jak się otworzyć.

    • Michał

      żyć tak jak Ci dobrze :) bo jeśli dojdziesz do wniosku, że nie musisz nic zmieniać, żeby czuć się dobrze ze sobą to po co na siłę coś z tym robić?

  • MMMMM

    Nie masz racji Michale. Po pierwsze co do mnie to ja skupiam się na każdym słowie ludzi i też w jakiś sposób ich oceniam, i jest to chyba nadmierny perfekcjonizm, mając oczywiście przy tym i tak pretensje do siebie i brak pewności siebie. Po drugie: właśnie, że każdy każdego obserwuje, te słowa co piszesz to takie ułudne pocieszenie, że niby jest inaczej, ale nie jest. Ludzie jak się poznają, widzą po raz pierwszy, to zawsze zostaje jakiś obraz ich i nasz i liczy się pierwsze, jak i kolejne wrażenie. Tak więc te rady są niepomocne. Jedyne co w tym tekście się zgadza to przytoczone 3 cechy obserwacji na temat osób nieśmiałych przez Carducciego.

    • :)

      Może masz po prostu chwilowo „wyostrzony” umysł, tzn. dostrzegasz zbyt wiele szczegółów. Tak, jakbyś była zatrzymana w czasie – a przez to możesz dokładniej przyjrzeć się otaczającej rzeczywistości.
      Oczywiście to jest nieprzyjemne i męczące… ale kiedyś mija. :)

      Poza tym spójrz: nie jest to raczej stan naturalny, standardowy. ;) Co za tym idzie – ludzie w normalnym stanie aż tylu drobiazgów nie widzą, więc nie musisz się martwić, że Cię tak dokładnie oceniają. :) A gdy już to zrozumiesz, będziesz czuć się coraz swobodniej.

      Może u Ciebie to też jest tylko tymczasowa faza. W każdym razie, oby jak najszybciej wygasła, bo smutne jest to, że Cię takie coś dopadło… Ale miejmy nadzieję, że przejdzie Ci niedługo. :)

      Nie wiem, czy ten komentarz jest trafny – ale może się przyda. :)

  • Monika

    Witam. Sprowadza mnie tu to samo co Was, od wielu lat borykam się z nieśmiałością, próbuje się zmienić. Ale to nie jest takie łatwe. Gdy miałam >10 lat , byłam bardzo odważna, umiałam rozmawiać z każdym. Później w moim życiu pojawiła się pewna przeszkoda . Kolega z klasy wymyślił sobie historię, którą ciągnął do końca gimnazjum że uprawiałam z nim seks w wieku 7-8 lat. Nie umiałam się obronić, ponieważ każdy mu uwierzył i nabijali się ze mnie. Nikt nie chciał słuchać co ja mam do powiedzenia . W ich oczach byłam ,, puszczalską smarkulą ” . Nikomu o tym nie powiedziałam, ponieważ byłam się o tym mówić i trzymałam to wewnątrz siebie . Teraz mam prawie 19 lat , od tamtego zdarzenia nigdy nie rozmawiałam z jakimkolwiek chłopakiem sam na sam. Po prostu, wydaję mi się że po prostu się tego boję . Jeśli chodzi o relację , ja – nieznana dziewczyna (koleżanki znajoma ) . Nie umiem utrzymać rozmowy . W głębi umysłu, mam kilka pytań, pomysłów na rozmowę , Ale boje się to powiedzieć . Czuję że moja nieśmiałość coraz bardziej przypiera mnie do muru . Nie umiem nawet zadzwonić i umówić się do lekarza , bądz zadzwonić/ odebrać nieznajomy numer .
    Myślałam o wizycie o psychologa? Czy on umiałby mi w jakiś sposób pomóc . Co mogę zrobić, aby chociaż trochę się od tego uwolnić ?

  • xxx.

    Dawniej byłam nieśmiała, bo właśnie za bardzo skupiałam się na sobie.
    Teraz nieśmiała chyba nie jestem, za to nietowarzyska – bo boję się, że zranię ludzi. No i ubzdurałam sobie, że muszę sie od nich odcinać i unikać, żeby ich nie skrzywdzić. :P
    Dziwny ten nasz ludzki umysł. :)